Koniec lotniska w Częstochowie?
Kończy się historia lotniska koło Częstochowy. Rudniki (CZW) zostały zbudowane przez Niemców w 1940 roku, w czasie II wojny światowej. Od początku wykorzystywane były przez wojsko. W latach 1950-89 stacjonowały tu myśliwce, a lotnisko stanowiło zaplecze dla bazy w Krakowie.
W 1983 roku - przez jeden sezon - realizowano stąd loty komercyjne. LOT uruchomił połączenie Warszawa-Katowice. Po transformacji lotnisko, w dziwny sposób, zostało sprywatyzowane.
Kto chce kupić lotnisko?
Jak podaje „Wyborcza” w 2004 roku Agencja Mienia Wojskowego do spółki z biznesmenem Andrzejem Stochem powołała spółkę Bosacka Development Partners, która przejęła lotnisko. Następnie - w niejasnych okolicznościach - tereny odsprzedano, a na błędy w procesie wskazywał NIK.
W kolejnych latach lotnisko Częstochowa - Rudniki przechodziło z rąk do rąk. Obecnie właścicielem jest Roman Bušo słowacki prawnik i polityk. W ostatnich tygodniach wypowiedział umowę Aeroklubowi Częstochowskiemu, który jest jednym z najbardziej znanych ośrodków szkolenia lotniczego w Polsce, a zarazem głównym użytkownikiem lotniska. Szkoła ma wynieść się do końca roku.
Budynki zamiast lotniska?
Władze aeroklubu sugerują, że gruntami wokół pasa startowego zainteresowani są inwestorzy. W ostatnich miesiącach pojawiali się - z przedstawicielami właściciela - by oglądać nieruchomość. Teren należący do Bušo to ok. 90 proc. z 232 ha na których znajduje się lotnisko.
Co ważne, na nieruchomości należącej do Słowaka znajduje się m.in. dwukilometrowy betonowy pas startowy i drogi kołowania. Aeroklub posiada na własność ok. 7 ha z hangarami i kolejne 17 ha w dzierżawie. Po zakończeniu umowy będzie musiał korzystać wyłącznie z trawistej drogi startowej, co mocno ograniczy działanie. Uniemożliwi też organizowanie międzynarodowych zawodów.
Wojsko nie chce lotniska
Sprawą wypowiedzenia umowy przez słowackiego właściciela żyją okoliczni politycy. Apelowali o interwencję do premiera Donalda Tuska, a także do Ministerstwa Obrony Narodowej. Przekonują, że w sytuacji napięć geopolitycznych, lotnisko w Częstochowie mogłoby być wykorzystywane przez wojsko. W tej sprawie posłowie Andrzej Gawron i Lidia Burzyńska wystosowali interpelację.
„Lotnisko Częstochowa-Rudniki było przedmiotem analiz pod kątem oceny przydatności na potrzeby Sił Zbrojnych RP. Wnioski z przeprowadzonej oceny wskazały, że ewentualne wykorzystanie lotniska przez wojsko wymagałoby wykupienia terenu. Zidentyfikowano też znaczne ograniczenia infrastrukturalne, m.in. zły stan pasa betonowego oraz zniszczone drogi kołowania. Doprowadzenie lotniska do możliwości wykorzystania operacyjnego wymagałoby znacznych inwestycji finansowych. Dodatkowo konieczna bałaby budowa nowej Bazy Lotniczej zgodnej ze standardami NATO” – odpowiada Paweł Bejda, wiceminister MON.
Jak dodaje, lotniska w Częstochowie nie zakwalifikowano jako inwestycji strategicznej. Oznacza to, że obiekt może zostać zlikwidowany.
Redaktor Forsal.pl, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Specjalizuje się w tematach związanych z inwestycjami oraz transportem. Od lat obserwuje wielkie budowy, opisuje rynek nieruchomości, a także zawiłości systemu transportowego.
Autor reportażu "Żarnowiec. Sen o polskiej elektrowni jądrowej" nagrodzony Grand Press 2023 w kategorii książka reporterska roku. Finalista m.in. Pomorskiej Nagrody Literackiej oraz konkursu dziennikarskiego "Biały Kruk".
