Symetryzm to nowy romantyzm. Na wojnie nie ma miejsca na próby zrozumienia drugiej strony

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
18 lutego 2022, 22:11
Polityka
Polityka/ShutterStock
Nie przypuszczałem, że spór o symetryzm stanie się tak szybko podstawą do solidnej filozoficznej rozprawy. A jednak.

Nie będzie chyba nadmierną fanfaronadą, jeśli przypomnę, że do powstania i popularyzacji terminu „symetryzm” udało mi się przyczynić. Mijał pierwszy rok rządów PiS, zaś obóz liberalny wciąż był w ciężkim szoku. Jeszcze gdzieniegdzie odbywała się w jego ramach debata pod hasłem „Byliśmy głupi”, ale dogasała. Liberalni medialni decydenci kierowali już swoje redakcje i think tanki na ostry antypisowski kurs. Kwitnąca jeszcze kilka miesięcy wcześniej refleksja, że „być może Kaczyński ma jednak trochę racji”, była w pośpiechu wygaszana, a kłucie własnego obozu ostrogami samokrytyki z cnoty zmieniało się w niewybaczalną zdradę.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj