Forsal logo

Zakaz wprowadzania psa na osiedlowy trawnik. Mieszkańcy posiadający czworonogi muszą udać się poza teren wspólnoty? Czy taki zakaz jest legalny?

wspólnota mieszkaniowa, właściciel, mieszkańcy, zakaz, pies
Zakaz wprowadzania psa na osiedlowy trawnik. Mieszkańcy posiadający czworonogi muszą udać się poza teren wspólnoty? Czy taki zakaz jest legalny?/Materiały prasowe
Zakaz wyprowadzania psa na osiedlowy trawnik nie zawsze oznacza, że mieszkaniec naprawdę musi omijać teren wspólnoty. Wspólnoty i spółdzielnie mogą wprowadzać zasady porządkowe, ale nie mają pełnej swobody w ustanawianiu generalnych zakazów. Sprawdzamy, kiedy tabliczka jest tylko prośbą, a kiedy zakaz może mieć rzeczywistą podstawę prawną.

„Szanowna Pani w czarnej czapeczce z daszkiem, godzina 17. Dziedziniec budynku nie jest wybiegiem dla psów. Na trawie bawią się dzieci” – taki wpis wystarczył, by na osiedlowej grupie znów wybuchła awantura. Odpowiedź pojawiła się szybko. „Trawnik nie jest też placem zabaw. Zapewne owa pani jest mieszkanką któregoś z bloków i płaci czynsz, w którym zawarta jest opłata na utrzymanie terenów zielonych, i ma pełne prawo korzystać z trawnika jak inni mieszkańcy” – napisała jedna z osób komentujących.

Na tym się nie skończyło. W kolejnych komentarzach wrócił dobrze znany argument, że nie każdy spacer pod blokiem wynika z wygody. Czasem chodzi o zwierzę chore, starsze albo takie, które po prostu nie zdąży dojść dalej. Z drugiej strony pojawiły się głosy o zniszczonej zieleni, nieuprzątniętych odchodach i obawie o bezpieczeństwo dzieci bawiących się pod blokiem.

Takie spory wracają na osiedlach regularnie. Jedni uważają, że skoro płacą za utrzymanie terenu, mogą korzystać z niego na równi z innymi mieszkańcami. Drudzy nie chcą oglądać pod oknami miejsca, które – w ich ocenie – coraz bardziej przypomina wybieg. Problem w tym, że osiedlowe emocje to jedno, a przepisy – drugie. Bo sama tabliczka z zakazem nie przesądza jeszcze o tym, że wspólnota może skutecznie nakazać mieszkańcowi z psem opuszczenie terenu osiedla.

Zakaz na terenie osiedla i wspólnoty. Czy wspólnota mieszkaniowa może zabronić wchodzenia z psem na trawnik

Wspólnota mieszkaniowa może ustalać zasady korzystania z części wspólnych. Może przyjmować regulaminy porządkowe, wymagać sprzątania po zwierzęciu, przypominać o smyczy i reagować wtedy, gdy zachowanie mieszkańców staje się uciążliwe dla innych. Nie oznacza to jednak, że ma pełną swobodę w wyłączaniu części wspólnej z korzystania przez określoną grupę mieszkańców.

To właśnie tu pojawia się najważniejsza różnica: czym innym są obowiązki porządkowe, a czym innym generalny zakaz wyprowadzania psów na teren wspólnoty. Z orzecznictwa sądów administracyjnych wynika, że tak daleko idące ograniczenia mogą być uznane za nadmierne. Sądy od lat wskazują, że można regulować sposób postępowania ze zwierzętami na terenach wspólnego użytku, tak aby ich obecność nie była uciążliwa i nie zagrażała innym. Znacznie trudniej obronić rozwiązanie, które sprowadza się do prostego komunikatu: z psem na ten teren wchodzić nie wolno.

Przykład

W orzecznictwie utrwalony jest pogląd, że właścicielowi psa można nakazać określone zachowania, takie jak prowadzenie psa na smyczy, zakładanie mu kagańca w uzasadnionych sytuacjach czy sprzątanie po zwierzęciu. Nie można jednak co do zasady wprowadzać ogólnego zakazu przebywania z psem w określonych miejscach, na przykład zakazywać spacerowania z nim po danym terenie.

Przykładem potwierdzającym takie stanowisko jest wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 26 lutego 2015 r., sygn. akt II OSK 2439/14. Sąd wskazał w nim, że wprowadzenie generalnego zakazu wprowadzania zwierząt na określony teren stanowi nadmierne ograniczenie swobody poruszania się i przebywania w danym miejscu. Swoboda ta przysługuje wszystkim obywatelom, w tym również właścicielom zwierząt. NSA podkreślił, że przepisy nie dają radzie gminy uprawnienia do wprowadzania tak daleko idących zakazów. Ustawodawca pozwala jedynie na określenie sposobu postępowania ze zwierzętami, tak aby ich obecność na terenach przeznaczonych do wspólnego użytku nie była uciążliwa i nie zagrażała innym osobom.

Podobne stanowisko zostało wyrażone także w wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 9 września 2014 r., sygn. akt II OSK 654/14, oraz w wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Bydgoszczy z dnia 7 lutego 2018 r., sygn. akt II SA/Bd 870/17.

W praktyce oznacza to, że tabliczka z napisem „zakaz wyprowadzania psów” ustawiona przy osiedlowym trawniku nie musi automatycznie oznaczać skutecznego zakazu. Wspólnota może wymagać porządku i egzekwować obowiązki związane z korzystaniem z części wspólnych. Co do zasady nie ma jednak prostego narzędzia, by tylko na podstawie regulaminu całkowicie odciąć od tego terenu wszystkich mieszkańców posiadających psy.

Zakaz na terenie prywatnym. Tu właściciel może wprowadzić ograniczenie

Inaczej wygląda sytuacja wtedy, gdy chodzi o teren prywatny. Właściciel posesji, działki, ogrodu albo innej nieruchomości ma prawo decydować, kto może z niej korzystać i na jakich zasadach. To właśnie z prawa własności wynika możliwość wprowadzenia zakazu wstępu ze zwierzętami.

W praktyce oznacza to, że jeśli ktoś umieszcza taka tabliczkę na własnym, prywatnym terenie, ma ku temu dużo mocniejsze podstawy niż wspólnota ustawiająca podobny znak przy trawniku należącym do wszystkich mieszkańców. Właściciel może po prostu nie zgodzić się na wchodzenie z psem na swoją nieruchomość. W tym przypadku nie trzeba odwoływać się do regulaminu wspólnoty czy uchwały gminy – decydujące znaczenie ma samo prawo własności.

A co z pasem zieleni? Czy właściciel przylegającej działki może zakazać wyprowadzania psa na tym terenie?

Wielu właścicieli nieruchomości traktuje pas zieleni przylegający do działki jako część swojej posesji. Należy jednak pamiętać, że własność prywatna kończy się tam, gdzie zaczyna się teren publiczny. Z drugiej strony sam postawiony płot nie musi jeszcze oznaczać, że pas zieleni przylegający do nieruchomości stanowi teren publiczny. Wszystko zależy od rzeczywistego przebiegu granic działek, których nie da się określić „na oko”.

Aby rozstrzygnąć tę kwestię, należy dokładnie sprawdzić granice działki. W tym celu warto posłużyć się oficjalnymi dokumentami geodezyjnymi, takimi jak mapa ewidencyjna lub wyrys z rejestru gruntów. Dane dotyczące gruntów można odnaleźć m.in. na oficjalnych portalach rządowych, takich jak geoportal.gov.pl.

W przypadku nieruchomości położonych przy drogach publicznych często wygląda to tak, że tam, gdzie kończy się działka, zaczyna się pas drogowy. Jego definicję reguluje ustawa z 21 marca 1985 r. o drogach publicznych. Zgodnie z przepisami pas drogowy to wydzielony liniami rozgraniczającymi grunt wraz z przestrzenią nad i pod jego powierzchnią, w którym znajduje się lub będzie znajdować droga. W jego skład wchodzą między innymi pobocza, chodniki, ścieżki rowerowe, rowy odwadniające, a także pasy zieleni izolacyjnej.

Ważne

Właściciel nieruchomości przylegającej do takiego terenu nie może samodzielnie ograniczać możliwości korzystania z niego, np. zakazywać przechodzenia, czy wyprowadzania psów.

Zakaz w parkach i na plaży. Gmina nie może wprowadzać dowolnych ograniczeń

Osobną kategorią są zakazy pojawiające się w parkach, na plażach i innych terenach publicznych. W ostatnich latach podobne sprawy wracały w kilku gminach i kończyły się interwencjami Rzecznika Praw Obywatelskich. Chodziło o regulaminy wprowadzające generalny zakaz wstępu ze zwierzętami do parków albo na miejskie plaże.

Problem polega na tym, że gmina nie ma pełnej swobody w ustanawianiu takich ograniczeń. Ustawa pozwala samorządom nakładać na osoby utrzymujące zwierzęta określone obowiązki porządkowe -na przykład sprzątanie zanieczyszczeń, zachowanie środków ostrożności czy prowadzenie psa na smyczy. Co do zasady nie daje jednak prostego przyzwolenia na całkowite wyłączanie zwierząt z przestrzeni publicznej tylko dlatego, że lokalne władze uznały to za najwygodniejsze rozwiązanie.

To właśnie dlatego RPO kwestionował uchwały wprowadzające zakazy w parkach i na plażach, a sądy administracyjne podkreślały, że samorząd nie może regulować tej samej materii dwa razy i w dodatku w sposób dalej idący, niż pozwala ustawa. W praktyce oznacza to, że zakaz wejścia z psem do parku albo na miejską plażę trzeba oceniać przez pryzmat konkretnej uchwały i podstawy prawnej, na jakiej został wprowadzony. Sama tabliczka nie przesądza jeszcze, że taki zakaz jest skuteczny.

Zakaz w parkach narodowych. Tu mandat może być realny

Inaczej jest w parkach narodowych. Tu nie chodzi o osiedlowy regulamin czy uchwałę rady gminy, ale o przepisy dotyczące ochrony przyrody. Co do zasady na terenie parków narodowych obowiązuje zakaz wprowadzania psów. Wyjątkiem są miejsca wyznaczone do tego celu oraz psy asystujące.

Powód jest prosty: chodzi o ochronę dzikich zwierząt, siedlisk i cennych obszarów przyrodniczych. Nawet spokojny pies prowadzony na smyczy może płoszyć zwierzynę, zakłócać lęgi albo zaburzać funkcjonowanie chronionego terenu. Dlatego w tym przypadku zakaz nie jest tylko prośbą czy efektem lokalnej nadgorliwości, ale realnym ograniczeniem, za którego złamanie może grozić mandat.

Zakaz psów a osoby niepełnosprawne. Pies asystujący korzysta z ochrony

Osobne zasady dotyczą psów asystujących osobom z niepełnosprawnościami. W ich przypadku przepisy przewidują szczególną ochronę. Osoba z niepełnosprawnością korzystająca z psa asystującego ma prawo wejść z nim do obiektów użyteczności publicznej, a więc do miejsc dostępnych dla ogółu.

To ważne zwłaszcza w kontekście lokalnych regulaminów parków czy plaż. Rzecznik Praw Obywatelskich zwracał uwagę, że obejmowanie takim zakazem również psów asystujących jest sprzeczne z ustawowymi gwarancjami przysługującymi osobom z niepełnosprawnościami. Innymi słowy: nawet tam, gdzie obowiązują ograniczenia dotyczące zwierząt, pies asystujący nie może być automatycznie traktowany tak samo jak każdy inny pies.

Osoby posiadające psy muszą zapłacić podatek? To zależy od gminy

W osiedlowych dyskusjach regularnie wraca jeszcze jeden argument: skoro ktoś płaci za psa, to powinien mieć prawo korzystać z terenu, który współfinansuje. Tyle że tzw. podatek od psa nie działa w Polsce automatycznie i nie obejmuje wszystkich. Formalnie chodzi o opłatę od posiadania psów, którą rada gminy może wprowadzić, ale nie musi.

To oznacza, że w jednej miejscowości taka opłata będzie obowiązywać, a w innej mieszkańcy w ogóle się z nią nie spotkają. W 2026 roku maksymalna stawka opłaty od posiadania psa wynosi 178,26 zł rocznie od jednego zwierzęcia, ale to jedynie ustawowy limit. Konkretne stawki, terminy płatności i zwolnienia ustala już rada gminy w lokalnej uchwale. Sama opłata nie daje jednak żadnego dodatkowego prawa do korzystania z osiedlowego trawnika, parku czy plaży. To dwie różne kwestie.

Czy mieszkaniec z psem musi opuścić teren wspólnoty

W praktyce odpowiedź brzmi: nie tylko dlatego, że przy trawniku stanęła tabliczka z zakazem. Wspólnota może wymagać porządku, sprzątania po zwierzęciu i przestrzegania zasad współżycia. Dużo trudniej jest jej jednak skutecznie wprowadzić generalny zakaz wyprowadzania psów na całym terenie wspólnym.

To oczywiście nie oznacza, że wszystko wolno. Jeśli ktoś regularnie nie sprząta po zwierzęciu, pozwala mu niszczyć zieleń albo lekceważy bezpieczeństwo innych mieszkańców, musi liczyć się z reakcją sąsiadów, zarządcy, a czasem również straży miejskiej. Czym innym jest jednak egzekwowanie porządku, a czym innym tworzenie zakazów, które z góry mają sprawić, że każdy mieszkaniec wychodzący z psem stanie się na osiedlu intruzem.

Podstawa prawna:

Ustawa z dnia 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach

Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 26 lutego 2015 r., sygn. akt II OSK 2439/14

Wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 9 września 2014 r., sygn. akt II OSK 654/14

Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Bydgoszczy z dnia 7 lutego 2018 r., sygn. akt II SA/Bd 870/17

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Krzysztof Rybak
Krzysztof Rybak

Krzysztof Rybak – prawnik, redaktor Forsal.pl, absolwent Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Zajmuję się tematyką podatków, nieruchomości oraz prawa cywilnego i gospodarczego. W swoich tekstach wyjaśniam zmiany w przepisach i ich praktyczne skutki. Przez lata byłem związany z branżą naukową i rolniczą. Zostałem wyróżniony przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi za osiągnięcia w obszarze rynku konopnego. 

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraCzternasta emerytura trafi na konta tego dnia. Rząd wskazał termin wypłaty dodatkowego świadczenia dla emerytów »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj