Prawo z lat 50. coraz częściej budzi wątpliwości
Punktem wyjścia całej dyskusji jest petycja dotycząca nowelizacji ustawy o cmentarzach i chowaniu zmarłych. Jej autor przekonuje, że obowiązujące przepisy nie przystają już ani do realiów społecznych, ani do zmieniających się oczekiwań obywateli.
Dziś prawo jest jednoznaczne: prochy po kremacji muszą zostać umieszczone w urnie i złożone na cmentarzu – w grobie lub kolumbarium. Nie ma możliwości ich rozsypania, przechowywania w domu ani pochówku na prywatnej posesji.
Autor petycji podkreśla, że państwo nie powinno narzucać jednej formy postępowania z prochami zmarłych. W uzasadnieniu wskazuje, że motywacje do zmiany przepisów są zróżnicowane: od religijnych i filozoficznych, przez osobiste i rodzinne, aż po ekologiczne. Coraz więcej osób – jak argumentuje – chce mieć realny wpływ na to, jak będzie wyglądało ich ostatnie pożegnanie.
Trzy propozycje zmiany prawa pogrzebowego
Petycja zakłada trzy zasadnicze kierunki zmian. Pierwszy przewiduje możliwość legalnego rozsypywania prochów w wyznaczonych miejscach – takich jak lasy, parki, ogrody pamięci czy akweny wodne. O ich lokalizacji i zasadach korzystania miałyby decydować samorządy.
Druga propozycja idzie dalej i zakłada możliwość pochówku prochów poza cmentarzami, także na terenach prywatnych, na przykład w przydomowych ogrodach lub na specjalnie wyznaczonych terenach ekologicznych. Warunkiem miałoby być spełnienie wymogów sanitarnych.
Trzecim rozwiązaniem są tzw. cmentarze leśne. W takim modelu prochy nie trafiałyby do klasycznego grobu. Zamiast nagrobka powstawałoby miejsce pamięci w formie drzewa zasadzonego nad pochówkiem.
Autor petycji wskazuje, że podobne rozwiązania funkcjonują od lat m.in. w Niemczech, Holandii i Szwajcarii. Jego zdaniem Polska również powinna dopuścić bardziej elastyczne formy pochówku.
Ministerstwo Zdrowia: brak przeciwwskazań sanitarnych
Jednym z kluczowych głosów w trakcie prac senackiej Komisji Petycji było stanowisko Ministerstwa Zdrowia. Przedstawiła je Joanna Kujawa, naczelnik wydziału zdrowia środowiskowego w Departamencie Zdrowia Publicznego.
Jak podkreśliła, postulaty dotyczące spopielania zwłok oraz rozsypywania prochów – w ocenie resortu – „nie stwarzają zagrożenia epidemiologicznego ani sanitarno-epidemiologicznego”, dlatego nie wymagają dodatkowych regulacji. Jej wypowiedź cytował portal rynekzdrowia.pl.
Jednocześnie resort zaznaczył, że temat wykracza poza kwestie zdrowotne i dotyczy także planowania przestrzennego, ochrony środowiska, infrastruktury oraz porządku publicznego.
W związku z tym senator Jolanta Piotrowska zaproponowała zasięgnięcie opinii również w innych resortach: Ministerstwie Rozwoju i Technologii, Ministerstwie Klimatu i Środowiska, Ministerstwie Infrastruktury oraz Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji.
Komisja przyjęła ten kierunek. Oznacza to, że petycja została rozpatrzona, ale nie przeszła do etapu prac legislacyjnych i nie powstał projekt ustawy.
Zwolennicy zmian: problemem jest brak przestrzeni pod cmentarze
W trakcie dyskusji senator Piotr Masłowski opowiadał się za liberalizacją przepisów. – Media donoszą o sytuacjach, w których ludzie, niekoniecznie celebryci, rozsypują prochy, a potem udają pochówek – mówił, cytowany przez rynekzdrowia.pl. – Patrzę na to także z punktu widzenia osoby, która na swoim terenie dostrzega coraz większy problem z gruntem pod cmentarze. Jeśli poruszone w petycji możliwości nie rodzą wątpliwości epidemiologicznych, powinniśmy się na nie wreszcie otworzyć - dodał polityk.
Przeciwnego zdania był senator Michał Seweryński, który postulował odrzucenie petycji. Jego wniosek nie uzyskał jednak większości. Ostatecznie komisja zdecydowała o kontynuowaniu analiz i oczekiwaniu na opinie ministerstw. – Dotyczy ona kwestii kulturowych, religijnych, niezwykle wrażliwych, dlatego nim podejmiemy jakąkolwiek decyzję, powinniśmy wyczerpać wszelkie możliwości pogłębiania wiedzy i poznać stanowiska – podsumowała senator Monika Piątkowska.
Na razie przepisy pozostają bez zmian
W praktyce oznacza to jedno: w Polsce nic się nie zmieniło. Nadal obowiązuje ustawa o cmentarzach i chowaniu zmarłych z 1959 roku. Prochy po kremacji można złożyć wyłącznie na cmentarzu – w grobie lub kolumbarium. Rozsypywanie prochów, ich przechowywanie w domu oraz pochówek na prywatnych działkach pozostają niedozwolone.
Ewentualne zmiany – jeśli w ogóle nastąpią – wymagają pełnej procedury legislacyjnej, a na tym etapie nie ma jeszcze projektu ustawy.
Kościół: częściowa zmiana podejścia, ale nie wobec rozsypywania prochów
Do sprawy odniosła się także „Gazeta Prawna”, przypominając dokument watykańskiej Dykasterii Nauki Wiary z 2023 roku.
Watykan dopuścił możliwość przechowywania niewielkiej części prochów w domu, pod warunkiem, że nie stoi to w sprzeczności z prawem państwowym i nie wynika z motywacji sprzecznej z nauką Kościoła. – Watykan nie widzi tu niebezpieczeństwa herezji. Dopuszcza przechowywanie niewielkiej części prochów zmarłego. W Polsce jest to niemożliwe, bo zabrania tego prawo państwowe – mówił ks. prof. Dominik Ostrowski, cytowany przez serwis gazetaprawna.pl.
Jednocześnie Kościół nie zmienia stanowiska wobec rozsypywania prochów. Instrukcja „Ad resurgendum cum Christo” mówi jednoznacznie: „Nie należy zezwalać na rozrzucanie prochów w powietrzu, na ziemi lub w wodzie”.
Jak przypomina „Gazeta Prawna”, duchowni podtrzymują ten kierunek interpretacji. – Rozsypywanie prochów na łonie natury jest sprzeczne z chrześcijańską wizją szacunku do ciała – wskazywał ks. dr Wojciech Kućko.
Teolog Piotr Kieniewicz MIC podkreślał, że „Kościół nie zgadza się na rozsypywanie prochów w ogrodach pamięci ani w miejscach takich jak morza czy rzeki”.
Z kolei ks. prof. Dominik Ostrowski zwracał uwagę, że jeśli decyzja o rozsypaniu wynika z przekonania o braku znaczenia ciała po śmierci, „praktyka taka może być teologicznie niebezpieczna albo wręcz heretycka”.
Duchowni dodają również, że brak fizycznego miejsca pochówku może utrudniać proces żałoby i osłabiać praktyki pamięci o zmarłych.
Debata trwa, ale prawo pozostaje niezmienne
Choć temat powraca regularnie i budzi silne emocje społeczne, na lipiec 2026 roku sytuacja prawna jest jednoznaczna: Polska nie dopuściła rozsypywania prochów ani pochówków poza cmentarzami.
Senacka petycja pozostaje elementem debaty publicznej i nie przełożyła się na projekt ustawy. Oznacza to, że ewentualna reforma – jeśli zostanie podjęta – jest wciąż na bardzo wczesnym etapie.
Równoległy spór: opłaty cmentarne pod lupą sądów
Obok dyskusji o formach pochówku rozwija się drugi spór – o pieniądze i opłaty pobierane przez samorządy na cmentarzach komunalnych.
Wojewódzkie sądy administracyjne zaczęły w ostatnich latach kwestionować część lokalnych regulacji, wskazując, że nie wszystkie opłaty mają wystarczającą podstawę ustawową.
Jednym z częściej przywoływanych orzeczeń jest wyrok WSA w Olsztynie z 2024 roku, dotyczący opłat za przedłużenie prawa do miejsca grzebalnego. Sąd uznał, że gminy nie mogą wprowadzać opłat wykraczających poza katalog określony w ustawie z 1959 roku.
Czy możliwe są zwroty pieniędzy?
Kolejne orzeczenia sądów administracyjnych wskazują podobny kierunek interpretacji, jednak nie oznacza to automatycznych zwrotów dla wszystkich.
Każda sprawa wymaga indywidualnej oceny, a ostateczny kształt linii orzeczniczej nie jest jeszcze w pełni ukształtowany. Prawnicy podkreślają, że ewentualne roszczenia zależą od konkretnych uchwał i regulaminów obowiązujących w danej gminie.
Samorządy pod presją
Wątpliwości wokół opłat zwróciły także uwagę organów nadzoru. Prokuratura Okręgowa w Koszalinie analizuje regulaminy cmentarzy w kilku miastach, nie wykluczając rozszerzenia kontroli.
Jeśli kierunek orzecznictwa się utrzyma, samorządy mogą stanąć przed koniecznością zmiany sposobu finansowania cmentarzy i dostosowania lokalnych przepisów do interpretacji sądów.
System cmentarny w okresie napięcia
Dwie równoległe debaty – o formach pochówku i o opłatach – pokazują, że system funkcjonowania cmentarzy w Polsce coraz częściej staje się przedmiotem sporów prawnych i społecznych.
Na razie jednak żadna z nich nie doprowadziła do zmiany ustawy. Obowiązujące od 1959 roku przepisy pozostają w mocy, a przyszłość ewentualnych reform zależy od dalszych decyzji ustawodawcy.
Absolwentka politologii i dziennikarstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim, także PR-owiec. Przez blisko dziesięć lat jej pasją było radio, gdzie prowadziła audycje i robiła reportaże, ostatecznie zwyciężyła magia mediów internetowych. Bliskie są jej tematy związane z rynkiem pracy i przedsiębiorczością. Lubi rozmawiać z ludźmi i opisywać ich historie, także te biznesowe, prowadzące do sukcesu. Prywatnie wielbicielka psów i kotów, górskich wędrówek, jazdy na nartach i podróży w miejsca nieoczywiste.
