Wybili zęby rosyjskiej bestii. Bez Zachodu sobie nie polata

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
11 października 2024, 10:10
[aktualizacja 11 października 2024, 12:07]
su57, samolot, myśliwiec, rosja
Wybili zęby rosyjskiej bestii. Bez Zachodu sobie nie polata/ShutterStock
Rosyjski cud techniki, który miał nie tylko zmasakrować Ukraińców, ale zaraz po nich każdego wroga Rosji, ma poważny problem. Wojsko nie może doczekać się kolejnych nowoczesnych myśliwców Su-57, gdyż te nie są w stanie wyczołgać się z fabryki bez dostaw zachodnich komponentów. Nie pomaga nawet przemyt i próby nielegalnych zakupów.

Rosjanie co pewien czas ogłaszają wynalezienie jakiegoś sprzętu wojskowego, który ma stać się technologicznym przełomem i zawstydzić inne, światowe armie. Tak było chociażby z platformą pancerną T-14 Armata, czy z nowoczesną rakietą balistyczną Sarmat, której ostatnim, wrześniowym osiągnięciem było rozbicie się w chwilę po starcie.

Rosyjski myśliwiec ma problem

I choć mimo tych technologicznych wpadek Rosja całkiem nieźle radzi sobie na froncie, stosując taktyki sprawdzone w czasach I i II wojny światowej, to nie ustaje w próbach zawstydzenia świata swymi technologicznymi osiągnięciami. Jednym z nich jest samolot wielozadaniowy Su-57, rzekomo maszyna 5. generacji, mająca rzucić wyzwanie sprzętowi NATO. Samolot ten z powodzeniem udało się oblatać już w 2010 roku, a niedługo potem wprowadzić do służby. W 2019 roku rosyjska armia zamówiła dostawę 76 sztuk tego nowoczesnego cudeńka, a już w 2022 roku dostała 10 z zamówionych egzemplarzy.

Wszystko wydawało się być na jak najlepszej drodze, gdy nagle Rosja wpadła na pomysł wywołania wojny z Ukrainą, a wraz z wtargnięciem do sąsiada, na Kreml posypały się zachodnie sankcje. A wśród nich również te technologiczne, co dziwnym trafem wpłynęło na dalsze losy nowoczesnych Su-57. Według danych, zebranych przez analityków z „Frontelligence Insight”, za drastyczny spadek dostarczanych armii samolotów odpowiada brak zachodnich komponentów, bez których maszyna ta to po prostu ładnie wyglądający kawałek metalu.

„Oczywiste jest, że rosyjski przemysł zbrojeniowy jest w dużym stopniu uzależniony od zachodnich komponentów, szczególnie w dziedzinie elektroniki” – podaje Frontelligence Insight.

Liczby mówią same za siebie, bo gdy w 2022 roku Rosja przekazała do użytku 10 sztuk Su-57, a rok później kolejnych 11, to w tym roku z linii produkcyjnych zjechać miały zaledwie trzy maszyny.

Przerzucają się na produkcję starszych modeli

Analitycy prześledzili, czego może brakować rosyjskim konstruktorom i wysnuli wniosek, iż najpewniej chodzi o niemieckie elementy podzespołów łączności MPPU-50. I chociaż Rosjanie starają sobie jakoś z tym problemem radzić, nabywając brakujące części poprzez licznych pośredników i na czarnym rynku, ale sieć zachodnich sankcji coraz bardziej się zaciska i nawet przemyt staje się dość uciążliwy.

Ukraińscy analitycy przewidują, iż mając takie techniczne problemy z nowymi maszynami, Rosja może skupić się na produkcji starszych, ale równie skutecznych samolotów, jak choćby Su-35 i Mig-35. Do tej pory Rosji miało udać się wyprodukować około 30 sztuk samolotów Su-57, a około 10 z nich to wersje testowe, bez kompleksowej elektroniki.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Wojciech Kubik
Dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej specjalizujący się w tematyce obronności i bezpieczeństwa.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraWybili zęby rosyjskiej bestii. Bez Zachodu sobie nie polata »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj