Wojsko Polskie oddało na Wschód masę sprzętu. Rządzący przyznali się jak dużo. Liczby robią wrażenie

Ten tekst przeczytasz w 11 minut
14 listopada 2024, 08:00
[aktualizacja 14 listopada 2024, 08:00]
Polski MiG-29 gdzieś na Ukrainie. Wojskie Polskie oddało na Wschód 14 maszyn tego typu.
Polski MiG-29 gdzieś na Ukrainie. Wojskie Polskie oddało na Wschód 14 maszyn tego typu./Siły Powietrzne Ukrainy
Wojna na Ukrainie pokazała, że prowadzenie wojny wymaga olbrzymich zapasów ciężkiego sprzętu oraz amunicji lub dużych zdolności produkcyjnych. Ukraina nie posiada ani jednego ani drugiego. Właśnie dlatego kluczową rolę w wojnie na Ukrainie pełni wsparcie oferowane przez inne kraje. Na Ukrainę trafił m.in. sprzęt, który użytkowało Wojsko Polskie. Jaki?

Wojsko Polskie wysłało na Wschód masę sprzętu. Krocie wydaliśmy też na pomoc uchodźcom

Od wielu miesięcy polscy komentatorzy wojny na Ukrainie się od rządzących udostępnienia danych dotyczących wielkości wsparcia dla Ukrainy. . Choć nieoficjalnie liczby krążą po Internecie już od dawna, to dotychczas brakowało oficjalnego potwierdzenia.

Informacje krążące po sieci postanowił potwierdzić ośrodek prezydencki. Swoje zestawienie zapowiedziało także Ministerstwo Obrony Narodowej. Jak podała Kancelaria Prezydenta RP,

Polskie wsparcie jako pierwsze dotarło na ukraiński front w znaczących ilościach. To my przekazaliśmy największą liczbę ciężkiego uzbrojenia. Polska jest też w czołówce państw, które — w liczbach bezwzględnych — przyjęły najwięcej uchodźców — czytamy w komunikacie.

Jak jednak czytamy w komunikacie na stronie Prezydenta, porównanie naszego zaangażowania z innymi krajami utrudnia brak oficjalnych pełnych (ze względów bezpieczeństwa) danych oraz fakt, że przekazanie części sprzętu wojskowego dla Ukrainy przez niektóre państwa na razie pozostaje wciąż w sferze deklaracji.

Czołgi dla Ukrainy, czyli wozy Wojska Polskiego, które służą na Wschodzie

Wsparciem, które szczególnie mocno wpłynęło na losy wojny, są polskie dostawy czołgów. Na Wschód wysłaliśmy głównie konstrukcje rodziny T-72.

Na początku wojny, kiedy o pomoc dla Ukrainy było naprawdę bardzo ciężko, kiedy wszyscy bali się i ociągali, Niemcy dawali hełmy, myśmy dawali czołgi – powiedział dla Kanału Zero Prezydent RP Andrzej Duda.

Warto przy tym pamiętać, że PT-91 (czyli polska modernizacja czołgi T-72) jest konstrukcją udaną, a jego wersja z mocniejszym silnikiem została z sukcesem zaproponowana Malezji, która wybrała naszą konstrukcję, mając do wyboru także rosyjski czołgi T-90A.

Pluton polskich czołgów PT-91 na łotewskim poligonie w Adazi, w trakcie ćwiczenia Rampart Shield
Pluton polskich czołgów PT-91 na łotewskim poligonie w Adazi, w trakcie ćwiczenia Rampart Shield

Przed wojną posiadaliśmy 782 czołgi w linii. Oznacza to realnie oddanie Ukrainie niemal połowy posiadanych wozów. W ich miejsce stopniowo wchodzą nowo zakupione wozy. Otrzymaliśmy dotychczas 187 czołgów (71 K2 oraz 116 M1A1). W ciągu najbliższych 2 lat dostaniemy dodatkowe 359 maszyn (250 M1A2 i 109 K2).

Bojowe wozy piechoty dla Ukrainy. Wojsko Polskie przekazało setki pojazdów

Przed wojną posiadaliśmy ich ok. 1,1 tys., więc ponownie mówimy o sporym ubytku.

Opublikowane 18 listopada 2023 roku na profilu 20. Brygady Zmechanizowanej zdjęcie przedstawie dwóch żołnierzy w hełmach wz. 67. Hełmy te, obok widocznego BWP-1, są symbolami zacofania Wojska Polskiego.
Opublikowane 18 listopada 2023 roku na profilu 20. Brygady Zmechanizowanej zdjęcie przedstawie dwóch żołnierzy w hełmach wz. 67. Hełmy te, obok widocznego BWP-1, są symbolami zacofania Wojska Polskiego./Krzysztof Matczak

Między innymi z tego powodu w ostatnich latach podpisano dwie nowe umowy na Rosomaki. Pierwsza dotyczy dostaw i integracji 70 systemów wieżowych ZSSW-30, a druga obejmuje oprócz wież, także budowę od zera nowych pojazdów i opiewa na 58 sztuk.

KTO Rosomak z wieżą ZSSW-30 na poligonie w Nowej Dębie w trakcie ćwiczenia FEX-24.
KTO Rosomak z wieżą ZSSW-30 na poligonie w Nowej Dębie w trakcie ćwiczenia FEX-24. Wozy zobaczymy podczas tegorocznej defilady z okazji Święta Wojska Polskiego 15 sierpnia 2024 roku.

Sytuację zmienić ma umowa na lekkie opancerzone transportery rozpoznawcze Bóbr-3 (pozyskane w programie Kleszcz). Podpisaliśmy na pojazdy dwie umowy. Ramowa wspomina o 286 wozach, zaś wykonawcza (póki co) o zaledwie 28 sztukach.

Polskie armatohaubice na froncie

Na uwagę zasługuje także nasze wsparcie związane z systemami artyleryjskimi. . Nieoficjalnie mowa o nawet ponad 150 sztukach. Choć to już przestarzałe działo, to należy pamiętać, że to właśnie ten typ wyposażenia stanowił kręgosłup dywizjonów artylerii samobieżnej w naszych brygadach ogólnowojskowych.

. Na początku 2022 roku mieliśmy 80 AHS Krab. Realistycznie można założyć, że 2 na 3 armatohaubice pojechały walczyć na Ukrainę. .

Armatohaubica Krab
Polska armatohaubica samobieżna Krab kal. 155 mm. Wozy produkowane są w Hucie Stalowa Wola.

. Na wschód oddaliśmy bowiem stare poradzieckie wyrzutnie rakiet, a sami odebraliśmy zamówione M142 HIMARS (20 sztuk) oraz K239 Chunmoo (54 moduły wyrzutni, przynajmniej 35 zintegrowano z podwoziem Jelcza). Zamówiliśmy aż 290 wyrzutni K239, a do otrzymanych 20 M142 dołączyć może w przyszłości ponad 100 kolejnych wyrzutni tego typu (tyle planujemy obecnie zakupić).

Haubice 2S1 Goździk były produkowane w latach 1971-1994. Mimo swojego wieku nadal są one używane przez polską armię.
Haubice 2S1 Goździk były produkowane w latach 1971-1994. Mimo swojego wieku nadal są one używane przez polską armię.

Lepiej jest także w artylerii lufowej. Co prawda w liczbach bezwzględnych prawdopodobnie nadal mamy mniej dział niż w 2021 roku, ale zamiast ponad 100 starych 2S1 Goździk (o skromnym zasięgu 15 km) w Polsce znajduje się już 120 koreańskich armatohaubic samobieżnych K9 Thunder (o zasięgu 40 km). Do końca roku ich liczba ma wzrosnąć do 136. Dodatkowo w ciągu najbliższych lat do armii trafić ma ponad 140 K9 oraz ponad 100 Krabów (a czekamy nadal na podpisanie kolejnych umów).

Przekazane samoloty i śmigłowce

. Zastąpić je mają w pewnej mierze samoloty szkolno-bojowe FA-50. Problem jest jednak taki, że zdolności bojowe tych samolotów są ograniczone i popularne „fafiki” nie są w stanie zrekompensować nam tego braku. Do kraju w latach 2025-2028 dotrzeć ma także 36 FA-50PL, których zdolności mają być wyraźnie większe. Nadal jednak mówimy o niewielkiej maszynie, która nigdy nie będzie pełnosprawnym wielozadaniowym samolotem bojowym.

Myśliwiec Polskich Sił Powietrznych MiG-29
Myśliwiec Polskich Sił Powietrznych MiG-29. To obecnie jedyny dwusilnikowy myśliwiec w Siłach Powietrznych.

. To supernowoczesne myśliwce, które pozwolą nam znacznie zwiększyć możliwości naszych Sił Powietrznych. Armia rozgląda się również za kolejnymi dwoma eskadrami WSB. W grze są obecnie trzy platformy — kolejne F-35A od Lokcheed Martin, F-15EX od Boeinga oraz europejski myśliwiec Eurofighter. Na tę chwilę możemy jednak mówić o osłabieniu naszych zdolności.

Amerykański samolot F-35A w trakcie lotu nad Helem.
Amerykański samolot F-35A w trakcie lotu nad Helem./kpr. Sławomir Kozioł

Jak czytamy w komunikacie zamieszonym na stronie Prezydenta RP, . Podobnie jak w przypadku czołgów, przekazane maszyny były dobrze znane Ukraińcom, co pozwoliło na błyskawiczne wykorzystanie na froncie.

Choć to niemal połowa naszych śmigłowców uderzeniowych (posiadaliśmy 28 Mi-24) to należy uczciwie zauważyć, że nie posiadaliśmy już kierowanych pocisków rakietowych dla tych maszyn, więc ich przydatność na współczesnym polu walki jest ograniczona.

Śmigłowce szturmowe Mi-24 budziły grozę, gdy wchodziły na uzbrojenie ZSRR. Dziś jednak posiadane przez nas wiropłaty nie posiadają nawet kierowanych pocisków przeciwpancernych.
Śmigłowce szturmowe Mi-24 budziły grozę, gdy wchodziły na uzbrojenie ZSRR. Dziś jednak posiadane przez nas wiropłaty nie mają na wyposażeniu nawet kierowanych pocisków przeciwpancernych.

W tym przypadku trudno więc mówić o utracie cennych zdolności, choć z pewnością większa flota pozwoliłaby na utrzymanie większej liczby pilotów, co jest szczególnie istotne w perspektywie wielkich dostaw AH-64E Apache z USA. Polska zamówiła aż 96 sztuk. W najbliższych miesiącach do Polski trafić powinny pierwsze osiem wyleasingowanych AH-64D. Wraz z ich dostarczeniem, nasze zdolności będą w tym aspekcie realnie większe niż przed 2022 rokiem.

Czy przekazanie sprzętu na Ukrainę było błędem?

Dziś toczy dyskusja, czy nasze wsparcie dla Ukraińców było dobrą decyzją. Przeciwnicy zauważają, że doprowadziło to do degradacji naszych zdolności. Zwolennicy naszych decyzji uważają jednak, że lepiej, aby walcząc w naszych czołgach, ginęli Ukraińcy, a nie Polscy żołnierze. Przekazany sprzęt kupił nam więc więcej czasu na przygotowania oraz przyczynia się do degradacji rosyjskich zdolności.

Warto także zauważyć, że był to wiekowy sprzęt, który i tak niedługo musiałby odejść z naszej armii. Mówimy więc o przekazaniu bojowych wozów piechoty i czołgów, które i tak należało zastąpić, a dokonane po wybuchu wojny zakupy byłyby konieczne niezależnie od tego czy nasz sprzęt trafiłby na Wschód. Z drugiej strony, dalsze przekazywanie (szczególnie samolotów) mogłoby jednak doprowadzić do pojawienia się zbyt dużych braków w zdolnościach i wpłynąć na nasze bezpieczeństwo.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj