Rosyjska flota dostaje łódź podwodną. Polski program Orka pozostaje w fazie obietnic!

Ten tekst przeczytasz w 5 minut
11 czerwca 2025, 14:25
Jakuck
Jakuck/Inne
11 czerwca w stoczni „Admirałtiejskije Wierfi” w Petersburgu odbyła się ceremonia wcielenia do floty nowego okrętu podwodnego „Jakuck” projektu 636.3. Podniesienie bandery z udziałem najwyższych przedstawicieli marynarki wojennej Rosji to symbol kolejnego kroku w intensywnej modernizacji floty Putina. W tym samym czasie Polska nie może zdecydować się nawet na wybór wykonawcy długo zapowiadanego programu Orka.

Nowoczesna „Warszawianka” gotowa do misji

Okręt „Jakuck” to szósta jednostka tej klasy zbudowana dla Floty Pacyfiku. Jest cichy, uzbrojony po zęby i gotowy do działania. Projekt 636.3, znany pod nazwą kodową „Warszawianka”, to udoskonalona wersja okrętów podwodnych typu Kilo. Do tej klasy należy między innymi zbudowany w 1985 r. polski "Orzeł".

Jedyny polski okręt podwodny - ORP Orzeł (291)
Jedyny polski okręt podwodny - ORP Orzeł (291)./ st. chor. szt. mar. Piotr Leoniak

„Jakuck” został zwodowany w październiku 2024 roku, a już w czerwcu 2025 roku formalnie przekazano go Marynarce Wojennej Rosji. Jego możliwości są imponujące: wyporność 2350 ton, maksymalna prędkość pod wodą - 20 węzłów, zasięg operacyjny do 7500 mil morskich, a załoga liczy 52 osoby. Może prowadzić działania autonomiczne przez 45 dni. Wyposażony jest w sześć wyrzutni torpedowych kalibru 533 mm oraz rakiety manewrujące „Kalibr-PŁ”, zdolne do rażenia celów lądowych na odległość setek kilometrów.

Rosja wprowadza kolejne takie jednostki w szybkim tempie – od rozpoczęcia budowy do przekazania flocie mija zaledwie dwa lata. Polska nie może pochwalić się żadnym postępem, mimo że o potrzebie modernizacji mówi się od ponad dekady.

Orka, czyli modernizacja w zawieszeniu

Program Orka miał być fundamentem odbudowy polskiej floty podwodnej. Dziś przypomina raczej morskiego potwora z mitów. Wszyscy o nim słyszeli, ale nikt go nie widział. Program Orka zakłada pozyskanie trzech okrętów podwodnych nowego typu. W ramach programu pierwszy okręt podwodny mógłby trafić do Polski na początku lat 30. o ile wybór wykonawcy zostanie dokonany jeszcze w tym roku. Tymczasem nie zanosi się na to ze wybór zostanie dokonany.

Zgodnie z założeniami Wojska Polskiego, nowe okręty podwodne miałyby być zdolne do działania na głębokości ponad 200 metrów, przez minimum 30 dni bez kontaktu z portem. Miałyby także zostać wyposażone w systemy walki elektronicznej, torpedy, wyrzutnie rakiet, a nawet drony podwodne. Zakres wymagań był ambitny – problem w tym, że nie poszły za tym decyzje.

W grze są oferty z Niemiec, Francji, Szwecji i Włoch. Te trzy okręty podwodne, mają łącznie kosztować kilkanaście miliardów złotych. Wykonawcami może być niemiecka ThyssenKrupp Marine Systems, szwedzki Saab i włoski Fincantieri. Jednak proces wyboru wykonawcy został sparaliżowany przez polityczne kalkulacje, brak wizyt studyjnych i obawy przed protestami przegranych oferentów. Polska Agencja Uzbrojenia nadal prowadzi „konsultacje międzyrządowe”, ale czasu jest coraz mniej.

„Drodzy niedowiarkowie…” – Bejda odpowiada krytykom

W tym tygodniu Wiceminister obrony Paweł Bejda przekonywał, że program Orka nie został porzucony. Opublikował na platformie X (dawny Twitter) krótkie, ale wymowne oświadczenie:

„Szanowni Państwo, drodzy niedowiarkowie. Informuję, że program Orka jest i będzie kontynuowany. Robimy wszystko, by umowa na pozyskanie okrętów podwodnych została podpisana w tym roku. Nawet jeśli są tacy, którzy w to nie wierzą lub trzymają kciuki, aby nam się nie udało.”

Paweł Bejda
Wiceminister obrony Paweł Bejda

Choć słowa ministra miały uspokoić opinię publiczną, to w komentarzach nie brakowało głosów zwątpienia. Wielu użytkowników zwracało uwagę, że program był już „kontynuowany” przez trzy rządy i nie doprowadził nawet do podpisania umowy wstępnej. Dlatego nawet zapewnienia wiceministra brzmią jak ostatnia linia obrony.

List marynarzy i przestroga z Bałtyku

Przypominamy że była załoga ORP „Sokół” biła na alarm: Polska może wkrótce całkowicie stracić zdolność do operacji podwodnych. W liście otwartym marynarze podkreślili, że dalsze odwlekanie decyzji zagraża nie tylko prestiżowi Marynarki Wojennej, ale realnie osłabia obronność kraju. Obecnie jedynym czynnym okrętem podwodnym jest ORP „Orzeł” z 1985 roku – jednostka stara, awaryjna i niemal bezużyteczna operacyjnie.

ORP Sokół
ORP Sokół

Działo sie to po tym jak z marynarki RP wycofano cztery norweskie Kobbeny, które przez lata stanowiły podstawę szkolenia i patrolowania. Jeśli „Orzeł” trafi do stoczni lub zostanie wycofany – Polska nie będzie miała nawet gdzie szkolić przyszłych załóg.

Co dalej?

Czas ucieka, konkurenci nie czekają, a region Bałtyku robi się coraz bardziej zapalny. Rosja konsekwentnie rozwija swoje siły morskie. Niemcy, Szwecja, Włochy i Francja mają gotowe projekty. Polska, jednak wciąż analizuje, ocenia i planuje. Program Orka miał być odpowiedzią na rosnące zagrożenia i fundamentem morskiej suwerenności. Na razie jest tylko symbolem niespełnionych obietnic i straconych szans.

Czy władze wreszcie podejmą decyzję o wyborze wykonawcy "Orki", zanim polscy marynarze będą zmuszeni ćwiczyć na symulatorach. Jedno jest pewne, kolejna łódź podwodna właśnie wpłynęła ze stoczni na Bałtyk. I znów nie będzie to okręt z biało-czerwoną banderą.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj