Najbardziej nieudany eksperyment XX wieku: dziecko "w służbie" totalitarnej wojny

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
12 czerwca 2021, 21:59
wojna koreańska, rok 1951
<p>wojna koreańska, rok 1951</p>/Materiały prasowe
Dzieci mają wstrząsający dar traktowania wydarzeń okrutnych i przerażających z osobliwym spokojem – jeśli nie pamiętają nic poza wojną, to właśnie wojna jest ich normalnością.

Panuje powszechna zgoda co do tego, że dzieciństwo jest szczególnego rodzaju okresem troski i ochrony. W nasz system praw wbudowano zasady opieki, jaką dorośli są zobowiązani świadczyć niedorosłym, dorobkiem cywilizacji Zachodu jest nie tylko prawne zdefiniowanie dzieciństwa, lecz także (w ramach znacznie miększych, kulturowych kryteriów) upojęciowienie miłości rodzicielskiej czy stworzenie systemu społecznych oczekiwań i norm w kwestii tego, według jakiego scenariusza dzieciństwo powinno przebiegać. Wiemy, że to kluczowe lata w życiu każdego człowieka. Jesteśmy wyedukowani i świadomi. Co mogłoby pójść nie tak?

Wystarczy, że wybuchnie wojna i wszystko pójdzie nie tak. Konsumujemy medialne doniesienia o afrykańskich dzieciach-żołnierzach, o katastrofie humanitarnej w Syrii, o zbrodniczej przemocy wobec cywilów w Jemenie albo w Birmie – dobrze więc pamiętać, że w czasie II wojny światowej mieliśmy Kongo, Syrię, Jemen i Birmę u siebie. Gdy je obrać z patriotycznej propagandy, te historie wojenne z terytorium dzisiejszej Polski – nie tylko te związane z Zagładą – okazują się równie potworne. I równie bezlitosne dla najsłabszych: starców, kobiet, dzieci, przedstawicieli mniejszości, ludzi niepełnosprawnych.

Zawsze powtarzam i będę powtarzał: tęsknota za wojną jest objawem zbiorowego obłędu. Czasami wojny nie da się uniknąć, czasami toczy się wojny, które potem zostaną opisane jako „sprawiedliwe” (w każdym razie przez zwycięzców), ale to całkiem inna sprawa.

Nowi ludzie

Warto przeczytać „Wojenkę” Magdaleny Grzebałkowskiej, by uświadomić sobie uniwersalne mechanizmy rządzące inwazjami wojen w dzieciństwo, gdy nagle wolno wszystko to, co wydawało się objęte tabu. „Wojenka” to reportaż historyczny – bazujący także na źródłach archiwalnych, ale przede wszystkim oparty o rozmowy z ludźmi, którzy byli dziećmi w czasie wojny, a dziś, naturalnie, są starzy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj