W środę w gmachu Ministerstwa Edukacji i Nauki doszło do spotkania szefa resortu Przemysława Czarnka z kierownictwem ZNP. Związkowcy przygotowali na to spotkanie listę rekomendacji i postulatów, m.in. dotyczących wzrostu wynagrodzeń nauczycieli na poziomie co najmniej 20 proc. Chcieli też rozmawiać na temat zagrożenia, jakie widzą w związku z nowelizacją ustawy Prawo oświatowe, przyjętą w ubiegłym tygodniu przez Sejm.

Po trwającym blisko 1,5 godziny spotkaniu prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego pytany był przez dziennikarzy m.in. o to, co związkowcy usłyszeli od ministra na temat podwyżek dla nauczycieli.

Od 1 stycznia 2023 r. średnie wynagrodzenie nauczycieli na wszystkich stopniach awansu ma wzrosnąć o 7,8 proc., czyli tak jak całej sfery budżetowej.

"Postulat podwyżkowy dotyczy nauczycieli nie tylko tych pracujących w szkołach podstawowych i średnich, ale także w szkołach wyższych, bo tam sytuacja wcale nie jest lepsza. Pan minister każe czekać, czy mówi o tym, że jest potrzeba oczekiwania na rozwój sytuacji geopolitycznej, w związku z konsekwencjami związanych ze zobowiązaniami i uwarunkowaniami (...) wynikającymi z wojny na Ukrainie – jeżeli sytuacja polityczna się ustabilizuje, uspokoi, to być może będą jakieś ruchy budżetowe" – powiedział Broniarz.

Reklama

"Owszem problem ukraiński jest problemem niezwykle istotnym, nikt tego nie bagatelizuje, ale to jest w jakiejś mierze szukanie usprawiedliwienia, bo nie zapominamy o tym, że przecież ponoć budżet i dochody budżetu państwa są najlepsze od czasów Jana III Sobieskiego" – wskazał. "Przepraszam za taką publicystykę czy prawie populizm, ale jeżeli nauczyciel słyszy codziennie, że jest bardzo dobrze, to chcielibyśmy być w jakiejś mierze uczestnikami dzielenia owego bardzo dobrego stanu budżetu państwa" – dodał prezes ZNP.

Jak mówił, "kwestią, która wymaga naprawdę bardzo rzeczowej i dogłębnej analizy są rozwiązania emerytalne, które mają się pojawić na stole".

"Nie możemy bagatelizować faktu, że nauczyciel odchodzący z zawodu po 30 latach pracy z tak niskim poziomem wynagrodzenia stanie się kolejną wersją starego portfela. Odejdzie osoba mająca 55 czy nawet mniej lat życia na emeryturę i jej emerytura wynikająca z osiąganych wynagrodzeń będzie niesłuchanie niska i to też należy brać pod uwagę w tych wyliczeniach. I tutaj związek zaleca daleko idącą ostrożność i takie rzetelne przeliczenie" – powiedział.

"Wszystko sprowadza się do potrzeby wzrostu wynagrodzeń dla nauczycieli zarówno tych akademickich, jak i tych pracujących od przedszkola po technikum" – powtórzył. "Na pewno nie godzimy się na propozycje wzrostu wynagrodzeń na poziomie 7,8 proc." – podkreślił. (PAP)

Autorzy: Szymon Zdziebłowski, Danuta Starzyńska-Rosiecka