Na wczorajszym posiedzeniu przyjął je rząd. To już ostateczne kwoty, bo opublikowanie rozporządzenia kończy etap ustalania najniższej przyszłorocznej pensji.

W porównaniu do tego roku minimalna płaca wzrośnie o 200 zł, a stawka godzinowa – o 1,30 zł. To pierwsze będzie stanowić 53,2 proc. prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej na 2021 r. Z oceny skutków regulacji wynika, że wspomniane podwyżki będą dotyczyć ok. 1,7 mln osób, które – według zaktualizowanych danych – zarabiają najniższe wynagrodzenie. Dzięki nim sektor finansów publicznych zyska w przyszłym roku dodatkowe dochody w wysokości 2,09 mld zł z tytułu wyższych podatków i składek (najwięcej, 1,3 mld zł – Fundusz Ubezpieczeń Społecznych). Jednakże państwo wyda 1,17 mld zł więcej na wynagrodzenia pracowników instytucji publicznych, którzy zarabiają najniższą pensję.

W związku z podwyżką wzrosną też świadczenia i zobowiązania powiązane z najniższą płacą. Dla przykładu maksymalna wysokość odprawy przy zwolnieniu grupowym lub indywidualnym (ale z przyczyn niedotyczących pracownika) wyniesie 42 tys. zł (lub 28 tys. zł, jeśli firma spełnia wymagania przewidziane w specustawie antykryzysowej, t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 374 ze zm.). Wzrosną też m.in. dodatki za pracę w nocy, minimalne odszkodowania dla zatrudnionych z tytułu mobbingu lub dyskryminacji (do 2,8 tys. zł) oraz minimalna podstawa wymiaru składek na ubezpieczenia społeczne dla przedsiębiorców korzystających z preferencji we wpłatach na ZUS (do 840 zł). Z kolei świadczenie szkoleniowe dla osoby zwolnionej z pracy w przyszłym roku wyniesie maksymalnie 5,6 tys. zł.

Wcześniej kwoty podwyżek były konsultowane w Radzie Dialogu Społecznego. Reprezentowane w niej ogólnopolskie centrale związkowe i organizacje pracodawców nie porozumiały się w tej sprawie. NSZZ „Solidarność” i Związek Przedsiębiorców i Pracodawców poparły rządową propozycję. Pozostałe związki (OPZZ i FZZ) domagały się wzrostu o 500 zł, a pozostałe zrzeszenia firm postulowały zamrożenie płacy minimalnej na tegorocznym poziomie (2,6 tys. zł) lub podwyżki jedynie o ustawowe minimum (116,10 zł). W rezultacie decyzję o ostatecznej wysokości najniższego wynagrodzenia samodzielnie podjął rząd. ©℗

Reklama