Forsal logo

Kolejne państwo dołączy do Unii Europejskiej? Przed Islandią sobotnie referendum

Kolejne państwo dołączy do Unii Europejskiej? Przed Islandią sobotnie referendum
Kolejne państwo dołączy do Unii Europejskiej? Przed Islandią sobotnie referendum/ShutterStock
Już w sobotę w Islandia zagłosuje, czy wznowić rozmowy akcesyjne z Unią Europejską. Ostatnie negocjacje akcesyjne zostały przerwane 13 lat temu. Zwolennicy wznowienia rozmów wskazują na bezpieczeństwo wyspy. Przeciwnicy ostrzegają przed utratą suwerenności.

Islandia decyduje – w sobotę referendum o przyszłości kraju

Odbywające się w sobotę 29 sierpnia referendum, to dopiero pierwszy z wielu kroków, jakie Islandia może zrobić na drodze do akcesji do Unii Europejskiej. Islandczycy przy urnach mają zadecydować tylko o tym, czy negocjacje w sprawie przystąpienia do UE powinny być wznowione, czy jednak należy odłożyć perspektywę członkostwa na bliżej nieokreśloną przyszłość. Co ważne, sama decyzja o formalnym przystąpieniu do UE mogłaby wymagać drugiego referendum.

Obecny, proeuropejski rząd Islandii określa referendum mianem referendum „teraz albo nigdy”. Premier Kristrún Frostadóttir przekonywała jeszcze w maju, że jeśli referendum da zielone światło, rząd wynegocjuje z Unią Europejską dobre porozumienie. - To mieszkańcy jako pierwsi zabiorą w tej sprawie głos i to oni wypowiedzą się na końcu – wskazywała.

Obecne sondaże wskazują na bardzo wyrównaną walkę. Lipcowe badanie ośrodka Maskína pokazało, że za odpowiedzią „tak” opowiada się 53 proc. respondentów, a za „nie” 47 proc. Natomiast sondaż Gallupa z połowy sierpnia dał obozowi „tak” minimalną przewagę, z poparciem 51,5 proc.

Lekcja sprzed 13 lat. Dlaczego Islandia w 2013 roku zrezygnowała z dalszej drogi akcesyjnej?

Islandia wystąpiła o członkostwo w UE w lipcu 2009 r. po głębokim kryzysie finansowym. Rok później, również w lipcu, rozpoczęły się rozmowy akcesyjne. Przez kolejne lata udało zamknąć się 11 z 33 rozdziałów akcesyjnych.

W 2013 roku władzę w wyspiarskim państwie przejęła eurosceptyczna koalicja, w skład której wchodziła Partia Postępu i Partia Niepodległości. Wtedy też negocjacje między Islandią a UE zostały zawieszone. Do czasu przejęcia władzy przez eurosceptyków, sytuacja gospodarcza Islandii się poprawiła, a za tym poparcie w społeczeństwie dla członkostwa w UE zdecydowanie opadło.

12 marca 2015 r. minister spraw zagranicznych Islandii wystosował pismo do prezydencji Rady UE, w którym potwierdził, że rząd Islandii nie zamierza wznowić rozmów akcesyjnych, i oświadczył, że nie należy traktować Islandii jako kraju kandydującego do członkostwa w UE. Od tego czasu, na kolejne lata, kwestia wznowienia rozmów z UE została odsunięta na dalszy plan.

Zmiana nastąpiła w 2024 r., kiedy wybory wygrał proeuropejski Sojusz i zawarł koalicję z Partią Ludową i ugrupowaniem Viðreisn. W umowie koalicyjnej zapisano zobowiązanie do przeprowadzenia referendum w sprawie wznowienia rozmów akcesyjnych przed 2027 rokiem.

Główne tematy debaty akcesyjnej – suwerenność i wspólna polityka rybołówstwa

Podczas kampanii referendalnej słowo suwerenność odmieniane jest przez wszystkie przypadki. Przeciwnicy wznowienia rozmów akcesyjnych z Unią Europejską, w tym konserwatywna Partia Niepodległościowa, podkreślają, że UE mogłaby naruszać suwerenność Islandii, szczególnie w kontekście istotnych dla państwa sfer – rolnictwa i rybołówstwa.

To właśnie kwestie kwot połowowych odegrały rolę w porażce wcześniejszych starań Islandii o członkostwo w UE. Przystąpienie do Unii Europejskiej wiązałoby się bowiem z objęciem kraju wspólną polityką rybołówstwa. Przeciwnicy integracji obawiają się, że mogłoby to osłabić jeden z kluczowych sektorów islandzkiej gospodarki. Wskazują, że unijne regulacje mogłyby w większym stopniu uwzględniać interesy największych państw członkowskich, a z czasem prowadzić do zwiększenia dostępu zagranicznych flot do islandzkich łowisk.

Przedstawiciele partii rządzącej zgadzają się, że kwestia rybołówstwa byłaby najcięższym rozdziałem do zamknięcia podczas rozmów, jednak na to też jest odpowiedź. Reykjavik, jeśli do wznowienia rozmów dojdzie, będzie domagał się specjalnych ustępstw w zakresie rybołówstwa lub całkowitego wyłączenia spod wspólnej polityki. Komisarz UE ds. rozszerzenia Marta Kos, odnosząc się w marcu do ogłoszenia referendum, napisała na X: „Negocjacje akcesyjne zawsze odzwierciedlają specyficzne realia każdego kraju kandydującego”. Może to być sygnałem dla islandzkich polityków, że UE jest gotowa do pewnych ustępstw.

Bezpieczeństwo Islandii i zmieniające się środowisko geopolityczne

Choć w debacie publicznej wokół referendum dominują aspekty gospodarcze, kwestie bezpieczeństwa starają się przebijać w mainstreamie. Działo się to m.in. za sprawą Donalda Trumpa. Zwolennicy wznowienia rozmów o członkostwie w UE wskazują m.in. na działania amerykańskiej administracji względem Grenlandii oraz Arktykę, wokół której narasta napięcie.

Od początku swojej drugiej kadencji Donald Trump wielokrotnie groził „przejęciem” Grenlandii, czyli terytorium należącego do Danii. Przy tym zdarzało się, że prezydent USA w swoich groźbach mylił Grenlandię z Islandią. Co ważne, zarówno USA, jak i Dania i Islandia, są członkami Sojuszu Północnoatlantyckiego. Działanie Trumpa związane jest z rosnącym znaczeniem Arktyki, do czego przyczyniają się m.in. zmiany klimatu. Ułatwiają one bowiem dostęp do surowców, w tym ogromnych pokładów ropy czy umożliwiają korzystanie z arktycznych szlaków morskich. Islandia częściowo leży w regionie Arktyki, a tym samym jest strategiczną „bramą” w dostępie do niej.

Jeszcze w kwietniu minister spraw zagranicznych Islandii Þorgerður Katrín Gunnarsdóttir przedstawiła w parlamencie coroczny raport dotyczący spraw zagranicznych i międzynarodowych. W wystąpieniu zwracała uwagę na pilne wyzwania stojące przed polityką globalną, w tym narastające tendencje do lekceważenia prawa międzynarodowego oraz wykorzystywanie barier handlowych jako broni. Zaapelowała o szczerą i otwartą debatę na temat potencjalnego członkostwa Islandii w Unii Europejskiej, podkreślając, że bezpieczeństwo ekonomiczne jest nierozerwalnie związane z szerszymi kwestiami bezpieczeństwa.

Jednocześnie przeciwnicy członkowska wskazują, że zapewnienia, jeśli chodzi o bezpieczeństwo, daje członkostwo w NATO, a większość kluczowych korzyści gospodarczych związanych z integracją europejską Islandia ma już dzięki udziale w Europejskim Obszarze Gospodarczym.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Aleksandra Kiełczykowska
Aleksandra Kiełczykowska

Redaktorka Forsal.pl. Absolwentka stosunków międzynarodowych ze specjalizacją bezpieczeństwo i studia strategiczne na Uniwersytecie Warszawskim, a z pasji dziennikarka. W przeszłości związana z Polską Press i Polską Agencją Prasową. 

Specjalizuje się w tematach związanych z bezpieczeństwem krajowym i międzynarodowym oraz tematyką społeczną. Od lat przygląda się przestrzeganiu praw człowieka w Polsce i na świecie. W wolnym czasie ogląda mecze siatkówki i czyta kolejne reportaże. 

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraKolejne państwo dołączy do Unii Europejskiej? Przed Islandią sobotnie referendum »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj