W artykule dla wydawanego w Londynie afrokaraibskiego tygodnika "The Voice" Johnson napisał, że rząd nie może ignorować gniewu i "niezaprzeczalnego poczucia niesprawiedliwości" wywołanego zabójstwem czarnoskórego George'a Floyda w USA. Podkreślił jednak, że mniejszość atakująca policję i cudze mienie podczas protestów osłabia sprawę, w której te protesty są prowadzone.

Jak zaznaczył, Wielka Brytania poczyniła w ostatnich dziesięcioleciach "ogromne postępy" w walce z rasizmem, ale trzeba zrobić jeszcze więcej. Johnson napisał, że śmierć Floyda "obudziła gniew oraz powszechne i niezaprzeczalne poczucie niesprawiedliwości, poczucie, że ludzie z czarnoskórych i mniejszościowych grup etnicznych spotykają się z dyskryminacją w edukacji, w zatrudnieniu, w stosowaniu prawa karnego".

"Nie możemy po prostu zignorować głębi emocji wywołanych tym widokiem, że czarnoskóry człowiek traci życie z rąk policji" - napisał.

Choć ocenił, że społeczeństwo Wielkiej Brytanii jest znacznie mniej rasistowskie niż 40 lat temu, premier podkreślił, że słysząc protesty ruchu Black Lives Matter ma świadomość, że trzeba zrobić znacznie więcej, aby wszyscy byli traktowani jednakowo.

"Musimy również szczerze przyznać, że jest jeszcze wiele do zrobienia w eliminowaniu uprzedzeń i tworzeniu możliwości; rząd, któremu przewodzę, jest zaangażowany w ten wysiłek" - zapewnił.

Reklama

Johnson podziękował tym, którzy zachowywali dystans społeczny podczas protestów, ale ostrzegł, że dalsze masowe demonstracje zagrażają wysiłkom podejmowanym w celu opanowania epidemii koronawirusa.

Podkreślił, że nie może tolerować tych, którzy podczas pokojowych protestów łamali prawo lub bezcześcili pomniki, gdyż szkodzą oni słusznej sprawie, o którą ludzie walczą.

"Mamy demokrację w tym kraju. Jeśli chcesz zmienić krajobraz miejski, możesz kandydować w wyborach, albo głosować na kogoś, kto będzie chciał to zrobić" - napisał Johnson.

"I muszę jasno powiedzieć, że ci, którzy atakują własność publiczną lub policję, którzy ranią policjantów starających się zapewnić nam wszystkim bezpieczeństwo - ci ludzie staną w obliczu pełnej mocy prawa" - zapowiedział.

"Zatem pracujmy pokojowo, zgodnie z prawem, aby pokonać rasizm i dyskryminację, gdziekolwiek ją znajdziemy, i kontynuujmy wspólną pracę we wszystkich społecznościach tego kraju, żeby postawić Wielką Brytanię z powrotem na nogi" - wezwał brytyjski premier.

W sobotę i niedzielę w Wielkiej Brytanii odbyło się około 200 demonstracji, których przyczyną była śmierć czarnoskórego George'a Floyda podczas interwencji policji w Minneapolis w USA. Do najpoważniejszych starć doszło w Londynie, gdy kilkusetosobowe grupy obrzucały funkcjonariuszy butelkami i flarami. W Bristolu w południowo-zachodniej Anglii tłum obalił w niedzielę pomnik Edwarda Colstona, kupca, handlarza niewolnikami, posła i filantropa; monument został następnie pomalowany sprayem, przeciągnięty przez ulice miasta i wrzucony do rzeki. W Londynie natomiast dwukrotnie wymalowano napisy na cokole stojącego przed parlamentem pomnika Winstona Churchilla.

W czasie weekendowych demonstracji obrażenia odniosło 35 policjantów, zaś 135 osób aresztowano.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)