Jako przyczynę likwidacji FBK Nawalny wskazał pozew przeciwko fundacji złożony przez firmę Moskiewski Uczeń, związaną według mediów z biznesmenem Jewgienijem Prigożynem i dostarczającą jedzenie do stołówek szkolnych. Jesienią 2019 roku sąd uwzględnił pozew firmy i nakazał wypłacenie jej blisko 88 mln rubli (ponad 1,2 mln USD). Do uiszczenia tej kwoty, w proporcjach po jednej trzeciej, sąd zobowiązał FBK, samego Nawalnego i prawniczkę FBK Lubow Sobol.

Sąd uznał, że FBK dopuściła się zniesławienia w materiale na temat Moskiewskiego Ucznia, w którym utrzymywała, że firma nie przestrzega wymogów sanitarnych, fałszuje dokumenty i dostarcza złej jakości żywność do szkół i przedszkoli.

Nawalny oświadczył w poniedziałek, że orzeczona kwota jest ogromna i że nie widzi sensu zbierania jej. "Do końca władzy (prezydenta Władimira) Putina będziemy musieli żyć z zablokowanymi kontami i komornikami, którzy zajmują wszelki nasz majątek na rzecz kucharza Putina" - oświadczył opozycjonista.

"Kucharzem Putina" media nazywają Prigożyna w związku z firmą cateringową, która organizowała bankiety dla prezydenta Rosji i innych wysokich rangą oficjeli. Media niezależne w Rosji wiążą również petersburskiego biznesmena z prywatną firmą najemniczą nazywaną "grupą Wagnera", jak również z działalnością tzw. fabryki trolli prowadzącej kampanie propagandowe w internecie oraz z działalnością mediów oskarżanych o szerzenie fake newsów.

FBK powstała w 2011 roku jako połączenie kilku wcześniejszych projektów Nawalnego polegających na nagłaśnianiu przypadków korupcji na różnych szczeblach władzy w Rosji.

Reklama

Na swojej stronie internetowej fundacja publikowała materiały śledcze w formie filmów z elementami dokumentu. W ostatnich latach dotyczyły one wysokich rangą urzędników, szefów resortów i instytucji państwowych. FBK zarzucała im posiadanie niewykazanego oficjalnie majątku, bogacenie się dzięki układom korupcyjnym, posiadanie obywatelstwa obcych państw. Najwyższej rangi osobistością, którą zajmowała się FBK, był w 2017 roku ówczesny premier Dmitrij Miedwiediew. Materiał śledczy o domniemanych luksusowych nieruchomościach należących do szefa rządu był bardzo popularny, a po jego opublikowaniu Nawalny zdołał wyprowadzić na ulice miast rosyjskich tysiące ludzi demonstrujących przeciwko korupcji.

Zgodnie z informacjami na stronie internetowej FBK fundacja zatrudniała 30 pracowników, których pensje pochodziły z datków. FBK zapewniała, że nie przyjmowała datków z zagranicy ani od osób anonimowych. Niemniej w 2019 roku wobec FBK wszczęte zostało śledztwo dotyczące domniemanego prania pieniędzy, a rosyjskie ministerstwo sprawiedliwości uznało ją za organizację pozarządową "pełniącą funkcje zagranicznego agenta".

Z Moskwy Anna Wróbel (PAP)

awl/ kar/