Szef RBNiO: Rosyjskie wojska mogą wkroczyć na Białoruś po 1 listopada

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
23 października 2020, 19:17
białoruś
<p>Białoruś</p>/ShutterStock
Rosyjskie wojska mogą wkroczyć na Białoruś, kiedy sytuacja wymknie się spod kontroli rządzącym - stwierdził w piątek szef Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Ołeksij Daniłow. Zaznaczył, że wejście wojska może być uzależnione od sytuacji po wyborach w Mołdawii 1 listopada.

Daniłow ocenił, że "bardzo ciężko" jest ocenić, "czy białoruski naród zwycięży". "Ponieważ Federacja Rosyjska będzie robić wszystko, co od niej zależy, by wpływać na te procesy. Wpływali tam stale, wpływali poprzez czynniki gospodarcze, teraz będą podejmować decyzję w zależności od tego, jak będzie rozwijać się sytuacja po 1 listopada, po wyborach (prezydenckich) w Mołdawii" - powiedział sekretarz RBNiO podczas piątkowego Specjalnego Kijowskiego Forum Bezpieczeństwa. Jego wypowiedź cytuje Interfax-Ukraina.

"Uważamy, że mogą wejść w ostrzejszą sytuację i wkraczać już swoimi wojskami na terytorium Białorusi" - dodał.

Szef RBNiO podkreślił, że jest to duże wyzwanie dla Ukrainy, Litwy i Polski, i dodał, że utrzymuje stały kontakt ze swoim litewskim i polskim odpowiednikiem w tej sprawie - pisze serwis. "Bardzo nas to niepokoi" - wskazał Daniłow.

Ocenił, że sytuacja na Białorusi będzie "bardzo trudna". "Jeśli będzie się ona wymykać spod kontroli Łukaszence i Putinowi, to uważamy, że będą tam bezpośrednio uczestniczyć rosyjscy wojskowi" - oznajmił Daniłow.

We wtorek dyrektor Służby Wywiadu Zagranicznego Rosji Siergiej Naryszkin oskarżył Waszyngton o chęć wzniecenia w Mołdawii przy okazji wyborów prezydenckich 1 listopada "kolorowej" rewolucji na wzór tych na Białorusi i w Kirgistanie. "USA bezceremonialnie wtrącają się w wewnętrzne sprawy zaprzyjaźnionych z Moskwą państw. Próby wywierania wpływu na powyborczą sytuację mają miejsce na Białorusi i Kirgistanie. Dziś widzimy, że na listopad Amerykanie przygotowują +kolorową+ rewolucję w Mołdawii w przypadku zwycięstwa Igora Dodona w wyborach prezydenckich. Nie odpowiada im Dodon, który utrzymuje konstruktywne stosunki z krajami WNP, w tym z Rosją" - oświadczył.

W wyborach prezydenckich w Mołdawii głównymi kandydatami są: obecny prorosyjski szef państwa Igor Dodon i była premier Maia Sandu, uważana za polityka proeuropejskiego.

Na Białorusi od lata trwają protesty po wyborach prezydenckich z 9 sierpnia, w których według oficjalnych wyników Alaksandr Łukaszenka zdobył ponad 80 proc. głosów. Uczestnicy protestów nie uznają tych rezultatów i domagają się powtórnych wyborów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj