Johnson udzielił wywiadu stacji Sky News - pierwszego od czasu rezygnacji we wrześniu z urzędu premiera - na potrzeby programu "Ukraine: A Modern War", w którym analizowane są różne aspekty trwającego konfliktu. Odnosząc się do sugestii, że Putin może zdecydować się na użycie taktycznej broni jądrowej, bo jego wojska tracą zajęte wcześniej obszary, Johnson powiedział: "Nie sądzę, że to zrobi, musiałby być szalony, aby to zrobić".

Jak dodał, użycie broni jądrowej oznaczałoby, że "natychmiastowe ogłoszenie rezygnacji Rosji z klubu cywilizowanych narodów". Wyjaśnił, że byłaby to "całkowita katastrofa" dla Rosji, którą czekałoby "kriogeniczne zamrożenie gospodarcze", a Putin "straciłby wiele z pośredniej globalnej milczącej zgody, którą miał".

Reklama

Wskazując na Afrykę Subsaharyjską, Amerykę Łacińską i Azję Południowej, gdzie jest duża chęć, by nadal dawać Putinowi kredyt zaufania, Johnson podkreślił: "To zniknie, w tej samej minucie, gdy zrobi coś takiego". "Straciłby również patronat Chińczyków. A w jego własnym kraju, myślę, że wywołałby absolutnie histeryczną reakcję" - dodał.

Johnson powiedział, że gdyby doszło do takiej eskalacji ze strony Putina, musiałaby nastąpić jakaś odpowiedź. Jak mówił, zarówno w NATO, jak i w krajach P3 (USA, Wielka Brytania i Francja), "są wszelkiego rodzaju opcje", ale podkreślił, że jego zdaniem, jest "bardzo, bardzo, bardzo, bardzo mało prawdopodobne, że dojdzie do tego (do rosyjskiego taktycznego ataku jądrowego - PAP)".

Mówiąc o tym, jak konflikt może być rozwiązany, były premier ostrzegł przed próbami "zawarcia i znalezienia jakiegoś rodzaj umowy, jakiegoś grubego targu z Putinem", czego skutkiem byłaby presja na Ukrainę, by ta zgodziła się na ustępstwa terytorialne. Johnson podkreślił, że to "tylko zachęci Putina do dalszej agresji".

Powiedział, że Ukraińcom będzie bardzo trudno zaakceptować jakąkolwiek umowę, która nie będzie polegała na zwrocie wszystkich obszarów zajętych przez Rosję od czasu inwazji 24 lutego. Jego zdaniem, jest "absolutnie nieuniknione", że Ukraińcy ostatecznie wygrają wojnę. "Musimy wykazać strategiczną cierpliwość i nadal ich wspierać" - dodał.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)