Nowa polityczna siła na Białorusi. Łukaszenka poważnie zaczyna bać się utraty władzy

Supporters of  Belarusian opposition presidential candidate Svetlana Tikhanovskaya
<p>epa08588345 A pre-election poster picturing Belarusian opposition presidential candidate Svetlana Tikhanovskaya is seen during an authorities-organized festive event in Minsk, Belarus, 06 August 2020. The presidential election in Belarus will take place on 09 August 2020. EPA/TATYANA ZENKOVICH Dostawca: PAP/EPA.</p>/PAP/EPA
Mało kto spodziewał się, że ludziom niezwiązanym z opozycją uda się zaktywizować Białorusinów w stopniu niewidzianym od lat 90. I sprawić, by Alaksandr Łukaszenka zaczął się obawiać utraty władzy

Kończąca się kampania wyborcza przed zaplanowanymi na niedzielę wyborami prezydenckimi na Biało rusi jest jednym z największych zaskoczeń politycznych w Europie w tym roku. DGP wybrał kluczowe cytaty kampanii.

„Urzędnicy przychodzą i głosują”

Jeszcze na początku roku władze nie miały się czego obawiać. Tradycyjna opozycja wprawdzie zamierzała startować w wyborach prezydenckich, jednak niewiele wskazywało na to, że uda jej się choćby nawiązać do 2006 r. i 2010 r., gdy władze musiały sięgnąć po specjalne siły milicji dla uśmierzenia gniewu przeciwników Łukaszenki. Nie to, by opozycji nie udało się podejść do sprawy kreatywnie. Centroprawica zdecydowała się wyłonić wspólnego kandydata w sposób, który dawał nadzieję na zaangażowanie w cały proces obywateli.

Formuła prawyborów miała przypominać kampanię w USA. O tym, kto będzie reprezentował opozycję w sierpniowym starciu, miały zadecydować punkty. W miastach organizowano wiece, na których każdy mógł zagłosować na swojego kandydata. Pewną pulę głosów miały organizacje partyjne, a ostatnim akordem powinno być głosowanie w internecie. Wszystko zgodnie z ustaloną formułą przeliczonoby później na punkty, a przegrani mieli pracować dla zwycięzcy.

Opozycjoniści szybko się jednak skonfliktowali. Już na starcie nie dopuszczono byłej deputowanej Hanny Kanapackiej, argumentując to kontrowersjami, które budzi. Pięcioro zarejestrowanych kandydatów przeprowadziło kilka regionalnych prawyborów, jednak wątpliwości zaczęli budzić ludzie, którzy się na nich pojawiali. Lider chadecji Pawieł Siewiaryniec uznał, że władze pomagają wygrać prawybory Juryjowi Hubarewiczowi, wysyłając na wiece lokalnych urzędników.

W marcu Białoruś stanęła w obliczu epidemii koronawirusa, więc opozycjoniści zdecydowali się na zawieszenie akcji na prowincji, a 16 marca Siewiaryniec w ogóle się z nich wycofał. – Koledzy zdecydowali, że to normalne, iż urzędnicy przychodzą na prawybory i głosują. W związku z tym uważam za niemożliwy swój udział w prawyborach – oświadczył. Koncepcja straciła sens. Ostatecznie na kartach do głosowania nie ma żadnego kandydata z grupy startującej w prawyborach. Jest za to Hanna Kanapacka.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Michał Potocki
Michał Potocki
Dziennikarz i redaktor DGP. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraNowa polityczna siła na Białorusi. Łukaszenka poważnie zaczyna bać się utraty władzy »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj