Putin ponosi same klęski. Jest zdesperowany

W swojej prognozie zatytułowanej „Rosja przegrywa. 2026 r. będzie rokiem hybrydowej eskalacji Putina” (ang. Russia is Losing – Time for Putin's 2026 Hybrid Escalation) William Dixon i Maksym Beznosiuk z RUSI piszą, że w 2025 r. – wbrew medialnemu czarnowidztwu – Putinowi nie udało się rozbić jedności Zachodu w kwestii Ukrainy. USA co prawda są bardziej skłonne do ustępstw wobec Moskwy, ale postawa Kijowa i Europy "uległa usztywnieniu". Co więcej, NATO okrzepło i zaczęło się zbroić na potęgę.

Analitycy wskazują, że Kremlowi nie udało się osiągnąć żadnego ze strategicznych celów: nie dość, że nie podporządkowali sobie sąsiada, to rosyjskie zdobycze terytorialne są jedynie pyrrusowe. Do tego, jak podkreślają, Rosja stoi w obliczu "spirali kryzysu gospodarczego" i "zdziesiątkowania sił konwencjonalnych".

"Władimir Putin wchodzi w fazę, gdy jest skłonny podejmować najwyższe ryzyko. Musimy przygotować się nie na starcie z Rosją odrodzoną, lecz z Rosją zdesperowaną. Rok 2026 będzie czasem hybrydowej eskalacji" – ostrzegają analitycy RUSI.

Putin jest w pułapce. Będzie walczył trzema środkami

Autorzy prognozy wskazują, że rosyjski przywódca „zastawił na siebie psychologiczną pułapkę. "Reżim, który legitymizował swój autorytarny model obietnicą przywrócenia wielkości Rosji, nie może przyznać się do strategicznej porażki bez ryzyka politycznego upadku. Putin, ukształtowany przez kulturę KGB i traumę upadku ZSRR, nie dopuszcza porozumienia pokojowego, które nie byłoby postrzegane jako pełne 'zwycięstwo'. Każde inne rozwiązanie odebrałoby reżimowi legitymację do sprawowania władzy. Eskalacja nie jest dla niego wyborem, lecz koniecznością" – piszą Dixon i Beznosiuk.

Dlatego też, jak twierdzą, Putin będzie się starał dowieść Rosjanom i Zachodowi, że wciąż posiada inicjatywę, a jego kraj jest mocarstwem. Nasili wojnę hybrydową, opartą na trzech filarach:

  • Sabotaż: Weźmie na cel rozrastające się europejskie zakłady zbrojeniowe i łańcuchy dostaw broni dla Ukrainy.
  • Dywersja: Kreml nasili wojnę informacyjną, która będzie gwałtownie przybierać na sile podczas kluczowych wyborów w Europie (m.in. na Węgrzech na początku 2026 r.) oraz USA (Midterm). Prorosyjskie partie populistyczne już teraz prowadzą w sondażach w wielu krajach – każdy punkt procentowy i każdy komunikat wzmacniający ich pozycję daje Rosji nadzieję na osłabienie sankcji i politycznej determinacji Zachodu.
  • Zastraszanie: Demonstracje sił konwencjonalnych staną się systematyczne. Można spodziewać się coraz agresywniejszych naruszeń przestrzeni powietrznej i wód terytorialnych – jak tegoroczny, 12-minutowy incydent w Zatoce Fińskiej. Do tego dojdzie retoryka nuklearna, skrojona pod wywieranie presji psychologicznej. Przekaz ma być jasny: wspieranie Ukrainy grozi bezpośrednim starciem z Rosją, więc być może rozsądniej będzie zachować wstrzemięźliwość.

Dlaczego Putin wybierze drogę hybrydowej eskalacji?

Dixon i Beznosiuk argumentują, że Putina na ścieżkę eskalacji wojny hybrydowej pchną trzy przyczyny:

Słowem, zamiast stawiać na kosztowne operacje militarne, wojna hybrydowa jest dla Rosji tanim sposobem na "potrzymanie iluzji potęgi i zadawanie strat przeciwnikowi". Tym bardziej, że NATO nie stworzyło jeszcze jasnych procedur reakcji na działania „poniżej progu wojny”.

Jak Europa powinna odpowiedzieć na kampanię Putina?

Analitycy RUSI uważają, że na działania Kremla Zachód musi odpowiedzieć dwojako. Po pierwsze, kontynuować obraną drogę – zbroić Ukrainę, nakładać sankcje i wzmacniać infrastrukturę krytyczną. Tak powoli kruszy siłę militarną i gospodarczą Rosji.

A po drugie, Europa musi wdrożyć mechanizmy odstraszania hybrydowego. „Putin stawia na to, że Europie zabraknie determinacji, by odpowiedzieć na ataki poniżej progu Art. 5 Traktatu Waszyngtońskiego. Dotychczasowe wydarzenia zdają się mu przyznawać rację” – piszą Dixon i Beznosiuk. Zaznaczają, że za dotychczasowe akty hybrydowe, jak np. kampanię z wybuchowymi paczkami, żaden rosyjski oficjel nie poniósł konsekwencji.

"Rok 2026 pokaże, czy Europa wyciągnęła lekcję, czy też Putinowi uda się rozbić jedność, której nie zdołał rozjechać czołgami" – podsumowali.