Al-Kaida nie złożyła broni. "Wciąż planują ataki"

Wnioski z najnowszych analiz zespołu ONZ zaprezentowano podczas briefingu w londyńskim think tanku Royal United Services Institute (RUSI). Przy ich tworzeniu korzystano między innymi z informacji wywiadowczych brytyjskiego MI6. Wynika z nich, że w 2001 roku Al-Kaida liczyła około 500 członków, podczas gdy dziś sieć powiązanych z nią struktur skupia około 25 tysięcy osób rozsianych po całym świecie.

– Zagrożenie stało się wielobiegunowe – ostrzega Colin Smith, koordynator zespołu monitorującego ONZ, w rozmowie z dziennikiem "The Times". Jak podkreśla, ugrupowania takie jak Al-Kaida czy Państwo Islamskie nie mają już jednego centrum dowodzenia. Działają równolegle w kilku regionach, przede wszystkim na Bliskim Wschodzie i w Afryce.

Oni nie złożyli broni. Wciąż planują ataki i nadal knują. To zagrożenie istnieje, a jego lekceważenie byłoby bardzo niebezpieczne – podkreślił.

W szeregi terrorystów trafiają nawet 11-latki

Eksperci zwracają uwagę, że obecna struktura Al-Kaidy różni się zasadniczo od tej sprzed dwóch dekad. Dzisiejsi rekruci często dołączają do organizacji bez głębokiego zrozumienia ideologii. Grupy terrorystyczne wykorzystują lokalne konflikty, biedę i frustrację społeczną – zwłaszcza w takich regionach jak Afryka Zachodnia – kusząc kandydatów pieniędzmi i obietnicą stabilizacji. To wyraźny kontrast wobec 2001 roku, gdy członkowie organizacji byli silniej zmotywowani ideologicznie i znacznie bardziej zradykalizowani.

Raport ONZ wskazuje trzy kluczowe trendy: zmianę strategii propagandowej, rosnącą decentralizację oraz zdolność ugrupowań terrorystycznych do szybkiej adaptacji. Szczególne zaniepokojenie budzi coraz częstsze werbowanie dzieci i młodzieży – odnotowano przypadki rekrutacji nawet 11-latków. Równocześnie organizacje te stają się coraz bardziej zaawansowane technologicznie, publikując instruktażowe nagrania pokazujące, jak budować uzbrojone drony czy wytwarzać materiały wybuchowe.

Bojownicy ISIS uciekli z Syrii. "Realne zagrożenie dla Europy"

Niepokój budzi również kwestia finansowania. Rosnące kwoty okupów za porwanych umożliwiają terrorystom odbudowę arsenałów. Dodatkowym czynnikiem ryzyka są ucieczki więźniów, byłych bojowników tzw. Państwa Islamskiego (ISIS), oraz ich rodzin z obozów w północno-wschodniej Syrii.

Wystarczy niewielka liczba takich osób, by po powrocie do Europy czy innych regionów stworzyć realne zagrożenie – ostrzega Smith.

Przed bagatelizowaniem problemu przestrzega także dr Joana de Deus Pereira z RUSI Europe. Jej zdaniem tradycyjne ugrupowania terrorystyczne wykazują dużą odporność, a wykorzystanie sztucznej inteligencji zwiększa tempo i skalę ich działań. Choć uwagę świata pochłania wojna w Ukrainie czy konflikt na Bliskim Wschodzie, eksperci podkreślają, że globalny terroryzm pozostaje jednym z najpoważniejszych wyzwań dla bezpieczeństwa międzynarodowego.