Nagły zwrot w Niemczech. Wezwanie do rozmów z Rosją, w tle groźby pod adresem Putina

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
7 kwietnia 2026, 12:58
Nagły zwrot w Niemczech. Wezwanie do rozmów z Rosją, w tle groźby pod adresem Putina
Nagły zwrot w Niemczech. Wezwanie do rozmów z Rosją, w tle groźby pod adresem Putina/PAP/EPA
Europa nie uniknie rozmów z Rosją, która pozostaje europejskim mocarstwem, dlatego wynikające z moralnych przesłanek grożenie trybunałem Władimirowi Putinowi jest szlachetne, ale z politycznego punktu widzenia nierozsądne lub wręcz absurdalne – pisze niemiecka gazeta "Welt am Sonntag".

"Państwa europejskie mogą powoływać do życia tyle trybunałów, ile tylko zapragną, a i tak pozostaną skazane na rozmowy z europejskim mocarstwem, jakim jest Rosja. Będą musiały rozmawiać z przedstawicielami Rosji nominowanych przez Moskwę" – pisze redaktor naczelny "WamS" Jacques Schuster.

"Europa skazana na rozmowy z Rosją". Krytyka gróźb pod adresem Putina

Komentator nawiązuje do niedawnego spotkania ministrów spraw zagranicznych krajów UE poświęconego czwartej rocznicy masakry popełnionej przez siły rosyjskie na mieszkańcach ukraińskiej Buczy. Schuster przypomina, że uczestnicy spotkania potwierdzili wolę postawienia Rosji, i Putina w szczególności, przed trybunałem.

Ta "płynąca z serca" deklaracja jest "sympatyczna, ale z politycznego punktu widzenia nierozsądna" – pisze Schuster. "Europejczycy pozostaną skazani na Rosją jako europejskie mocarstwo. Będą musieli rozmawiać z przedstawicielami, których Rosja wyśle" – podkreśla.

Przyszłość relacji z Rosją pod znakiem zapytania. Nie ma nadziei na zmianę władzy

Zdaniem niemieckiego komentatora nic nie wskazuje na to, by Putin miał zostać przepędzony z Kremla przez swoich rodaków. Należy raczej przypuszczać, że dzięki partnerstwu z USA pozostanie na stanowisku tak długo, jak długo będzie miał na to ochotę.

Obstawanie przy "moralnym absolucie" spowoduje, że Europa zostanie na stałe wykluczona z negocjacji o powojennym porządku. Dlaczego Putin miałby rozmawiać z szefami rządów, którzy chcą wsadzić go do więzienia? Ani Warszawa, ani Berlin, Paryż czy Londyn nie wchodzą w rachubę jako miejsce negocjacji.

"Oparte na moralności wzmożenia uczuć są w polityce zagranicznej szlachetne, lecz absurdalne" - brzmi, zdaniem komentatora, wniosek, który należy wyciągnąć z tej sytuacji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj