Niemcy dotąd nie mieli takiego pocisku
Test miał miejsce w nocy z 1 na 2 września na północnym Atlantyku. Niemiecka marynarka wojenna odpaliła co najmniej dwa pociski LORA z fregaty "Sachsen-Anhalt" typu F125. Na opublikowanym nagraniu widać dwa kontenery startowe ustawione na pokładzie lotniczym okrętu. Z każdego odpalono po jednym pocisku. Według producenta oba odpalenia zakończyły się sukcesem.
Niemcy nie mają obecnie na uzbrojeniu pocisków balistycznych, dlatego udany test oznacza dla Bundeswehry wejście w zupełnie nową kategorię uzbrojenia. – Zapisaliśmy się w historii marynarki wojennej – stwierdził wiceadmirał Jan Christian Kaack, inspektor niemieckiej marynarki wojennej. Jak podkreślił, zasięg nowej broni przekracza wszystko, czym do tej pory dysponowała flota Niemiec.
Na razie LORA nie trafiła jednak na uzbrojenie niemieckich fregat. Test przeprowadzono w ramach programu OPEX, w którym niemiecka marynarka sprawdza uzbrojenie i technologie mogące później trafić do służby. Berlin chce rozwijać zdolność okrętów do rażenia celów oddalonych o ponad 500 km, a udana próba LORA może być krokiem w tym kierunku.
Fregata może uderzyć w głębi lądu
LORA została opracowana przez izraelski koncern Israel Aerospace Industries. Pocisk ma 5,2 m długości, waży około 1,6 t i jest napędzany silnikiem na paliwo stałe. Może być odpalany zarówno z wyrzutni lądowych, jak i z okrętów, a jego oficjalny zasięg wynosi od 90 do 430 km. Producent deklaruje celność na poziomie około 10 m. Nie wiadomo jednak, czy Niemcy zamierzają kupić LORA w obecnej wersji, czy wariant o zwiększonym zasięgu.
LORA może niszczyć m.in. stanowiska dowodzenia, wyrzutnie rakiet, systemy obrony powietrznej, bazy lotnicze i zaplecze logistyczne. Dla fregaty oznacza to ogromne rozszerzenie możliwości. Okręt może nie tylko zwalczać przeciwnika na morzu i bronić się przed atakiem z powietrza, lecz także uderzać na ważne cele położone setki kilometrów w głębi lądu.
Mieczniki takiej broni nie dostaną
Niemiecki test jest szczególnie interesujący w kontekście budowanych dla polskiej marynarki wojennej trzech fregat klasy Miecznik. Okręty powstają w PGZ Stoczni Wojennej w Gdyni, a pierwszy z nich, ORP "Wicher", ma wejść do służby w 2029 r. Otrzymają m.in. pionowe wyrzutnie Mk 41 z przeciwlotniczymi pociskami rodziny CAMM oraz RBS-15 przeznaczone do zwalczania celów nawodnych i lądowych. W ujawnionej konfiguracji Mieczników nie przewidziano jednak pocisków balistycznych pozwalających wykonywać głębokie uderzenia na lądzie.
LORA była już zresztą oferowana Polsce. W 2017 r. izraelskie firmy zaproponowały jej lądową wersję w programie Homar. Deklarowały możliwość dostarczenia pierwszych 50 pocisków w ciągu dwóch lat od podpisania umowy. Polska wybrała jednak ofertę amerykańskiego Lockheed Martina i ostatecznie kupiła system HIMARS.
Niemcy chcą więc dać swoim fregatom możliwość wykonywania głębokich uderzeń na lądzie. Polskie Mieczniki takiej możliwości na razie nie otrzymają.
Redaktor Forsal.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie SWPS, z zamiłowania historyk. W przeszłości związany z Polskim Radiem, Wirtualną Polską, dziennikiem „Polska The Times” oraz miesięcznikiem „Nasza Historia”. Publikował również w Gazeta.pl i „Newsweek Historia”. Były wieloletni współpracownik Ośrodka „Karta” i Muzeum Getta Warszawskiego. Autor pierwszej pełnej biografii gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego - „Decyzje ‘Bora’. (Auto)biografia Tadeusza Komorowskiego - kawalerzysty, olimpijczyka, dowódcy, wodza i premiera”.
