Szwedzi odebrali pierwsze nowe armatohaubice Archer
Pierwsze cztery Archery 8x8 zostały przekazane szwedzkiej armii 26 sierpnia na poligonie Villingsberg. Trafiły do Pułku Artylerii Bergslagen A 9 i początkowo posłużą do szkolenia poborowych. Jesienią dołączą do nich kolejne dwa. Łącznie Szwecja zamówiła 48 nowych armatohaubic, a dostawy mają zakończyć się najpóźniej w 2030 r. Nowy sprzęt ma wzmacniać przede wszystkim południową część kraju i strategicznie położoną na Bałtyku Gotlandię.
Archer ma już za sobą intensywny sprawdzian bojowy w Ukrainie. Starsze Archery w wersji 6x6 walczą tam od 2023 r., a ukraińscy artylerzyści chwalą je m.in. za celność, automatyzację i możliwość szybkiej zmiany pozycji. Nowy Archer zachowuje sprawdzone działo kal. 155 mm. Największa zmiana dotyczy natomiast podwozia.
Archer strzela i znika
Największą zmianą w nowym Archerze jest podwozie. Wersja 8x8 może rozpędzić się na drodze do 90 km/h, podczas gdy starszy Archer 6x6 osiąga zwykle 50–60 km/h. Szwedzka agencja FMV podkreśla, że zwiększa to możliwości szybkiego przerzucania artylerii na większe odległości.
Równie istotne są możliwości Archera już po dotarciu na miejsce prowadzenia ognia. Od zatrzymania pojazdu do gotowości do strzału mija około 20 sekund. Podobnego czasu potrzeba, aby przygotować haubicę do odjazdu. Według FMV wóz jest w stanie wystrzelić sześć pocisków i oddalić się o 500 m w mniej niż dwie minuty. Żołnierze przez cały ten czas pozostają wewnątrz opancerzonej kabiny.
Archer przewozi 21 pocisków, które są automatycznie ładowane do działa. Może oddać nawet dziewięć strzałów w ciągu minuty. Potrafi też wystrzelić kilka pocisków jeden po drugim po różnych torach, tak aby uderzyły w cel niemal jednocześnie. W zależności od użytej amunicji może razić cele oddalone o ponad 50 km.
Takie możliwości mają szczególne znaczenie na polu walki pełnym dronów rozpoznawczych i radarów wykrywających pozycje artylerii. Po oddaniu strzałów przeciwnik może szybko ustalić położenie haubicy i odpowiedzieć własnym ogniem lub wysłać drony uderzeniowe. Dlatego o przetrwaniu armatohaubicy coraz częściej decyduje szybkość zmiany pozycji.
Jak Archer wypada na tle Kraba i K9?
Pod względem siły ognia różnice nie są duże. Archer może oddać do dziewięciu strzałów na minutę, K9 – 6–8 w krótkiej serii, a Krab – około sześciu. Szwedzka armatohaubica zabiera jednak tylko 21 pocisków, podczas gdy Krab przewozi 40, a K9 – 48.
Kołowy Archer jest szybszy na drogach, natomiast gąsienicowe Krab i K9 lepiej radzą sobie w trudnym terenie i mogą łatwiej towarzyszyć ciężkim jednostkom pancernym. Archer wyróżnia się natomiast wysokim stopniem automatyzacji i krótkim czasem potrzebnym na przeprowadzenie ataku.
Co ciekawe, podobne rozwiązania pojawiają się w nowej wersji K9 testowanej przez armię USA. K9MH, w przeciwieństwie do K9A1 używanych przez Wojsko Polskie, porusza się na kołach i ma zautomatyzowaną wieżę rozwijaną dla K9A2. Do otwarcia ognia lub rozpoczęcia odjazdu potrzebuje mniej niż 30 sekund. Amerykańska armia zamówiła sześć prototypów, które będzie sprawdzać jako potencjalnego następcę części holowanych haubic M777.
Redaktor Forsal.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie SWPS, z zamiłowania historyk. W przeszłości związany z Polskim Radiem, Wirtualną Polską, dziennikiem „Polska The Times” oraz miesięcznikiem „Nasza Historia”. Publikował również w Gazeta.pl i „Newsweek Historia”. Były wieloletni współpracownik Ośrodka „Karta” i Muzeum Getta Warszawskiego. Autor pierwszej pełnej biografii gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego - „Decyzje ‘Bora’. (Auto)biografia Tadeusza Komorowskiego - kawalerzysty, olimpijczyka, dowódcy, wodza i premiera”.
