Rosja rusza na przesmyk suwalski
Grę przeprowadzono w czerwcu 2026 r., a jej szczegółowy przebieg opisał magazyn "Air & Space Forces Magazine". Wzięło w niej udział 70 ekspertów, wojskowych i przedstawicieli przemysłu zbrojeniowego z USA oraz siedmiu państw sojuszniczych. Uczestnicy otrzymali do dyspozycji hipotetyczne siły powietrzne USA (USAF) z 2036 r. i zostali podzieleni na trzy zespoły dowodzące działaniami w Europie, na Pacyfiku i w Ameryce Północnej.
Scenariusz zakładał, że Rosja zaatakuje NATO i spróbuje utworzyć lądowe połączenie między obwodem królewieckim a Białorusią, odcinając państwa bałtyckie od reszty Sojuszu. Siły NATO skoncentrowałyby się wówczas na obezwładnieniu rosyjskiej obrony przeciwlotniczej w Królewcu i na Białorusi oraz zatrzymaniu wojsk nacierających na Litwę.
Skala operacji byłaby ogromna. Zespół dowodzący siłami w Europie planował nawet pięć dużych operacji z udziałem myśliwców oraz dwie–trzy fale uderzeń bombowców dziennie. Takie tempo udałoby się jednak utrzymać tylko przez około tydzień. Później niedobory zaczęłyby ograniczać możliwości lotnictwa.
Mimo to z przebiegu gry wynika, że po dwóch tygodniach NATO zdobyłoby przewagę w powietrzu nad przesmykiem suwalskim i unieszkodliwiłoby większość systemów obrony powietrznej wojsk Kremla w regionie. Potencjał rosyjskich sił powietrznych i lądowych uczestniczących w walkach zmniejszyłby się o ponad 70 proc., a ofensywa zostałaby zatrzymana.
Chiny wykorzystują okazję
Sytuację skomplikowałoby jednak otwarcie drugiego frontu. Już drugiego dnia symulacji, gdy część amerykańskich sił byłaby zaangażowana w walkę z Rosją, Chiny wykorzystałyby okazję i rozpoczęły inwazję na Tajwan. Problem polegał na tym, że Europa i Pacyfik potrzebowały w dużej mierze tych samych amerykańskich samolotów, których nie można było wysłać jednocześnie w oba miejsca.
Na Pacyfiku Amerykanie i ich sojusznicy próbowaliby niszczyć m.in. chińskie samoloty wczesnego ostrzegania, systemy obrony powietrznej, okręty otaczające Tajwan i jednostki przewożące wojska desantowe. Z przebiegu gry wynika jednak, że zabrakłoby im odpowiedniej liczby maszyn. Problem pogłębiałyby ogromne odległości i straty ponoszone w walce.
Po dziewięciu dniach sojusznicy zniszczyliby tylko około 25 proc. chińskich systemów obrony powietrznej, samolotów i sił morskich wspierających inwazję. Pekin nadal wzmacniałby swoje siły inwazyjne, a USA nie zdołałyby osiągnąć przewagi potrzebnej do zatrzymania ataku.
W tej sytuacji zespół dowodzący siłami na Pacyfiku uznał, że nie jest już w stanie powstrzymać Chin przed zajęciem Tajwanu. Priorytetem stałaby się obrona Japonii, Filipin i pozostałych obszarów pierwszego łańcucha wysp przed dalszą ekspansją Pekinu.
Pociski i samoloty. Główne braki USA
Dlaczego Amerykanie przegraliby na Pacyfiku? Nie dlatego, że dysponowaliby przestarzałym sprzętem. W symulacji korzystali m.in. z najnowocześniejszych maszyn, którymi USAF mają dysponować w 2036 r.: myśliwców szóstej generacji F-47, bombowców strategicznych B-21 i bezzałogowych samolotów bojowych CCA. Problemem byłaby ich liczba.
Zespoły chciały wykorzystać znacznie więcej tych maszyn, niż przewidywały hipotetyczne siły USAF z 2036 r. Około 800 bezzałogowych CCA mogłoby wystarczyć podczas dużej wojny na jednym teatrze działań, ale w przypadku jednoczesnych konfliktów w kilku regionach byłoby ich zdecydowanie za mało.
Podobnie wyglądała sytuacja z B-21 Raider – nowymi amerykańskimi bombowcami strategicznymi o obniżonej wykrywalności, przeznaczonymi do wykonywania uderzeń na dużych odległościach. Mitchell Institute założył, że w 2036 r. USAF będą dysponowały 85 takimi maszynami gotowymi do działań bojowych. Nawet taka flota nie wystarczyłaby jednak do wykonania wszystkich potrzebnych uderzeń.
Jeszcze gorzej wyglądałaby sytuacja z pociskami rakietowymi. Uczestnicy ocenili, że zapasy niektórych typów, m.in. JASSM i przeciwokrętowych LRASM, mogłyby zostać wyczerpane w czasie krótszym niż tydzień intensywnej wojny. Ich odtworzenie zajęłoby natomiast cztery lub pięć lat.
Do tego dochodziłaby obrona samej Ameryki Północnej. W scenariuszu Rosja przeprowadziła ograniczony atak pociskami manewrującymi na USA. Po wysłaniu części sił do Europy i na Pacyfik Amerykanom zabrakłoby myśliwców, samolotów wczesnego ostrzegania i innych środków potrzebnych do zabezpieczenia własnego terytorium.
Redaktor Forsal.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie SWPS, z zamiłowania historyk. W przeszłości związany z Polskim Radiem, Wirtualną Polską, dziennikiem „Polska The Times” oraz miesięcznikiem „Nasza Historia”. Publikował również w Gazeta.pl i „Newsweek Historia”. Były wieloletni współpracownik Ośrodka „Karta” i Muzeum Getta Warszawskiego. Autor pierwszej pełnej biografii gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego - „Decyzje ‘Bora’. (Auto)biografia Tadeusza Komorowskiego - kawalerzysty, olimpijczyka, dowódcy, wodza i premiera”.
