Eskalacja zamiast pokoju. Trump obiecywał koniec wojen, a napięcia rosną

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
14 czerwca 2025, 08:06
 Donald Trump wziął się za media publiczne
Eskalacja zamiast pokoju. Trump obiecywał koniec wojen, a napięcia rosną/shutterstock
Prezydent USA Donald Trump zapowiadał koniec walk w Ukrainie i Strefie Gazy; przekonywał też, że uda mu się skłonić Iran do porozumienia nuklearnego, a Chiny do ustępstw ws. handlu; na każdym z tych frontów dochodzi jednak do eskalacji - zauważył w piątek amerykański dziennik "New York Times".

Trump kreuje się na człowieka pokoju. "Mogę zakończyć wojny w jeden dzień"

Trump, jako kandydat na prezydenta, w 2024 r. chciał zaprezentować się jako człowiek przynoszący pokój. "Utrzymywał, że jego nieustępliwość i szacunek wśród zagranicznych liderów pozwolą mu praktycznie w jednej chwili rozwiązać konflikty" - przypomniał "NYT".

Pokojowe ambicje Trumpa w rozsypce. Kolejne konflikty zamiast przełomów

Jednak oceniając pokojowe projekty Trumpa tuż po izraelskim ataku na Iran, można uznać, że są one w rozsypce - zaznaczyła gazeta. Walki w Ukrainie trwają, a w sprawie Stefy Gazy zasadnicze stanowiska Izraela i Hamasu nie zmieniły się. Zamiast ogłaszać porozumienie nuklearne z Iranem, prezydent musi teraz mierzyć się kolejnym konfliktem na Bliskim Wschodzie, a Chiny poczyniły niewielkie ustępstwa w ramach wojny handlowej - wyliczył dziennik.

Wyniki działań podejmowanych przez Trumpa pokazują, że nie można rozwiązać trudnych problemów, ignorując protokół dyplomatyczny, stroniąc od ekspertów i współpracując z niedoświadczonymi wysłannikami, w tym biznesmenem Steve’em Witkoffem, który próbował pośredniczyć zarówno w sprawie wojny w Ukrainie, jak też Strefy Gazy i Iranu - ocenił "NYT".

Witkoff utrzymuje, że jego brak doświadczenia dyplomatycznego jest atutem, który daje mu świeże spojrzenie na konflikty. Dziennik podkreślił, że niektórzy współpracownicy Trumpa wręcz szydzą z profesjonalnych dyplomatów, którym, jak twierdzą, brakuje odwagi i bystrości biznesmenów.

Trump ignorował ekspertów. Teraz płaci za to świat

"Jednak wielu krytyków widzi związek między frustracjami Trumpa a jego decyzją o odsunięciu na bok ekspertów rządowych, w tym zawodowych dyplomatów oraz oficerów armii i wywiadu. (Takie osoby) mogłyby zapewnić, by prezydent i jego wysłannicy mieli pełen obraz złożonych, historycznie zakorzenionych problemów, z którymi się mierzą" - czytamy w "NYT".

Pomimo frustracji Trump nie porzuca nadziei na pokój, w tym z Iranem - zaznaczyła gazeta. Jednocześnie wygląda na to, że brakuje mu cierpliwości, jakiej wymaga ciężka praca, którą trzeba podjąć, by doprowadzić do prawdziwych dyplomatycznych rozwiązań - zakończył amerykański dziennik.

Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj