Chińczycy pociągają za globalne sznurki konfliktów. Trudna dyplomacja

 Chiński smok na fladze, Chiny
shutterstock
Uspokojenie nastrojów na świecie, a zwłaszcza przygaszenie rywalizacji z USA, byłoby w interesie Chin. Pekin o tym wie, ale woli tego głośno nie mówić.

Przedłużająca się wojna rosyjsko-ukraińska, ciągle nowe napięcia na Morzu Południowochińskim, a przede wszystkim atak Hamasu na Izrael i zdecydowana odpowiedź militarna państwa żydowskiego... Świat patrzy na wschód i zadaje sobie pytanie: co z tym wszystkim zrobią Chiny? Będą działać na rzecz eskalacji, licząc, że osłabi ona przede wszystkim Zachód, czy wyleją choć trochę oliwy na wzburzone fale, by ulżyć swej przeżywającej trudny okres gospodarce? Innymi słowy: czy Państwo Środka stanie się już jawnie główną częścią problemu, czy też – przynajmniej przejściowo – postanowi jednak współdziałać w celu jego rozwiązania?

Możliwe, że odpowiedzi na to pytanie nie znają na razie sami chińscy przywódcy. Dlatego kluczą, badają sytuację, grają na czas. I wysyłają sprzeczne sygnały.

 

Cały tekst przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej i na e-DGP
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Witold Sokała
Witold Sokała
specjalista bezpieczeństwa, wykładowca Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, ekspert fundacji Po.Int oraz Nowej Konfederacji, Fot. Wojtek Górski
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraChińczycy pociągają za globalne sznurki konfliktów. Trudna dyplomacja »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj