Sobotnie wybory na Tajwanie zapewne nie przesądzą o przyszłości świata ani nawet samej Republiki Chińskiej, ale i tak będą pilnie obserwowane i na Wschodzie, i na Zachodzie.
Generał Czang Kaj-szek pewnie przewraca się w grobie, gdy jego następcy w partii, którą kierował przez długie lata, określani są mianem „prochińskich” i skłonnych do kapitulacji przed komunistycznymi władzami w Pekinie. Kuomintang stoczył przecież krwawą wojnę domową ze zwolennikami Mao, a po jej przegraniu stworzył „formę przetrwalnikową” na Tajwanie.
Czang rządził potem tym skrawkiem lądu twardą ręką, w najlepszym razie wsadzając do więzienia każdego, na kogo padł choćby cień podejrzenia o współpracę z Chinami kontynentalnymi. Kuomintang zyskał zaś na Tajwanie status jedynej legalnej partii politycznej i stał murem za swoim autorytarnym liderem.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Witold Sokała
specjalista bezpieczeństwa, wykładowca Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, ekspert fundacji Po.Int oraz Nowej Konfederacji, Fot. Wojtek Górski
Tematy: Tajwan
Powiązane
Zobacz
|
