To była największa fabryka kiełbas w Europie. Teraz się zamyka
Britz leży niespełna 24 km od granicy z Polską. Na powierzchni 65 ha znajdują się tu zakłady mięsne Eberswalder Wurstwerke. Niegdyś, jeszcze w czasach NRD, zatrudniały około 3 tys. pracowników, będąc największym producentem kiełbas w Europie.
Teraz w zakładach pracuje tylko 500 osób. W ubiegłym tygodniu załoga dowiedziała się, że obecny właściciel – koncern Tönnies z zachodniej części Niemiec – zamknie fabrykę do końca lutego.
– Dowiedzieliśmy się o tym pół godziny wcześniej, zanim informacja pojawiła się w telewizji – mówił potem reporterom jeden z członków załogi zakładów. Dodał rozgoryczony, że Tönnies, gdy dwa lata wcześniej przejmował firmę, "obiecywał inwestycje".
Najwięcej upadłości od 20 lat. W tym znane marki
To tylko jeden z tysięcy zakładów i firm, które w ostatnim czasie zamknęły się u naszych zachodnich sąsiadów. Według najnowszych danych Federalnego Urzędu Statystycznego (Destatis)w grudniu 2025 roku liczba wniosków o ogłoszenie upadłości w Niemczech wzrosła o 15,2 proc. rok do roku. Co gorsza, według szacunków Instytutu Leibniza Badań nad Gospodarką w Halle zeszłoroczna liczba ponad 17,6 tys. upadłości przedsiębiorstw była najwyższa od 20 lat.
Brytyjski tygodnik "The Economist" podkreśla, że w 2025 r. upadło wiele marek powszechnie znanych niemieckiej opinii publicznej jak Goertz (obuwie), Gerry Weber i Esprit (moda), Groschenmarkt (handel dyskontowy), Karrie Bau (budownictwo) oraz Zoo Zajac (największy na świecie sklep zoologiczny). A co wynika ze statystyk?
W których sektorach jest najgorzej?
Choć grudniowe dane Destatis mają charakter wstępny, ich zestawienie z kompletnymi statystykami z wcześniejszych miesięcy pozwala lepiej ocenić skalę zjawiska. W październiku 2025 r. niemieckie sądy rejonowe zarejestrowały 2 108 prawomocnych wniosków o upadłość przedsiębiorstw, co oznacza wzrost o 4,8 proc. rok do roku.
Bliższe przyjrzenie się danym za ten okres pokazuje jednak, że kryzys nie rozkłada się równomiernie między poszczególne sektory gospodarki. Najpoważniejsze problemy dotknęły transport i gospodarkę magazynową, gdzie zanotowano 12,3 upadłości na każde 10 tys. działających firm. To niemal dwukrotnie więcej niż średnia dla całej gospodarki, która w październiku wyniosła 6,1 przypadku na 10 tys. podmiotów.
Na drugim miejscu znalazły się hotelarstwo i gastronomia z wynikiem 10,5 upadłości, a trzecie – budownictwo, gdzie wskaźnik ten sięgnął 8,5. Co istotne, mimo wzrostu liczby bankrutujących firm, łączna wartość roszczeń wierzycieli była niższa niż rok wcześniej. W październiku 2025 r. wyniosła ona około 2,6 mld euro, podczas gdy rok wcześniej sięgała 3,8 mld euro. Według statystyków Destatis różnica ta wynika z faktu, że w 2024 roku bankrutowało więcej dużych, kluczowych dla gospodarki przedsiębiorstw, natomiast obecnie problemy finansowe dotykają przede wszystkim mniejsze firmy.
Niemcy muszą wymyślić siebie na nowo
„The Economist” zaznacza, że obecne spowolnienie ekonomiczne w Niemczech uderza w przedsiębiorstwa z większości sektorów. Ostrzega, że to się nie zmieni, dopóki tamtejsza gospodarka wreszcie nie dostosuje się do zmieniających realiów.
"Niemiecki przemysł przez lata był filarem stabilności, łagodząc wahania w innych częściach gospodarki. Dziś już tak nie jest: branże nastawione na eksport są szczególnie narażone na globalne konflikty, bariery handlowe i wysokie ceny energii" – czytamy w brytyjskim tygodniku.