Szef ukraińskiej rady bezpieczeństwa: Agresja Rosji na Ukrainę pozostaje tematem otwartym

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
26 listopada 2021, 14:00
Rosyjskie czołgi
<p>Rosyjskie czołgi</p>/Shutterstock
Pytanie, czy dojdzie do pełnowymiarowego wtargnięcia Rosji na Ukrainę, pozostaje otwarte, ale musimy być na to gotowi - oświadczył szef Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Ołeksij Daniłow.

"Czy Ukraina jest gotowa? Tak. Czy będzie wojna? Na dziś to pytanie pozostaje otwarte i powinniśmy być do tego przygotowani, i przygotowywaliśmy się dosyć długo. Nie było to dla nas nieoczekiwane" - powiedział Daniłow w czwartek wieczorem w telewizji 1+1. Jego wypowiedź przytacza agencja Interfax-Ukraina.

Sekretarz rady bezpieczeństwa dodał, że według niego obecnie nie ma zagrożenia, o którym mówił naczelnik głównego zarządu wywiadu ministerstwa obrony Ukrainy Kyryło Budanow. Budanow powiedział portalowi Military Times, że Rosja przygotowuje atak na Ukrainę z kilku kierunków na początku 2022 roku.

Daniłow zaznaczył przy tym, że nie ma "żadnych wątpliwości, że (prezydent Rosji Władimir) Putin nie zdejmuje z agendy dziennej kwestii zniszczenia" Ukrainy.

Według Daniłowa Putin chce zasiąść do negocjacji z prezydentem USA Joe Bidenem, "najchętniej w tym roku", i chce "uzgodnić, że będzie tu rządzić". "I teraz ta histeria, podsycana przez Rosję, to przemieszczanie do przodu i do tyłu wszystkich wojsk (...) to wszystko jest w kontekście tego, że powinni się dogadać" - kontynuował.

Ocenił, że trudno prognozować dalsze działania Putina po ewentualnych rozmowach z amerykańskim przywódcą. "Co będzie, jeśli się nie dogadają? Jakie będą działania Putina - trudno powiedzieć, bo bardzo ciężko dojrzeć, co (siedzi) w jego głowie" - wskazał.

Budanow mówił portalowi Military Times, że Rosja zgromadziła ponad 92 tys. żołnierzy przy ukraińskich granicach i przygotowuje atak pod koniec stycznia albo na początku lutego przyszłego roku. Według niego taki atak najprawdopodobniej obejmowałby naloty powietrzne, ataki artyleryjskie i pancerne oraz ataki powietrznodesantowe na wschodzie, desanty morskie w Odessie i Mariupolu oraz mniejsze wtargnięcie przez Białoruś. Jak ocenił, przygotowywany przez Rosję atak byłby "znacznie bardziej niszczycielski niż wszystko, co dotychczas zaobserwowano w ramach konfliktu trwającego od 2014 r., w którym zginęło ok. 14 tys. Ukraińców". Zaznaczył, że dane ukraińskiego i amerykańskiego wywiadu w sprawie czasu rozpoczęcia możliwego ataku są zbieżne.

 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj