Prawdopodobieństwo rosyjskiej ofensywy na Ukrainę jest wysokie - z wojskowego punktu widzenia Rosja jest gotowa do ataku "nawet teraz" - podkreśla ekspert ds. wojskowości. Jak dodaje, Moskwa jest gotowa do ataku na szeroką skalę od około 2017 roku, kiedy utworzyła trzy nowe armie wokół Ukrainy: 1 Armię Pancerną, 20 Armię ze sztabem pod Woroneżem i 8 Armię ze sztabem w Nowoczerkasku. Według rozmówcy PAP, ta ostatnia formacja dowodzi jednocześnie okupacyjnym kontyngentem w Donbasie. "Wszystko zależy od tego, jakie rozkazy będzie wydawać osobiście (prezydent Rosji Władimir) Putin" - zaznacza Samuś.

Cel Rosji od wielu lat się nie zmienia: to podporządkowanie Ukrainy; Putin uważa, że nie istnieje żadna Ukraina, że terytorium Ukrainy to tak naprawdę terytorium Rosji i chciałby poprzez zachodnich partnerów zmusić Ukrainę do odstąpienia od dążeń do członkostwa w NATO i UE - kontynuuje ekspert. Putin chciałby też zainstalować w Kijowie polityczny reżim, w pełni kontrolowany przez Rosję - ocenia. Uzupełnia, że alternatywą dla tego jest dla Rosji jeszcze aktywniejsza destabilizacja dokonywana różnymi metodami: hybrydowymi i wojskowymi. Samuś uważa przy tym, że wojskowe rozwiązanie jest "ostatnim instrumentem", jaki chciałby zastosować Putin, gdyż nie może on dokładnie oszacować skutków przeprowadzonej na szeroką skalę inwazji, tego jakim "problemem i katastrofą będzie to dla samej Rosji".

Reklama

"Myślę, że Ukraina robi w tej sytuacji wszystko, co możliwe. Z wojskowego i psychologicznego punktu widzenia jesteśmy gotowi do wojny" - zaznacza ekspert. Jak dodaje, Rosja chciałaby zdestabilizować Ukrainę i doprowadzić do sytuacji podobnej do tej w 2014 roku, by wojskowo-polityczne kierownictwo Ukrainy nie było w stanie wydawać zdecydowanych rozkazów zastosowania sił zbrojnych.

Obecnie trwają naciski gospodarcze, energetyczne, informacyjne... - wymienia Samuś. "Myślę, że jest pewna prawda w tym, co mówił (Wołodymyr) Zełenski" - dodaje, odnosząc się do wypowiedzi prezydenta Ukrainy o możliwym planowanym przewrocie państwowym. "Dla Rosji to byłby najlepszy wariant - żeby Ukraińcy sami zaczęli destabilizację, a Rosja wykorzystałaby tę sytuację dla realizacji swoich zadań" - kontynuuje.

Analityk uważa, że ukraińskie siły zbrojne są gotowe do odparcia przeciwnika. Jak mówi, do 2014 roku ukraińskie siły faktycznie istniały w "próżni", niszczały, celowo nie kupowano żadnego nowego sprzętu. Kierownictwo nie wiedziało, jaki ma być ich cel - ówczesny prezydent Wiktor Janukowycz ogłosił wtedy politykę pozablokowości - przypomina. W latach niepodległości ukraińskiej aż do 2014 r. praktycznie niczego nie zakupiono dla armii; był to kawałek armii radzieckiej, który stopniowo niszczał - wskazuje.

Obecne Siły Zbrojne Ukrainy są wyposażone w nowoczesny sprzęt i technologie - podkreśla. Oczywiście, pozostaje jeszcze wiele broni poradzieckiej, ale stan uzbrojenia i tendencje dozbrajania armii są całkowicie inne niż w 2014 r. - uzupełnia. Inne jest również psychologiczne przygotowanie armii; "panuje poczucie, że Ukraina może walczyć z Rosją" - zaznacza rozmówca PAP.

Regularna ukraińska armia liczy 250 tys. osób. Tzw. rezerwa pierwszej linii, czyli wojskowi rezerwiści, którzy walczyli, byli na wojnie, to 300 tys. ludzi. Są to osoby, które w razie mobilizacji nie będą trafiać do ośrodków mobilizacyjnych, tylko od razu zostaną skierowani do jednostek wojskowych. "Czyli w ciągu jednego, dwóch dni armia może być zwiększona dwukrotnie. I nie będą to osoby, których trzeba czegoś uczyć; to ludzie, którzy zajmą swoją pozycję i będą wykonywać zadania" - tłumaczy Samuś.

Według eksperta silną stroną ukraińskiej armii jest doświadczenie w operacjach lądowych. "Jestem pewien, że wojska lądowe są obecnie najbardziej przygotowane. To samo dotyczy lotnictwa i sił wykorzystujących drony, które mają już doświadczenie i mogą aktywnie wziąć udział w działaniach bojowych" - mówi. Największym problemem i najważniejszym zadaniem dla Ukrainy pozostaje natomiast stworzenie skutecznej obrony przeciwrakietowej - podsumowuje ekspert.

Według rankingu Global Firepower ukraińskie Siły Zbrojne zajmują 25. miejsce wśród najsilniejszych armii świata; w tym roku Ukraina uplasowała się między Wietnamem i Tajlandią. Na pierwszych miejscach zestawienia znalazły się USA, Rosja, Chiny.