„USA nie chcą być globalnym strażnikiem bezpieczeństwa” – podkreślił szef MSZ Niemiec, wskazując na potrzebę koordynacji unijnej polityki zagranicznej.

„W swoim największym kryzysie, z prawie 200 tys. ofiarami śmiertelnych (z powodu pandemii koronawirusa - PAP) i historycznie wyjątkowym krachem gospodarczym, rzekomo podzielona UE pokazała sobie i światu, czym jest solidarność” – dodał Mass, podkreślając znaczenie UE napędzanej „silnikiem niemiecko-francuskim”.

Ocenił jednak, że ten tandem nie poradzi sobie sam bez zaangażowania innych krajów kontynentu. Relacje francusko-niemieckie określił przy tym jako „wyjątkowe”.

„Potrzebujemy większego zaangażowania Polski, Hiszpanii i Włoch w politykę zagraniczną Europy” – oświadczył Maas.

Ostrzegł przed „ciemnymi chmurami”, które w jego ocenie gromadzą się nad stosunkami Europy z Rosją.

Reklama

„Potrzebujemy konstruktywnych stosunków z Moskwą, ponieważ bez Rosji lub w opozycji do niej Europa nie będzie bezpieczniejsza; to jest europejska realpolitik” – ocenił Maas.

Podkreślił jednak, że sankcje wobec Rosji muszą obowiązywać, dopóki Kreml nie zmieni swojego postępowania.

Maas wezwał także Moskwę do pełnego wyjaśnienia sprawy Aleksieja Nawalnego, który przebywa w szpitalu w Berlinie. W piątek Maas oznajmił, że Berlin gotów jest nałożyć na Rosję sankcje, jeśli okaże się, że za próbą otrucia jednego z najważniejszych przywódców antykremlowskiej opozycji stoją rosyjskie służby.

Szef francuskiej dyplomacji Jean-Yves Le Drian podczas swojego wystąpienia oskarżył Wielką Brytanię o utrudnianie rozmów ze stroną unijną w sprawie brexitu.

„Negocjacje nie posuwają się naprzód z powodu nieprzejednanego i, powiedzmy jasno, nierealistycznego nastawienia Wielkiej Brytanii” - powiedział Le Drian.

Minister spraw zagranicznych Niemiec uczestniczył w naradzie ambasadorów Francji w Europie, zwołanej przez szefa dyplomacji francuskiej w ramach przygotowań do prezydencji Francji w Unii Europejskiej, przypadającej w pierwszej połowie 2022 roku. Niemcy sprawują przewodnictwo w UE w tym półroczu.

Z Paryża Katarzyna Stańko (PAP)