Jak pisze "Wall Street Journal", krok ten odzwierciedla "rosnące zaniepokojenie" amerykańskiej administracji wyzwaniem, jakie Chiny stanowią w obszarze gospodarczym, polityki bezpieczeństwa czy wywiadowczym.

O zwiększeniu funduszy na odcinku chińskim o blisko jedną piątą w porównaniu z poprzednim rokiem poinformował Ratcliffe. W rozmowie z dziennikiem "Wall Street Jorunal", opublikowanej w czwartek, wyjaśnił także, że przeniesienie akcentu na Chiny nie dotyczy tylko pieniędzy, ale także części pracowników, w tym tych, którzy skupiają się obecnie na walce z terroryzmem.

Zdaniem Ratcliffe Chiny są "największym zagrożeniem dla demokracji i wolności" od czasu drugiej wojny światowej. Jego zdaniem Pekin chce zdominować świat "gospodarczo, militarnie i technologicznie".

Dokładne kwoty budżetu wywiadowczego są tajne, ale w roku podatkowym który zaczął się 1 października opiewać ma na ok. 85 miliardy dolarów.

We wrześniowym raporcie komisji wywiadu Izby Reprezentantów stwierdzono, że amerykańskie środowisko wywiadowcze nie przeciwstawia się w odpowiedni sposób wielowymiarowym wyzwaniom ze strony Chin. Wezwano w nim do takiego zarządzania funduszami, by mocniej koncentrować się na działaniach Pekinu.

Reklama

"Konieczne jest, aby wspólnota wywiadowcza ustawiła swój cel i finansowanie tak, by skuteczniej stawić czoła szerokiemu wachlarzowi wyzwań, jakie Chiny stawiają dla naszego bezpieczeństwa narodowego" - oświadczył w czwartek przewodniczący komisji Demokrata Adam Schiff. "Jest to obszar ważnego ponadpartyjnego porozumienia i wyzwanie, któremu musimy sprostać" - powiedział, zobowiązując się do współpracy w tej sprawie z przyszłą administracją Joe Bidena.

Relacje na linii Waszyngton-Pekin uległy pogorszeniu w trakcie pandemii koronawirusa. Przedmiotem sporu są też m.in. kwestie handlu, roszczenia terytorialne Pekinu na Morzu Południowochińskim oraz narzucenie przez ChRL Hongkongowi ustawy o bezpieczeństwie wewnętrznym.

Jednym z przykładów napiętych stosunków jest wpisanie w tym tygodniu przez władze USA największego chińskiego wytwórcy czipów SMIC i giganta naftowego CNOOC na czarną listę instytucji rzekomo kontrolowanych przez armię ChRL. Pekin określił w piątek tę decyzję jako prześladowanie i nadużywanie idei bezpieczeństwa narodowego.