Cameron, zapytany przez Sky News, czy Wielka Brytania pójdzie w ślady USA i wstrzyma dostawy broni do Izraela, jeśli rozpocznie on atak na najbardziej wysunięte na południe miasto Strefy Gazy - mające kluczowe znaczenie dla dostarczania pomocy humanitarnej - odparł, że Wielka Brytania i USA "są w zupełnie innej sytuacji".

Wielka Brytania nie jest państwowym dostawcą broni

"Stany Zjednoczone są ogromnym państwowym dostawcą broni dla Izraela, w tym bomb o wadze 1000 funtów (około 453 kg - PAP) i całej reszty. Wielka Brytania dostarcza mniej niż 1 proc. izraelskiej broni i nie jest dostawcą państwowym. Mamy system licencjonowania i te licencje mogą zostać wycofane, jeśli zostanie uznane, że istnieje duże ryzyko poważnego naruszenia międzynarodowych (norm dotyczących) praw człowieka" - wyjaśnił.

Reklama

Dodał, że kiedy ostatnio był pod presją, by ogłosić embargo na broń, "kilka dni później nastąpił zmasowany irański atak na Izrael, przy użyciu m.in. 140 pocisków manewrujących". "Nie sądzę więc, by była to mądra droga. Gdybym ogłosił to dzisiaj, (...) w rzeczywistości wzmocniłoby to Hamas. Osłabiłoby to Izrael. Myślę, że najpewniej zmniejszyłoby to prawdopodobieństwo porozumienia w sprawie zakładników" - przekonywał.

Kryzys humanitarny w Rafah

Cameron powiedział, że rząd Wielkiej Brytanii jasno mówi, iż nie popiera ofensywy w Rafah i byłoby niewłaściwe, gdyby Izrael kontynuował ją bez planu ochrony ludności cywilnej. "W Rafah są setki tysięcy ludzi, którzy przenieśli się z innych części Strefy Gazy. Próba przeprowadzenia dużej ofensywy w ten sposób byłaby więc niezwykle niebezpieczna" - ocenił. Podkreślił, że pierwotną przyczyną sytuacji jest postawa Hamasu, który odrzuca porozumienie.

W podobnym tonie Cameron wypowiadał się też w rozmowie ze stacją BBC News. Oświadczył, że o ile brytyjskie wojska będą uczestniczyć w dostarczaniu pomocy humanitarnej poprzez tymczasowe molo zbudowane przez Amerykanów na wybrzeżu Strefy Gazy, to obecność brytyjskich żołnierzy na lądzie w Strefie Gazy nie jest ryzykiem, które rząd chce podejmować.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński