Kończy się „kontrakt stulecia”. Drugiego takiego nie będzie
Kończy się umowa zawarta w 1997 roku. Chodzi o kontrakt na zarządzanie 61 km autostrady A4 między Katowicami a Krakowem. W 2000 roku na tym odcinku uruchomiono pierwszą w Polsce płatną autostradę. Sprawa od początku wzbudzała kontrowersje.
Prezesem zarządcy, spółki Stalexport Autostrada Małopolska został Emil Wąsacz (SLD), który wcześniej, w momencie negocjacji umowy, był ministrem skarbu. Na czele spółki stał ponad dwie dekady (do 2023 roku), w międzyczasie odpowiadając na oskarżenia polityków o konflikt interesów czy pytania od Najwyższej Izby Kontroli. Spółce wykazano, że nie zrealizowała wszystkich postanowień umownych. Od strony finansowej przynosiła jednak milionowe zyski. Tak jest do dziś. Tylko w 2024 roku zysk wyniósł 120,8 mln zł, przy przychodach na poziomie 573 mln zł.
Sama umowa ze Stalexport owiana jest tajemnicą. Do mediów wyciekały jej fragmenty, ale nigdy nie ujawniono całości. „Dziennik Polski” spekulował, że operatorowi zagwarantowano monopol – zobowiązano się do niepowiększania równoległych dróg na popularnej trasie.
Umowa kończy się po trzydziestu latach – w marcu 2027 roku. Wiadomo już, że nie zostanie przedłużona.
Zarządca autostrady maksymalizuje zyski. Tłumaczy to „drożyzną”
Mimo bardzo dobrych wyników finansowych: 120,8 mln zł zysku za 2024 rok i 96,7 mln zł za 2023, spółka zdecydowała się podnieść opłaty za przejazd. To główne źródło przychodów Stalexport Autostrada Małopolska, które niedługo się skończą. Od 1 kwietnia stawka za przejazd dla samochodów osobowych wzrośnie o dwa złote - do 36 zł za cały odcinek. Z kolei dla samochodów ciężarowych opłata wyniesie aż 110 zł (chodzi o pojazdy z kategorii 2, 3, 4, 5).
– Tak jak wszyscy odczuwamy drożyznę. Rosną stawki firm budowlanych i ceny materiałów, zatem korekta opłat o 1 zł jest niewielka. Obecna cena za 1 przejazd jest daleka od maksymalnej, którą dopuszcza umowa ze stroną publiczną – mówi Daniel Gryt, rzecznik prasowy Stalexport Autostrada Małopolska.
Rzecznik przekonuje, że opłaty mogłyby być znacznie wyższe. Powołuje się przy tym na umowę, zgodnie z którą – jak podaje – stawka mogłaby wynieść nawet 60 zł za przejazd samochodu osobowego. - Naszą intencja jest, aby w przypadku pojazdów kategorii 2 i 3 (mniejsze samochody ciężarowe – red.) utrzymano bonifikatę. Będzie ona odrębnie konsultowana z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad. Aktualnie bonifikata ta wynosi 22 zł – dodaje.
Bezpłatna autostrada A4. Ruch wzrośnie o 30 proc.?
Minister Dariusz Klimczak zapowiedział, że nie ma szans na przedłużenie umowy. Od kwietnia – zgodnie z deklaracją resortu – przejazd autostradą A4 ma być darmowy. Jednak do tego czasu obecny operator musi wykonać wszystkie remonty wynikające z kontraktu.
Dodatkowe środki, jak podaje spółka, zostaną przekazane na inwestycje. Stalexport musi wyremontować autostradę przed jej oddaniem. W zeszłym roku położył ok. 35 km nowej jezdni, a w tym roku planuje remont kolejnych 32 km. Oznacza to, że przejazd będzie droższy, a warunki jazdy – z racji prowadzonych prac – czasowo pogorszą się.
– Należy pamiętać, że ważnym beneficjentem zysków spółki jest Skarb Państwa, który w 2024 roku otrzymał z tego tytułu 126,5 mln zł. Od 2018 roku do budżetu państwa trafiło już ponad 600 mln zł – tłumaczy rzecznik.
Rozbudują autostradę z Krakowa do Katowic?
Według spółki, w momencie zniesienia opłat za przejazd autostradą A4, ruch wzrośnie o ok. 30 proc. Podobne wyliczenia ma GDDKiA. Drogowcy przygotowują się do rozbudowy autostrady.
Obecnie opracowywana jest dokumentacja projektowa dotycząca odcinka A4 Katowice-Kraków. Najprawdopodobniej „czwórka” zostanie poszerzona o dwa pasy, po jednym w każdą stronę. Wykorzystany ma zostać szeroki pas, który dziś rozdziela obydwie jezdnie. Taka metoda pozwoli zaoszczędzić środki – nie będzie potrzebny kosztowny wykup ziemi.
Na prace budowlane jeszcze poczekamy. GDDKiA na razie nie podaje terminów rozbudowy, jednak nawet gdyby dziś rozpocząć całą procedurę, nie ma szans, by roboty ruszyły przed 2028 rokiem.