Lotnisko-katastrofa?
To katastrofa finansowa na miarę przekopu Mierzei Wiślanej – tak o lotnisku w Radomiu mówił niedawno Piotr Malepszak, nowy pełnomocnik rządu ds. CPK i wiceminister odpowiedzialny także za lotnictwo. Od dawna na „Forsalu” pisaliśmy o katastrofalnych wynikach finansowych i przewozowych portu.
Przykładowo – w całym 2025 roku odnotowano jedynie 95,6 tys. pasażerów, a przez wiele dni z lotniska nie wystartował żaden samolot (odlatywał raz na kilka dni). Do tego rok zakończono stratą na poziomie 44,3 mln zł.
Radom z nową strategią
W pierwszym kwartale 2026 roku z lotniska w Radomiu skorzystało… 8847 pasażerów. To wynik na poziomie niewielkiego przystanku autobusowego, a nie międzynarodowego portu lotniczego zbudowanego za setki milionów złotych. Ale tamten kwartał miał być ostatnim tak złym. W styczniu br. jako pierwsi napisaliśmy o nowej strategii, którą PPL przygotował dla lotniska Warszawa-Radom. Założono, że z portu korzystać będzie 150–200 tys. pasażerów rocznie.
Zmniejszona zostanie liczba gate'ów i sklepów, by nie generować większych strat. Równolegle wdrożono już system dopłat do pasażerów i prowadzone są negocjacje z przewoźnikami. Budżet podreperować mają także loty cargo oraz uruchomienie warsztatu serwisującego samoloty. Jakie są tego efekty?
Czy lotnisko wróci do gry?
Pierwsze dwa miesiące drugiego kwartału (kwiecień i maj) nie zapowiadały żadnej zmiany. Z lotniska korzystało po 2–3 tys. pasażerów miesięcznie, co jest fatalnym wynikiem, pogłębiającym jedynie straty finansowe. Do pewnej zmiany doszło w czerwcu. Z usług lotniska skorzystało 16 108 podróżnych, czyli więcej niż od początku roku do końca maja. W Radomiu wylądował nawet pierwszy Dreamliner. Skąd te zmiany? Umowę z lotniskiem podpisali przewoźnicy czarterowi i biura podróży (Itaka, TUI i Coral Travel). Na zorganizowane wakacje wożą pasażerów przede wszystkim do Turcji. Do popularnego kurortu – Antalyi – latają MGA Airlines, LOT i Enter Air.
Narodowy przewoźnik (LOT) uruchomił także loty do Aktion (Grecja) – raz w tygodniu – oraz do Rzymu Fiumicino (Włochy) – dwa razy w tygodniu. Tania linia Wizz Air uruchomiła po dwa loty tygodniowo do Tirany (Albania) i Larnaki (Cypr), a od końca lipca planuje latać do Burgas (Bułgaria). W tym przypadku to tzw. charter mix, co oznacza, że podróżni mogą kupić bilet samodzielnie na stronie przewoźnika lub skorzystać z oferty biura podróży.
Czartery zdominują Radom?
Poza tym z Radomia do Hurghady (Egipt) lata ukraińska linia czarterowa Skyline Express Airlines. Być może znów pojawi się włoski przewoźnik Neos, który na zlecenie biura podróży Itaka zorganizował przeloty Boeingiem 787-9 Dreamliner do Nosy Be na Madagaskarze (14 i 21 czerwca). Tamte loty przekierowano z Lotniska Chopina, gdzie przewoźnik nie otrzymał satysfakcjonujących slotów.
To właśnie wakacje i „zapchane” Lotnisko Chopina mogą pomóc Radomiowi. Od dawna spekuluje się o administracyjnym podziale ruchu, ale to procedura długa i trudna – wymaga zgody Komisji Europejskiej. Jednak na przeniesienie decydują się sami przewoźnicy.
Wobec braku miejsc na Lotnisku Chopina coraz więcej podmiotów myśli o przeprowadzce do Radomia. Anex Tour, który oferuje wakacje m.in. w Turcji i Egipcie, już przeniósł część połączeń. Od lipca można kupić wycieczki z przelotem na trasie Radom – Hurghada, a od sierpnia Radom – Antalya. Jak donosi portal Fly4free.pl, Anex może przenieść większość swoich samolotów do Radomia od połowy lipca. To znacznie zwiększyłoby liczbę obsługiwanych pasażerów.
– Dobrze rozumiemy swoją rolę – gdy w kolejnych tygodniach ruch lotniczy będzie się nasilać, zapewniamy podróżnym dogodną alternatywę. Radom już teraz odciąża Lotnisko Chopina, a dobrym tego przykładem jest jedno z wakacyjnych połączeń do Hurghady, które przeniosło się z warszawskiego lotniska do naszego portu i pozostanie z nami aż do początku września. Inauguracja połączenia do Tirany i historyczna wizyta szerokokadłubowego Dreamlinera pokazują jasno, że jesteśmy gotowi na nadchodzący szczyt sezonu – podsumował Rafał Siankowski, p.o. dyrektora Lotniska Warszawa-Radom.
Dobra mina do złej gry?
Nawet zakładając utrzymanie wyników na poziomie 15 tys. pasażerów miesięcznie, lotnisko na siebie nie zarobi. Obecnie z usług portu – od początku roku – skorzystało ok. 30 tys. pasażerów. Z konkurencyjnego Modlina tylko w czerwcu skorzystało 391,5 tys. osób. Nawet powtarzając czerwcowy rekord miesiąc po miesiącu, do końca roku port obsłuży mniej niż 130 tys. pasażerów. Tymczasem terminal został zbudowany z myślą o aż 3 mln osób rocznie. Trudno będzie zatem wykorzystać nawet… pięć procent jego przepustowości.
Biorąc pod uwagę te dane, słowa ministra Malepszaka są adekwatne – Radom to finansowa katastrofa. Jednak, przechodząc na kolejarskie poletko, być może lotnisko stanie się odpowiednikiem stacji Warszawa Główna. Zbudowano ją po to, by przekierować tam pociągi, które nie mieściły się na linii średnicowej podczas remontu Warszawy Zachodniej. Teraz podobną rolę ma pełnić w czasie planowanego na grudzień rozpoczęcia przebudowy Warszawy Wschodniej.
Nawet jeśli uda się przekierować część ruchu czarterowego, wciąż będzie to za mało, by mówić o sukcesie. Budowa lotniska w Radomiu kosztowała ponad 800 mln zł. W tej sprawie nowy zarząd PPL zawiadomił prokuraturę, uznając, że mogło dojść do wyrządzenia „szkody majątkowej w wielkich rozmiarach”. Jak ustaliliśmy – śledztwo trwa.
Redaktor Forsal.pl, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Specjalizuje się w tematach związanych z inwestycjami oraz transportem. Od lat obserwuje wielkie budowy, opisuje rynek nieruchomości, a także zawiłości systemu transportowego.
Autor reportażu "Żarnowiec. Sen o polskiej elektrowni jądrowej" nagrodzony Grand Press 2023 w kategorii książka reporterska roku. Finalista m.in. Pomorskiej Nagrody Literackiej oraz konkursu dziennikarskiego "Biały Kruk".
