Po wynikach za 9 stycznia tego roku otwieraliście szampana?

Pewnie! To był przełom.

Pierwszy dzień, kiedy serwis wideo na żądanie TVP miał więcej realnych użytkowników niż VOD Onetu, od lat będący liderem.

Jeszcze rok temu nawet o tym nie marzyliśmy. Startowaliśmy z czwartego miejsca.

Jak się udało?

Dzięki strategicznej decyzji wycofania w połowie zeszłego roku naszych filmów i seriali z innych serwisów: Onetu i Ipli. Widz szukający „M jak miłość” czy innych produkcji TVP przychodzi teraz do naszego serwisu VOD. To był największy skok oglądalności. Towarzyszyła temu mozolna praca nad promocją naszych tytułów. Jesienią zeszłego roku ruszył całkowicie zmodernizowany serwis, w przyjaznej użytkownikowi formie, zgodnej z najlepszymi trendami w branży.

O ilu dokładnie użytkowników przebiliście 9 stycznia Onet?

496, a więc o włos. Teraz raz oni prowadzą, raz my, różnice są niewielkie, ale to my jesteśmy dziś w ofensywie. I mamy jeszcze sporo rezerw technologicznych i kontentowych. Niedługo udostępnimy zrekonstruowane cyfrowo starsze filmy i seriale, przygotowane w ramach największego jednorazowego projektu digitalizacji w Europie.

Jakie to będą tytuły?

Od „Janosika”, przez „Czterdziestolatka”, „Noce i dnie”, „Zmienników” po „Królową Bonę”.

Będzie można porównać z „Koroną królów”.

Tak, to może być ciekawa konfrontacja – serial historyczny z PRL i z wolnej Polski. W sumie będzie to 836 tytułów. Przede wszystkim seriale i filmy fabularne, ale rekonstruujemy także najlepsze spektakle Teatru Telewizji i filmy dokumentalne.

Kiedy pojawią się w internecie?

Pierwszą partię chcemy udostępnić jeszcze w lutym.

Macie wszystkie prawa niezbędne do pokazywania tych produkcji w sieci? Swego czasu były kontrowersje, czy to, co powstało w PRL, przed założeniem spółki Telewizja Polska, należy do TVP.

Nie ma żadnych wątpliwości, że pełnię praw do tych produkcji ma TVP. Było pytanie – to problem nie tylko polski – czy prawa, które TVP nabywała od twórców filmów i seriali kręconych przed powstaniem internetu, obejmują również emisję w tej sieci transmisji. Ta kwestia została rozstrzygnięta i rzetelnie płacimy tantiemy na rzecz twórców za użytkowanie na polu internetu.

Od strony biznesowej serwis VOD TVP stoi na reklamie?

Większość treści pokazujemy w modelu bezpłatnym z blokiem reklamowym na początku projekcji.

Ile na tym zarabiacie?

Nasze przychody z reklamy online mają bardzo dużą dynamikę wzrostu. Cały rynek reklamy internetowej w 2017 r. wzrósł o blisko 9 proc., a my uzyskaliśmy 16 proc.

Jaką część przychodów TVP stanowi reklama internetowa?

Kilka procent. Uwzględniając nie tylko reklamy przy filmach i serialach, lecz także przy krótszych materiałach i reklamy na stronach internetowych. To na razie mało adekwatne do naszych zamierzeń. Gros przychodów internetowych wciąż zgarniają globalnie operujące serwisy: Facebook, Amazon, Netflix, Google. I bardzo trudno to zmienić. Wszyscy nasi konkurenci działają w podobny sposób: poszerzają obecność w internecie. To jedyna droga. Tu działa efekt skali, masy krytycznej i samej natury tego medium sukcesywnie zjadającego pozostałe. Wcześniej w TVP traktowano internet jedynie jako konieczny w dzisiejszych czasach dodatek, ale nie stworzono jasnej, autonomicznej strategii i zaplecza technologicznego. W VOD zastaliśmy patchwork niezbyt zaawansowanych i niekompatybilnych rozwiązań. Przychodząc tu dwa lata temu, postanowiliśmy, że docelowo internet będzie naszym trzecim podstawowym kanałem. Jesienią uruchomiliśmy całkowicie nową platformę dystrybucyjną VOD, działa nowy serwis Tvp.info, w ramach którego powstał m.in. innowacyjny format informacyjny „Tygodnik”. W grudniu ruszyły nowatorskie aplikacje dla urządzeń mobilnych, obecnie finalizujemy platformę SVOD.

Internet ma nadrobić spadki oglądalności na antenach telewizyjnych?

Nie nadrobić. Chcemy sprofilować się w zakresie medium najbardziej wzrastającego. Straty oglądalności dotyczą wszystkich telewizji uniwersalnych.

W TVP są w największej skali.

Ale styczeń mieliśmy wyjątkowo dobry. Weszliśmy z przytupem noworocznym, mamy transmisje skoków narciarskich i kilka nowości programowych, czego nie ma konkurencja. Nie myślę jednak o internecie jako o platformie nadrabiającej jakieś braki Jedynki czy Dwójki. To odrębny kanał.

Jego wynik finansowy jest dodatni czy ujemny?

Dodatni. Nie włączam w to prac związanych z rekonstrukcją archiwów, wspieranych przez państwo i środki europejskie. W odniesieniu do bieżących produkcji nasz serwis internetowy jest bardzo rentownym przedsięwzięciem.

Nakręcicie coś specjalnie do internetu?

Pracujemy nad tym. W tym przypadku bardzo duże znaczenie mają oczekiwania rynku reklamowego. Reklamodawcy chcieliby treści dopasowanych do specyfiki sieci, np. nakręconych w formacie 360 stopni. Do tej pory skupialiśmy się na nadrabianiu najbardziej drastycznych zapóźnień technologicznych i dostosowaniu naszego zaplecza przynajmniej do obowiązujących dzisiaj standardów. Dwa lata temu mieliśmy czterech programistów, dziś ponad 20. W tym roku możemy rozpocząć naprawdę równorzędną rywalizację, zająć się bardziej wyrafinowanym zarządzaniem zasobami i produkcją dla odbiorcy internetowego. 2018 będzie rokiem budowania własnych mocy produkcyjnych i tworzenia dziesiątek produkcji w ciekawych formatach, poświęconych setnej rocznicy odzyskania niepodległości.

Czy będziecie rozwijać ofertę płatną? Na razie jest mało widoczna.

Ona nigdy nie będzie istotnym źródłem naszych przychodów. Telewizja publiczna swoje podstawowe zadania realizuje bezpłatnie i powszechnie. Budowany przez nas serwis SVOD – płatny, subskrypcyjny – jest pomyślany głównie jako platforma wymiany treści telewizji publicznych – BBC, stacji skandynawskich, telewizji francuskiej – oraz jako wsparcie atrakcyjności opłacania abonamentu RTV. Płacący abonament uzyskają dostęp do SVOD bez dodatkowych kosztów, w ramach Strefy Widza. Teraz pracujemy z Pocztą Polską nad sprawnym systemem weryfikacji. Żeby sprawdzenie, czy ktoś może korzystać ze Strefy Widza, nie trwało dłużej niż godzinę. Teraz ta procedura jest za długa, szczególnie w przypadku osób ustawowo zwolnionych z abonamentu.

>>> Czytaj też: TVP odbija się od dna dzięki "Koronie królów". Musi jednak walczyć o ...

Kiedy ten serwis zacznie działać?

Premierę zapowiadałem już parokrotnie...

...i wszystkie te terminy minęły.

Właśnie. Kto nigdy nie był optymistą, niech pierwszy rzuci kamieniem. Więc teraz powiem, że to będzie w I kwartale tego roku.

Skoro o datach mowa. Kiedy kanał sportowy Telewizji Polskiej znajdzie się w dystrybucji naziemnej?

W tym roku.

A ściślej?

Ściślej się nie da. Prace trwają.

Czy po wprowadzeniu kanału TVP Sport do emisji naziemnej – na ósmym albo trzecim multipleksie – przychody z reklam zrekompensują wam utratę opłat od operatorów płatnej telewizji?

Na pewno nie wycofamy TVP Sport z kablówek ani platform satelitarnych.

Ale jako ogólnodostępna stacja naziemna nie będzie już kanałem premium. Kto zechce za niego zapłacić?

Odbiorcy rzadko korzystają jednocześnie z kablówki i TV naziemnej. Dziś operatorzy płacą za pakiet: TVP Sport, TVP HD i TVP Seriale. Będziemy negocjowali jego aktualną wartość.

Jak się zmienią pańskie kompetencje po reformie organizacyjnej TVP planowanej na kwiecień?

Koncentruję się na trzech obszarach: technologie, biblioteka praw, online; kanały TVP Kultura, TVP Historia i Teatr Telewizji oraz działalność międzynarodowa, czyli TVP Polonia, TV Biełsat i dział współpracy międzynarodowej. I to się nie zmieni. Natomiast w mniejszym zakresie będę się zajmował ramówkami, bo konstruowanie programów wszystkich kanałów zostanie skupione w biurze, które nadzoruje prezes Jacek Kurski.

Co on wymyśli na antenę, trafi też do pana do internetu. Podoba się panu wszystko, co prezes wymyśla?

Nie, nie wszystko. Nie musi.

A co nie?

Powiem tak: ja jestem raczej od treści bardziej niszowych, dla węższej widowni kanałów tematycznych i internetu, w którym można powalczyć o widza szukającego specyficznych czy wysokowartościowych treści, a Jacek Kurski raczej od tych popularnych, ale budujących zasięg i przyciągających masowego widza.

Pan teatr, a prezes disco polo?

Disco polo to może akurat nie mój świat. Choć nie odmawiam takiej rozrywce miejsca na antenie, bo telewizja publiczna powinna pokazywać to, co ludzie lubią.

A programy informacyjne TVP podobają się panu? „Wiadomości”, paski TVP Info...

W sferze informacji w mojej gestii jest portal Tvp.info. Staramy się zachować tam najlepszy możliwy poziom dziennikarski.

Nie zawsze się udaje. Jak w przypadku artykułu o rezydentach rzekomo zajadających się kawiorem.

Wobec autora i wydawcy wyciągnęliśmy konsekwencje, zostali ukarani.

Nie odpowiedział pan, czy podobają się panu „Wiadomości” i paski TVP Info.

„Wiadomości” powstawały niemal od zera, bo dwa lata temu wiele osób odeszło z tego zespołu.

I zostało wyrzuconych. A teraz już drugi rok wszyscy w „Wiadomościach” uczą się newsów na żywym organizmie?

Nie podejmuję się recenzji detalicznej. Mogę tylko wyrazić ogólną refleksję, że jest coraz lepiej.

Z paskami też?

Ostatnio nie widziałem żadnych wygibasów słownych.

Uwzględniając różnicę gustów, podpisuje się pan pod wszystkim, co Jacek Kurski robi w TVP?

Czy muszę być recenzentem wszystkich decyzji prezesa? Podpisuję się pod dziesiątkami wspólnych decyzji zarządu tygodniowo.

Jest pan jego wspólnikiem.

Wolę słowo współtwórca. Ale tak, ponosimy solidarną odpowiedzialność za to, co robimy w telewizji.

I nie jest pan czasami przerażony, że kiedyś naprawdę przyjdzie za to odpowiedzieć?

Zupełnie nie. Wiem, co robię.

>>> Polecamy: Za prezesury Jacka Kurskiego w TVP przybyło kilkunastu dyrektorów