Droga „zatkana” niemal pod korek
195,6 tys. pojazdów dziennie – tyle przejeżdża trasą S8 w Warszawie. Odcinek drogi między węzłami Prymasa Tysiąclecia a Powązkowską jest najbardziej zatłoczoną trasą w Polsce.
Jak wynika z Generalnego Pomiaru Ruchu (GPR) przeprowadzonego w ubiegłym roku, aż sześć kolejnych odcinków o największej liczbie pojazdów przejeżdżających każdego dnia znajduje się na S8 w Warszawie.
Są to:
- Prymasa Tysiąclecia – Powązkowska – 195,6 tys. samochodów
- Wisłostrada – Modlińska – 178,3 tys.
- Powązkowska – Broniewskiego – 169 tys.
- Marymoncka – Wisłostrada – 164,9 tys.
- Broniewskiego – Marymoncka – 162,6 tys.
- Modlińska – Marywilska – 162,4 tys.
Warszawę otaczają samochody. Z każdej strony
Całość składa się na spójny fragment „ósemki”, będący zarazem zachodnią obwodnicą Warszawy. To ok. 6,4 km drogi od węzła Marywilska w dzielnicy Białołęka do przecięcia z Trasą Prymasa Tysiąclecia na Bemowie.
Patrząc szerzej, od węzła Konotopa do węzła Marki ruch kształtuje się na poziomie 111–198 tys. pojazdów dziennie i również jest rekordowy. Dla centralnych odcinków S8, wymienionych powyżej, wynik ten oznacza minimalny spadek względem poprzedniego pomiaru ruchu przeprowadzonego pięć lat temu (lata 2020–2021).
„Zmiana ta wynika przede wszystkim z oddania do użytkowania Południowej Obwodnicy Warszawy (S2), która przejęła część ruchu tranzytowego omijającego wcześniej południową część miasta przez ciąg S8. Dodatkowo wpływ na rozkład ruchu mogły mieć zakończone w analizowanym okresie roboty drogowe związane z rozbudową II linii metra (m.in. w rejonie ul. Górczewskiej i ul. Kondratowicza) oraz towarzyszące im zmiany w organizacji ruchu” – podaje GDDKiA.
Rośnie ruch między miastami
Spadek ruchu na „ósemce” w Warszawie, patrząc na liczby całościowe, jest niewielki. To kilka procent, czyli od 2 do 14 tys. samochodów dziennie mniej. Można zaryzykować tezę, że część mieszkańców porzuciła samochód na rzecz otwartej w międzyczasie II linii metra. Tym samym rezygnują z jazdy trasą, na której każdego dnia tworzą się gigantyczne korki.
Biorąc pod uwagę odcinki ościenne, widać, że spadek ruchu miejskiego na S8 jest znacznie większy. Liczba samochodów na „ósemce” od strony zachodniej (Mszczonów) wzrosła o 27–35 proc. Z kierunku wschodniego (Radzymin) to +11–26 proc.
To ruch tranzytowy, ale także aglomeracyjny. W ostatnich latach coraz więcej osób przeprowadza się z Warszawy do sąsiednich miejscowości. Skrajnym przykładem jest wieś Józefosław, w której mieszka aż 14 tys. osób. Większość z nich dzień w dzień dojeżdża do pracy w Warszawie.
Feralna „ósemka” w Warszawie. Nie ma dnia bez utrudnień
Opisywany, centralny odcinek S8 w Warszawie, stał się przedmiotem wielu żartów i anegdot. W wielu przypadkach drogowcy są sami sobie winni. Trasa na wysokości Marymontu jest regularnie zalewana przy intensywnych opadach deszczu.
Od lat GDDKiA oraz m.st. Warszawa kłócą się o to, kto powinien poprawić odwodnienie okolicy. Porozumienia brak, co powoduje dość kuriozalne sceny. Mniej więcej raz w roku studzienki zapychają się i woda zalewa całą jezdnię. W sieci można znaleźć obrazki „zatopionych” samochodów, czy nawet śmiałków płynących deską SUP po zalanej S8.
Ale to nie jedyny problem z „ósemką”. W mediach społecznościowych powstał profil „Czy był dzwon na S8?” obserwowany przez ok. 25 tys. użytkowników. Powstała też grupa, na której udziela się jeszcze więcej osób. Podrzucają sobie informację o codziennych korkach i licznych kolizjach na trasie, które paraliżują ruch w okolicy.
