Pracodawcy kilku kategorii

Obecnie pracodawca, który chce rozstać się z pracownikiem, musi tylko wręczyć mu wypowiedzenie umowy o pracę lub oświadczenie o jej rozwiązaniu bez wypowiedzenia. To oznacza, że pracownik o zwolnieniu dowiaduje się tuż przed otrzymaniem dokumentu. Cała procedura trwa kilka minut, chyba że ma umowę bezterminową, a w zakładzie funkcjonuje związek zawodowy. Wówczas potrzebna jest konsultacja z organizacją zakładową. W takiej sytuacji postępowanie się wydłuża, gdyż trzeba doliczyć czas na zawiadomienie organizacji o planowanym zwolnieniu oraz na udzielenie przez nią odpowiedzi, czy zgadza się na reprezentowanie pracownika.

W projekcie nowego kodeksu pracy, przygotowywanym przez komisję kodyfikacyjną prawa pracy, zaproponowano rozszerzenie tej procedury. W efekcie jeszcze przed wręczeniem wypowiedzenia firma będzie musiała zawiadomić pracownika o zamiarze rozwiązania umowy oraz wysłuchać go w obecności świadka. Co istotne, od tej reguły mają być wyjątki.

>>> Polecamy: Nowy kodeks pracy: pensja za nadgodziny trafi na konto powiernicze pracodawcy

„Przekupienie” pracownika w majestacie prawa – dla mniejszych

Tygodnik 9.03.2018

Tygodnik 9.03.2018

źródło: GazetaPrawna.pl

Z obowiązku stosowania nowej procedury będą mogli się uwolnić przedsiębiorcy zatrudniający do 10 pracowników. Skorzystają z takiej możliwości, o ile zdecydują się przyznać zwalnianym rekompensatę (quasi-odprawę). Jej wysokość miałaby zależeć od stażu pracy zatrudnionego i wynieść od jednego do trzech miesięcznych wynagrodzeń.

– Taka regulacja każe traktować pracodawcę jako oszusta. Ten może bowiem wykupić się od wadliwości swojego postępowania. Mówiąc wprost: od naruszania prawa. To stawia firmę w złym świetle. Zastanawiam się, po co wprowadzać takie regulacje, skoro już teraz można rozwiązywać umowy za porozumieniem stron i proponować rekompensatę – stwierdza prof. Monika Gładoch, ekspert Pracodawców RP.

>>> Czytaj też: Nowy kodeks pracy ureguluje job sharing i pracę zespołową

Z kolei eksperci Związku Przedsiębiorców i Pracodawców uważają, że łatwiejszy sposób zwalniania pracowników w małych przedsiębiorstwach oznacza, że zatrudnieni będą objęci mniejszą ochroną praw pracowniczych, co paradoksalnie może wręcz spowodować, że w opinii Polaków zatrudnienie w takich firmach będzie traktowane jako praca drugiej kategorii. – Niewykluczone, że przez to wykwalifikowani pracownicy nie będą decydować się na pracę w MŚP, co negatywnie wpłynie na rozwój tego bardzo ważnego dla gospodarki sektora firm – dodają. Ale to niejedyne zarzuty pod kątem tego rozwiązania. Zdaniem ekspertów większe obawy budzi fakt, że kodeks pracy różnicuje przedsiębiorców. Mniejszym daje uprawnienia, których nie mają duże przedsiębiorstwa. – Tymczasem jeśli już różnicować przepisy kodeksu pracy, to bardziej ze względu na status pracownika, a nie wielkość pracodawcy – stwierdza Łukasz Chruściel, partner kierujący biurem kancelarii Raczkowski Paruch w Katowicach. Dodaje jednak, że sama idea wykupu jest ciekawa. – W mojej ocenie najlepszym rozwiązaniem byłoby połączenie rozwiązań funkcjonujących w Europie, gdzie przy zwalnianiu nakazuje się podawać powód i stosować okres wypowiedzenia, oraz tych obowiązujących w Stanach Zjednoczonych, gdzie wypowiedzenie może nastąpić bez powodu i natychmiast. Pracownika można by zwolnić bez wskazywania przyczyny, ale z zachowaniem okresu wypowiedzenia. Oczywiście przyczyna zwolnienia nie mogłaby naruszać prawa, np. zwolnienie nie mogłoby nastąpić ze względu na przesłankę dyskryminacyjną – proponuje mecenas Chruściel. Jego zdaniem nowy przepis w pewnym stopniu łączy obydwa te systemy. Pozwala bowiem nie podawać przyczyny rozstania z pracownikiem, ale w zamian za zaproponowanie rekompensaty. – Z drugiej strony budzi mieszane uczucia, bo sugeruje, że można łamać prawo w jego majestacie za odpowiednią zapłatą. Gdy istnieją przyczyny zwolnienia, pracodawca zapewne nie zdecyduje się na odprawę – zauważa.

Eksperci zaznaczają również, że nie jest powiedziane, iż małe firmy chętnie będą korzystały z możliwości wykupu. Częstokroć drobny przedsiębiorca będzie wolał przejść całą procedurę, niż wykładać pieniądze, których w małych firmach nie ma za dużo.

TO TYLKO FRAGMENT TEKSTU. CAŁY ARTYKUŁ PRZECZYTASZ W TYGODNIKU GAZETA PRAWNA >>>