Ostatnia seria fuzji i przejęć w gronie największych chemicznych koncernów zaczęła się w grudniu 2015 roku. W wartej 130 mld dol. transakcji, największej w historii branży, wzięły udział dwa amerykańskie koncerny – Dow Chemical i DuPont. Cała operacja zakończyła się w drugiej połowie zeszłego roku. W sierpniu z obrotu na nowojorskiej giełdzie wycofane zostały akcje obydwu łączących się firm. Na pierwszej wrześniowej sesji w obrocie pojawiły się papiery koncernu DowDuPont. W ten sposób powstała największa w branży firma na świecie, wyceniana obecnie na rynku na 162 mld dol. Przychody nowej firmy sięgnęły w zeszłym roku 80 mld dolarów, a zysk wyniósł niemal 3 mld dol. Wiele wskazuje na to, że w obecnym kształcie DowDuPont będzie funkcjonował jedynie do połowy 2019 roku. Zarząd uznał, że najkorzystniejsze dla akcjonariuszy będzie... podzielenie spółki na trzy oddzielne firmy. Prezentując na początku lutego wyniki finansowe za zeszły rok prezes Ed Breen zapowiedział, że cała operacja potrwa od 14 do 16 miesięcy.

Na ostatniej prostej znajduje się operacja przejmowania amerykańskiej firmy Monstanto, największego wytwórcy genetycznie modyfikowanych nasion na świecie, znanego przede wszystkim z produkcji zwalczającego chwasty preparatu Roundup, z niemieckim Bayerem. Producent aspiryny kilkukrotnie podwyższał ofertę, aż w końcu we wrześniu zeszłego roku zgodził się zapłacić za konkurenta 66 mld dol. Ostatecznie wyda o 3 mld dol. mniej. Zgodę na fuzję wyraziła w marcu Komisja Europejska, na początku kwietnia zakończyły się procedury przed amerykańskim Departamentem Sprawiedliwości. Brakuje jeszcze zielonego światła od regulatorów rynku w dwóch krajach. W efekcie połączenia powstanie największe na świecie przedsiębiorstwo dostarczające produkty dla rolnictwa. I to mimo że KE nakazała Bayerowi sprzedaż biznesu związanego z produkcją nasion i pestycydów oraz niektórych technologii rolniczych. Nabywcą ma być inny niemiecki koncern – BASF.

Również w zeszłym roku chiński koncern ChemChina przejął za 43 mld dol. szwajcarską firmę biotechnologiczną Syngenta. Kiedy cała operacja się już zakończy ChemChina zamierza połączyć się ze swoim lokalnym konkurentem – Sinochemem. Obydwie firmy kontroluje chińskie państwo. Jeśli planowana na ten rok fuzja dojdzie do skutku, powstanie gigant o przychodach rzędu 100 mld dol. rocznie. Tym samym DowDuPont straci pozycję numer jeden wśród światowych korporacji w branży chemicznej.

Listę największych transakcji w branży uzupełnia połączenie dwóch firm sprzedających gazy techniczne – szwajcarskiej Linde i amerykańskiego Praxair. Operacja wyceniana jest na 70 mld dol.

Po co wielkie firmy się łączą? Jak niemal zawsze, motywy są finansowe. Analitycy Citigroup zauważyli, że popyt na produkty chemiczne nie zwiększa się już tak szybko, jak w pierwszej dekadzie tego wieku. Wtedy rósł w tempie 6-7 proc., obecnie jest to mniej niż 5 proc. Więc koncerny skupiają się na ograniczeniu kosztów działalności, a to łatwiej jest przeprowadzać większym firmom. Nim DowDuPont się podzieli, zarząd spółki ocenia, że uda się ograniczyć jej koszty o 3 mld dol. W przypadku przejęcia Monsanto przez Bayer dodatkowe korzyści dla akcjonariuszy wyniosą 1,5 mld dol.

Firmom chemicznym coraz mocniej doskwierają także koszty badań nad nowymi substancjami. Według Kurta Bocka, prezesa BASF, wprowadzenie nowej substancji na rynek kosztowało w latach 90. ubiegło wieku 150 mln dol. Obecnie w Europie, głównie ze względu na coraz bardziej restrykcyjne wymagania związane z bezpieczeństwem, koszty wzrosły do 0,5 mld dol. Nowe substancje są coraz bardziej skomplikowane, a prace nad nimi mogą trwać nawet dekadę. Siła finansowa i wiedza zgromadzona w połączonych firmach pozwala zoptymalizować koszty i czas trwania prac. Efektem zwiększonych wymagań dotyczących bezpieczeństwa jest spadek liczby dopuszczonych do używania na terenie Unii Europejskiej pestycydów z ok. tysiąca przed dwoma dekadami, do 400 obecnie.

Według wielu ekspertów to nie koniec wielkiej fali połączeń w branży chemicznej. W ten trend wpisują się zmiany, które zachodzą na polskim rynku. Ich efektem jest utworzenie Grupy Azoty. Firma powstała w wyniku połączenia czterech firm kontrolowanych przez państwo. Proces zaczął się w 2010 roku, kiedy tarnowskie Azoty kupiły 53 proc. akcji Zakładów Azotowych w Kędzierzynie-Koźlu. W kolejnym roku nabyły dalsze 41 proc. akcji tej spółki. Także w 2011 roku Azoty przejęły niemal 60 proc. akcji Zakładów Chemicznych Police. Dokończeniem konsolidacji krajowej branży chemicznej było połączenie Azotów z Zakładami Azotowymi w Puławach. Doszło do niego w 2013 roku, kiedy polskie firmy broniły się przed przejęciem ze strony rosyjskiego Acronu. W efekcie powstała grupa, która jest największym producentem nawozów w Polsce i drugim ich wytwórcą w Unii Europejskiej.

Na tym konsolidacja branży chemicznej nie musi się zakończyć. Grupa Azoty podkreśla, że w sposób ciągły monitoruje rynek europejski, w tym oczywiście także aktywa produkcyjne w Polsce. Twarde dane pokazują, że współdziałanie się opłaca, a korzyści na polskim rynku są liczone w setkach milionów złotych. A to nie wszystko, bo są jeszcze korzyści jakościowe. Skuteczność konsolidacji spółek w ramach Grupy Azoty pokazuje, że koncern ma znaczący potencjał, wiedzę i doświadczenie w realizacji takich procesów.