Bułgaria obawia się wypływu pieniędzy z banków do Grecji

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
2 marca 2010, 11:40
Bułgaria, której banki są ściśle powiązane z greckim sektorem bankowym, jest poważnie zaniepokojona groźbą wypływu znacznych środków finansowych do Grecji - informują wtorkowe media w Sofii.

Jedna piąta sektora bankowego w Bułgarii należy do greckich banków, które opanowały w tym kraju około 30 procent rynku depozytów i 20 proc. rynku kredytów. Dwa z największych banków - Zjednoczony Bank Bułgarski i Bank Pocztowy - zostały sprzedane greckim bankom w końcu lat 90. Łącznie w Bułgarii działa pięć banków greckich - przypomina wpływowa gazeta internetowa Mediapool.

W dzienniku "24 czasa" wicepremier i minister finansów Simeon Diankow powiedział, że zwrócił się o pomoc techniczną do europejskich instytucji, by ustaliły, czy odnotowuje się odpływ środków finansowych z Bułgarii do greckich centrali bankowych. Uważa on, że takiej sytuacji nie można wykluczyć z uwagi na głęboki kryzys gospodarczy i finansowy w Grecji.

Według ekspertów w Sofii greckie banki nie mogą nie odczuwać zaostrzenia kryzysu i zmuszone są do szukania zasobów finansowych w m.in. w zagranicznych filiach.

Przedstawiciel bułgarskiego banku centralnego odmówił komentarzy na ten temat. Podkreślił jednak, że nie ma zasadniczej różnicy między obecną sytuacją a stanem sprzed roku, kiedy były obawy, że może nastąpić odpływ środków finansowych zamiejscowych filii austriackich, niemieckich i węgierskich banków - pisze Mediapool. Bank centralny interweniował wtedy, by zagwarantować stabilność systemu bankowego. Jednocześnie z przedstawicielstwami dużych banków zachodnich zawarto dżentelmeńską umowę, by nie doszło do wyprowadzania środków z banków-córek do central. Banki umowy wtedy dotrzymały.

Według Bułgarskiego Banku Narodowego obecnie kontrola nad greckim systemem bankowym ze strony Europejskiego Banku Centralnego i unijnych instytucji jest ścisła i do wypływu środków finansowych z Bułgarii nie powinno dojść.

Były minister finansów z lat 90. i dawny szef jednego z banków krajowych Stojan Aleksandrow uprzedził jednak, że Bułgaria powinna bardzo uważać, ponieważ greckie banki od wejścia na bułgarski rynek zachowywały się agresywnie i nielojalnie. W okresie boomu kredytowego na początku dekady unikały nałożonych przez bank centralny ograniczeń - kredytów udzielały nie miejscowe filie, a centrale - tłumaczy Aleksandrow. Według niego ta praktyka była po prostu okradaniem konkurencji z klientów. Obecnie istnieje poważna pokusa, by przenieść pieniądze klientów bułgarskich do Grecji, co zagrozi stabilności bułgarskiego systemu bankowego - uważa.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj