Hiszpania zawisła nad przepaścią bankructwa

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
11 marca 2011, 12:01
Agencje grożą, że jeśli rząd premiera Jose Zapatero nie przeprowadzi reform, kolejny raz obniżą rating
Agencje grożą, że jeśli rząd premiera Jose Zapatero nie przeprowadzi reform, kolejny raz obniżą rating Fot. Reuters/Forum/DGP
Przed szczytem strefy euro agencje ratingowe głośno mówią o konieczności kolejnych bailoutów. Najpierw obniżono rating Grecji, wczoraj Hiszpanii. Rentowność 10-letnich obligacji portugalskich przekracza 7 proc., więcej niż Egiptu

Agencja ratingowa Moody’s obniżyła wczoraj o jeden stopień wycenę ryzyka kredytowego Hiszpanii (do Aa2) i ostrzegła, że ponownie obniży rating, jeśli władze w Madrycie szybko nie zaczną naprawiać finansów publicznych. Trzy dni wcześniej Moody’s obniżył aż o trzy szczeble (do B1) wycenę ryzyka kredytowego Grecji.

Agencje podjęły decyzje tuż przed rozpoczynającym się dziś szczytem strefy euro, wywierając presję na jak najszybsze wypracowanie porozumienia w sprawie przyjęcia niemiecko-francuskiego paktu dla konkurencyjności. Jednak na razie oprócz Berlina i Paryża w unii walutowej niewielu zgadza się na proponowany pakt.

>>> Czytaj też: Pierwszy szczyt eurolandu w ramach Paktu na rzecz konkurencyjności

Obniżenie ratingu Hiszpanii spowodowało znaczące (o 0,5 proc. do 1,18 dol.) obniżenie kursu euro do dolara, zaś rentowność obligacji Grecji i Portugalii osiągnęła najwyższy poziom od czasu powstania strefy euro.

Bankructwo nie grozi, ale...

W piątek przywódcy strefy euro spotkają się w Brukseli, aby powiększyć (do 440 mld euro) Europejski Fundusz Stabilności Finansowej. Bez tego może zabraknąć środków na uratowanie przed bankructwem kolejnych po Grecji i Irlandii państw unii walutowej.

– Obniżenie ratingu Hiszpanii to ostrzeżenie, że przywódcy Unii muszą do końca marca opracować wiarygodny system zarządzania finansami strefy euro, jeśli chcą uniknąć ponownej paniki na rynku – ostrzega Colin Ellis, główny ekonomista amerykańskiego domu maklerskiego BVCA.

>>> Zobacz również: Europa powinna uczyć się od Hiszpanii, jak wychodzić z kryzysu

Moody’s podkreśla, że na razie Hiszpanii bankructwo nie grozi. Jednak zdaniem amerykańskich analityków koszt restrukturyzacji hiszpańskich banków (40 – 50 mld euro, a w razie znaczącego pogorszenia koniunktury gospodarczej nawet 110 – 120 mld euro) jest o wiele większy, niż to zakładał rząd (20 mld euro). W kraju dotkniętym rekordowym bezrobociem (20 proc. osób w wieku produkcyjnym) duża część osób nie zdoła bowiem spłacić kredytów na mieszkania, których wartość w minionych trzech latach gwałtownie spadła.

>>> Czytaj też: Chiny wierzą w Hiszpanię i nadal będą finansować jej dług publiczny

Moody’s wskazuje także na słabe perspektywy wzrostu hiszpańskiej gospodarki, co dodatkowo utrudni powstrzymanie narastania długu. Zdaniem Komisji Europejskiej gospodarka kraju urośnie w tym roku zaledwie o 0,8 proc. (wobec 4,1 proc. dla Polski). Dodatkowym problem jest daleko posunięta decentralizacja systemu politycznego Hiszpanii. To kolejny, zdaniem Moody’s, powód, dla którego zobowiązania tego kraju będą szybko rosły. Zdaniem KE w tym roku dług kraju osiągnie 69,7 proc. PKB wobec 64,4 proc. w roku ubiegłym. W przyszłym roku wskaźnik ma się zwiększyć do 73 proc.

Portugalia kolejna

Gorsza wycena spowodowała, że inwestorzy mają coraz mniejsze zaufanie do stabilności hiszpańskich finansów. Wczoraj rentowność obligacji Hiszpanii skoczyła do 5,51 proc. Aby uspokoić nastroje, Bank Hiszpanii zapowiedział przeprowadzenie surowszych stress testów hiszpańskich instytucji finansowych, niż to zamierzał zrobić Europejski Urząd Bankowy (EBA).

W nieporównanie gorszej sytuacji jest jednak Grecja. Na początku minionego tygodnia Moody’s obniżył do B1 wycenę ryzyka kredytowego tego kraju, co powoduje, że jest ona już zdecydowanie poniżej poziomu inwestycyjnego.

Inwestorzy są teraz przekonani, że kolejnym krajem, który będzie musiał wystąpić o ratunek przed bankructwem, jest Portugalia. Co prawda premier Jose Socrates po raz kolejny w tym tygodniu po spotkaniu z kanclerz Angelą Merkel zapewniał, że nie będzie takiej konieczności. Jednak w tym samym czasie Portugalia musiała zaoferować inwestorom oprocentowanie 5,99 w zamian za zakup obligacji wartych 1 mld euro wobec 4 proc. jeszcze we wrześniu zeszłego roku (Niemcy emitują obligacje o oprocentowaniu ok. 1,8 proc.).

Rentowność 10-letnich obligacji portugalskich już od wielu tygodni przekracza 7 proc. To nawet więcej niż podobne papiery Egiptu (6,85 proc.). Eksperci są zgodni, że jeśli takie oprocentowanie się nie obniży, to portugalskie władze nie będą w stanie ściągnąć z rynków finansowych 20 mld euro potrzebnych na obsługę długu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj