"Le Monde": Polska i Węgry pośrednimi ofiarami kryzysu euro

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
21 lipca 2011, 20:59
Polska i Węgry, choć nie należą do strefy euro, odczują boleśnie skutki kryzysu państw posiadających unijną walutę i związanego z tym podniesienia kursu franka szwajcarskiego - pisze na łamach czwartkowego "Le Monde" analityk ekonomiczny Ian Campbell.

W opinii Campbella, stałego komentatora portalu ekonomicznego Breakingviews.com, wzrost kursu franka szwajcarskiego, którego wartość w stosunku do euro podniosła się od 2008 r. o 30 proc., będzie miał "duże konsekwencje" dla krajów Europy Wschodniej, zwłaszcza Węgier i Polski.

Analityk zwraca uwagę, że właśnie w tych krajach bardzo wielu mieszkańców - w Polsce około 700 tys. osób - zaciągnęło kredyty w szwajcarskiej walucie. W związku z rekordowo drogim frankiem można się obawiać, jak uda im się spłacić ten dług oraz jak to wpłynie na ogólny stan gospodarki w tych krajach.

>>> Czytaj też: Decyzja zapadła: Grecja dostanie 109 mld euro, na razie nie zbankrutuje

Według Campbella, "przynajmniej na pierwszy rzut oka Polska wydaje się odporna na trudności", gdyż - jak wyjaśnia ekspert - "była jednym z nielicznych krajów, które uniknęły poważnego kryzysu ekonomicznego". Zaznacza przy tym jednak, że przed polskimi władzami stoi teraz duży wysiłek powstrzymania wysokiego deficytu budżetowego.

Zdaniem analityka, w bardziej "kruchej" niż Polska sytuacji są Węgry, choć udało się im wyjść z głębokiej recesji w 2009 roku.

"W świecie idealnym Polska i Węgry mogłyby zanotować wystarczający wzrost gospodarczy, żeby wyjść na prostą. (...) Silnie rosnący PKB w Niemczech sprzyja szczególnie Polsce. Ale wobec idącego w górę kursu kredytów hipotecznych we frankach szwajcarskich, sytuacja finansowa gospodarstw rodzinnych będzie się pogarszać" - prognozuje autor artykułu w "Le Monde".

>>> Polecamy: Zobacz, jaki poziom franka może być niebezpieczny dla Polski

Campbell uważa, że dla wzmocnienia swoich walut: złotego i forinta "państwa Europy Wschodniej będą być może w bliskim czasie zmuszone do podniesienia swoich stóp procentowych". "To zaciemni perspektywy wzrostu gospodarczego (w Polsce i na Węgrzech), skomplikuje uzdrowienie finansów publicznych i osłabi jeszcze przekonanie, że banki mają się dobrze" - przewiduje ekonomista.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj