Drugi dzień paraliżu rządu w USA. Szans na kompromis nie widać

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
2 października 2013, 06:07
W Stanach Zjednoczonych trwa częściowy paraliż administracji państwowej. 800 tysięcy urzędników skierowano na przymusowe urlopy, nieczynne są muzea i parki narodowe.

Prezydent Barack Obama wzywa Republikanów do wznowienia finansowania rządu federalnego.

Na budynkach muzeów i wjazdach do parków narodowych pojawiły się wczoraj tabliczki z napisami "Zamknięte z powodu wstrzymania działalności administracji".Turyści, którzy niejednokrotnie przyjechali z bardzo daleka, skarżą się na zmarnowane wakacje. 

>>> Czytaj też: Dług publiczny USA: bankructwo Ameryki, którego nigdy nie będzie

Setki tysięcy urzędników administracji federalnej przyszło wczoraj do pracy tylko po to by zabezpieczyć dokumenty oraz pozamykać szafy i biurka. Zostali skierowani na przymusowy urlop bez żadnej pewności, że dostaną za to pieniądze. Przyczyną obecnego zamieszania są żądania Republikanów, by wprowadzić obowiązkowe ubezpieczenia zdrowotne. Barack Obama zapowiada jednak, że nie ulegnie szantażowi. "Nie poddam się nieodpowiedzialnym żądaniom części Republikanów".

Ameryka zadaje sobie pytanie jak długo potrwa blokada niektórych funkcji państwa. 

>>> Czytaj więcej: Rząd USA sparaliżowany. Kongres nie podwyższył limitu zadłużenia

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj