Litwini boją się, że Orlen sprzeda rafinerię Możejki Rosjanom

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
24 maja 2014, 08:42
To byłby dla nas duży problem - mówi IAR były minister transportu Litwy Eligijus Masiulis. Polski koncern od lat narzeka, że władze w Wilnie nie wspierają inwestycji. Tylko w pierwszym kwartale przyniosła ona stratę ponad 40 mln USD.

Eligijus Masiulis przyznaje w rozmowie z IAR, że litewskie koleje żądają od Orlenu za przewóz paliw stawek o jedną trzecią wyższych niż te, które obowiązują białoruskich producentów. "Jednym z problemów są stawki za transport, są one bardzo wysokie. Nie chcemy by Orlen sprzedał rafinerię Rosjanom. To byłby dla nas problem." - ostrzega polityk.

Na początku miesiąca polski minister skarbu Włodzimierz Karpiński o sytuacji Możejek rozmawiał z Jarosławem Niewierowiczem, ministrem energetyki Litwy. Obecnie Możejki wykorzystują jedynie 60 procent mocy produkcyjnych. Niedawno ogłosiły kolejne zwolnienia grupowe. Z litewskiej firmy odejdzie 135 osób.

Płocki koncern już dawno próbował znaleźć nabywcę dla litewskiej rafinerii. Bank inwestycyjny Nomura przez kilkanaście miesięcy bezskutecznie szukał potencjalnego kupca. Wystraszyła zainteresowanych prawdopodobnie cena. Orlen zainwestował w Możejki łącznie ponad 4 miliardy dolarów.

>>> Czytaj również: Inwestycja Orlenu w Możejkach to porażka? "To nieunikniona lekcja"

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj