Putinowi nigdy nie uda się odbudować dawnego imperium

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
9 września 2014, 04:30
O Rosji mówi się, że nigdy nie jest tak silna ani tak słaba, jak się wydaje. To dobrze opisuje obecny stan rosyjskiej gospodarki, która zaczyna odczuwać skutki napięcia politycznego.

Komentatorzy twierdzą, że Putin chce odbudowy dawnego imperium carów i ZSRR, nawet za cenę zerwania stosunków z Zachodem. Patrząc wyniki gospodarki to mało prawdopodobne.

Pojawiają się komentarze, że rosyjska gospodarka jest bliska załamania i oligarchowie, którzy ponieśli miliardowe straty zmuszą prezydenta Władimira Putina do zmiany polityki. Ale w okresie boomu naftowego Rosja zgromadziła duże rezerwy walut zagranicznych i złota, które pozwolą przetrwać wiele miesięcy izolacji od świata. W ciągu 20 lat wzrosły one 70-krotnie i dziś Rosja jest na piątym miejscu pod względem zgromadzonych rezerw. Ci, którzy podkreślają słabość Rosji zauważą jednak, że od początku roku do końca czerwca wartość rezerw rosyjskich zmalała o 20 mld dol.

Rosją rządzi ropa

Od roku 2007 cena baryłki ropy sprzedawanej przez rosyjskie firmy za granicą wzrosła z niespełna 60 dol. do obecnych 107 dol. To dla rosyjskiego rządu dobra informacja. Wysoka cena ropy pozwala Rosji utrzymywać nadwyżkę budżetową, a eksport ropy i gazu nadwyżkę w handlu zagranicznym (>>czytaj: Odporność Rosji na sankcje jest fikcją). Gorszą informacją jest to, że i budżet, i bilans obrotów z zagranicą zależą w ogromnym stopniu od cen ropy i gazu na rynkach światowych, których rosyjski rząd nie jest w stanie kontrolować. Bez wpływów z eksportu ropy i gazu Rosja miałaby deficyt handlowy przekraczający 150 mld dol. rocznie, który byłby nie do utrzymania. Dochody z ropy i gazu stanowią około 40 proc. wpływów budżetowych.

W okresie od stycznia do maja nadwyżka w budżecie skonsolidowanym wyniosła ponad 1 bln rubli (ok. 28 mld dol.). Budżet na rok bieżący był konstruowany przy założeniu, że cena za baryłkę wynosi 104 dol. Utrzymuje się powyżej tego pułapu, więc z budżetem nie ma problemów. Dzwonek alarmowy zacznie bić, gdy cena spadnie znacząco poniżej 100 dol. Międzynarodowy Fundusz Walutowy ostrzegł w maju, że Moskwa nie ma planu awaryjnego na taką okoliczność.

Cytowany przez „The Moscow Times” anonimowy ekonomista twierdzi, że jeśli cena ropy spadnie do 75 dolarów i pozostanie na tym poziomie przez kilka lat, obecna ekipa rządząca Rosją upadnie.

Taki scenariusz nie jest jedynie spekulacją. Większość analityków spodziewa się ceny ropy spadną w najbliższych latach w związku z uruchomieniem nowych niekonwencjonalnych źródeł w Ameryce Północnej. Niektóre prognozy przewidują, że w roku 2020 baryłka ropy Brent będzie kosztować 70 dol. Cenę popycha w górę konflikt na Bliskim Wschodzie i embargo wobec Iranu. Ale wolny wzrost światowej gospodarki powoduje presję na jej spadek.

Czytaj cały artykuł na obserwatorfinansowy.pl

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: obserwatorfinansowy.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj