Czy rząd powinien negocjować ze strajkującymi górnikami? Pojawiają się wątpliwości

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
28 września 2014, 12:45
Budowa
kopalnia/ShutterStock
Zaangażowanie rządu w rozmowy ze strajkującymi górnikami może spowodować, że inne związki zawodowe będą się domagać takiego samego traktowania, twierdzi politolog z UKSW.  - To sytuacja bez precedensu - stwierdził. Górnicy w Sosnowcu domagali się nie tylko wypłaty pensji, ale też możliwości wykupu mieszkań zakładowych.

To sytuacja bezprecedensowa. Tak negocjacje związkowców kopalni Kazimierz-Juliusz z zarządem Katowickiego Holdingu Węglowego komentuje doktor Andrzej Anusz z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.  Po 12 godzinach negocjacji osiągnięto porozumienie. W spotkaniu w śląskim Urzędzie Wojewódzkim w Katowicach, oprócz przedstawicieli górników i zarządu spółki, uczestniczyli między innymi wiceministrowie gospodarki Tomasz Tomczykiewicz i Jerzy Pietrewicz oraz Jan Krzysztof Bielecki - reprezentujący kancelarię premiera.

Gość Polskiego Radia 24 zwrócił uwagę, że pierwszy raz od dawna w negocjacje zaangażowali się przedstawiciele rządu. - Do tej pory rząd nie chciał wchodzić w negocjacje mówiąc, że za sprawy funkcjonowania zakładów pracy odpowiedzialne są władze poszczególnych spółek - podkreślił politolog.

Zdaniem Andrzeja Anusza ta sytuacja może być początkiem protestów innych związków zawodowych. "W krótkoterminowej perspektywie jest to sukces , natomiast w długoterminowej może otworzyć dalsze negocjacje z innymi grupami, które będą się domagały takiego samego traktowania, czyli negocjowania z przedstawicielami rządu" powiedział. 

>>> Czytaj też:  Emigracyjny exodus trwa. Polacy nie chcą wracać do kraju

Górnicy chcą mieszkań

Górnicy z sosnowieckiej kopalni Kazimierz-Juliusz domagali się wypłaty zaległych pensji, co zostało już częściowo zrealizowane. Chcieli też możliwości wykupu mieszkań zakładowych.

Wczoraj około południa 150 górników protestujących od czterech dni pod ziemią wyjechało na powierzchnię. Zakończenie protestu pod ziemią było efektem zwolnienia prezesa Katowickiego Holdingu Węglowego, Romana Łoja. Tak przedwczoraj wieczorem zdecydowała rada nadzorcza spółki. Posadę stracił też wiceprezes zarządu do spraw handlowo-rynkowych Mariusz Korzeniowski. Pełniącym obowiązki prezesa kopalni został były wojewoda śląski Zygmunt Łukaszczyk.

>>> Czytaj też: Rosja i Chiny samowystarczalne. Zachód nie jest im potrzebny

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj