400 dolarów za jedną tabletkę. Absurd czy kapitalizm w czystej postaci?

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
4 marca 2015, 05:40
Nie jest to narkotyk, ani przełomowy lek na raka. Za jedną tabletkę tego specyfiku Amerykanie są jednak zmuszeni zapłacić nawet kilkaset dolarów. Dlaczego?

Tylenol to jeden z najpopularniejszych środków przeciwbólowych w Stanach Zjednoczonych. Przynosi ulgę zarówno w przypadku bólów migrenowych, jak również złamania palca czy też skręcenia kostki. Zamawiając ten lek w serwisie internetowym Amazon, zapłacimy 23 dolary (ok. 85 zł) za opakowanie, w którym znajduje się 325 tabletek. Nie jest to wygórowana cena.

Jest jednak miejsce, w którym za jedną (sic!) tabletkę Tylenolu zapłacimy nawet od kilkudziesięciu do nawet 500 dolarów. Tym miejscem jest amerykański szpital. Wszystko za sprawą ekstremalnie wysokich marż nakładanych na produkty i usługi medyczne, które sięgają tu nawet 10 000 procent.

- To rynek wart 2,8 biliona dolarów, ale z pewnością nie jest on wolny. Szpitale i inne placówki służby zdrowia oferują usługi po cenach, które bardzo często nie mają żadnego związku z kosztami. Wyceniają je tak, jak im się tylko podoba, a my – ponieważ jest to sprawa życia i śmierci –musimy za nie płacić – pisał dziennikarz tygodnika „Time” Richard Stengel

>>> Czytaj też: Renesans LEGO. Słynne klocki znów podbijają świat

O tym, jak wysokim rachunkiem może się zakończyć wizyta w amerykańskim szpitalu, może przekonać się choćby osoba, która skaleczyła sobie palec. Jak donosi dziennik „The New York Times”, koszt pobytu w szpitalu pacjenta ze skaleczeniem wynosi średnio od do nawet .

Równie kosztowne może okazać się nałożenie szwów. Jeden z pacjentów szpitala California Pacific Medical Center zapłacił za tę usługę . Inny – za zasklepienie rany przy pomocy kleju chirurgicznego – otrzymał rachunek opiewający na kwotę .

Z raportu International Federation of Health Plans wynika, że dzienny koszt pobytu pacjenta w amerykańskim szpitalu wynosi średnio . To czterokrotnie więcej niż w Australii i dziesięciokrotnie więcej niż w Hiszpanii. Mieszkańcy USA płacą również najwięcej za popularne zabiegi medyczne takie jak choćby rezonans magnetyczny.

"TIME" - Bitter Pill: Why Medical Bills Are Killing Us

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Tematy: zdrowienauka
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj