Chcą oni w ten sposób wzmocnić walkę z terroryzmem bez konieczności zmian systemu Schengen. Za takim podejściem w lutym opowiedzieli się przywódcy państw członkowskich.

Chodzi o to, by lepiej monitorować wyjazdy ze Wspólnoty osób, które chcą walczyć w Syrii czy w Iraku po stronie dżihadystów oraz ich ewentualne powroty.

"Planujemy wprowadzenie systematycznych kontroli od czerwca osób i dokumentów na podstawie wspólnych wskaźników ryzyka" - powiedział Rihards Kozlovskis minister spraw wewnętrznych Łotwy, która przewodzi w tym półroczu pracom Unii.

Nie wiadomo jeszcze jakie dokładnie wskaźniki będą brane pod uwagę, ale, jak podkreślił minister, muszą być one "proporcjonalne" tak, aby nie zaburzać przepływu osób na unijnych granicach zewnętrznych.

O wprowadzenie systematycznych kontroli zabiegała Francja, która niedawno stała się ofiarą zamachu terrorystycznego. Francuski minister spraw wewnętrznych Bernard Cazeneuve podkreślał po dzisiejszym spotkaniu, że Paryż chciałby, aby Unia poszła jeszcze dalej: "Kontrole systematyczne i skoordynowane pozwolą nam na zrobienie bardzo ważnego kroku naprzód, ale uważam, że jeszcze skuteczniejsze byłyby kontrole obowiązkowe" - powiedział minister. Do tego jednak potrzebna byłaby reforma systemu Schengen , a w tej kwestii nie ma zgody wśród państw członkowskich. 

>>> Czytaj też: Wolny rynek może i jest. Ale na pewno nie na rynku lotniczym