"Nocne Wilki" Putina ruszają do Polski. Czy należy się ich bać?

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
14 kwietnia 2015, 17:04
Rosyjscy motocykliści spod znaku "Nocnych Wilków" nie chcą rozmawiać z polskimi dziennikarzami. Rzeczniczka klubu Anna Komarowa twierdzi, że obecnie rozmowa z szefem grupy Aleksandrem Załdostanowem nie jest możliwa.

Motocykliści chcą uczcić 70. rocznicę zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami, jadąc z Moskwy do Berlina, między innymi przez Polskę. Ich przejazd wzbudza kontrowersje przede wszystkim z tego powodu, że niektórzy z nich brali czynny udział w rosyjskiej aneksji Krymu.

"Nocne Wilki" pojawiły się na rosyjskich drogach w maju 1989 roku, a trzy lata później oficjalnie wpisano ich gang na międzynarodową listę ruchów motocyklowych. W 2009 roku "Nocne Wilki" postanowił związać się prawosławiem, biorąc w kolejnych latach udział w symbolicznych chrztach i świeceniach, ogłaszając swoich członków strażnikami cerkwi i prawosławnych duchownych.

Motocykliści spod znaku wilka często spotykali się z prezydentem Władimirem Putinem, który nie kryje swoich sympatii w stosunku do liderów tego gangu. Na czele "Nocnych Wilków" i Rosyjskiej Organizacji Motocyklistów, od początku stoi Aleksiej Załdostanow, pseudonim „chirurg”. Ulubieniec prezydenta Rosji urodził się w 1963 roku na Ukrainie, w Kirowogradzie, w rodzinie lekarzy. Sam również ukończył medycynę, specjalizując się w powypadkowych operacjach twarzy. W połowie lat 80 tych XX wieku wyjechał do Niemiec, gdzie pracując jako ochroniarz w klubie dyskotekowym zafascynował się subkulturą motocyklistów spod znaku „Aniołów piekieł”.

>>> Czytaj też: Tomahawki nie odstraszą Putina?

Od kilku lat, a szczególnie w ciągu ostatniego roku Załdostanow mocno angażuje się w polityczne projekty wspierające Władimira Putina. Wraz z "Nocnymi Wilkami” w marcu 2014r. wzywał do przyłączenia Krymu i Donbasu do Rosji. Kilka dni później pojechali na półwysep, gdzie okrzyknęli się obrońcami miejscowej ludności przed agresywnymi banderowcami. Założyli też proputinowski ruch pod nazwą „Antymajdan”, którego celem jest zwalczanie przeciwników Kremla i tak zwanych agentów „obcych sił”, którzy rzekomo chcą doprowadzić w Rosji do wybuchu „kolorowej rewolucji”.

"Tak naprawdę to co my robimy zamiast antymajdanem, nazwałbym rosyjską wiosną. Ponieważ antymajdan jest dość szerokim ruchem, to nasz pododdział nazwałbym Smiersz, to związane jest z moim sentymentem do wielkiego zwycięstwa 45 roku i osobistym odniesieniem do Stalina" - tłumaczył „Chirurg” na jednej z konferencji prasowych. Przy okazji dał do zrozumienia, że przeciwników obecnej polityki Kremla uważa za wrogów Rosji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Tematy: Rosja
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj