Informacje te pojawiły się w raporcie z 2014 roku odtajnionym przez satyryczne pismo „Le Canard Enchaine”, które poinformowało, że „w sumie 50 tys. pracowników francuskich usług publicznych nie było zatrudnionych na odpowiednich warunkach.

W wyniku tego nie były płacone składki do systemu opieki społecznej oraz podatek od wartości dodanej (VAT) - informuje portal businessinsider.com.

Z podanej liczby 50 tys. osób aż 40,5 tys. było pracownikami Ministerstwa Sprawiedliwości – wynika z ankiety przeprowadzonej przez rząd. Do tej grupy należeli między innymi tłumacze, eksperci i pracownicy pomocy społecznej, którzy byli zatrudniani na „dniówki” i opłacani stawkami godzinowymi. Według dokumentu praktyka ta była stosowana od dawna.

Ewentualny koszt pozwu grupowego poszkodowanych pracowników kosztowałby budżet państwa około 600 mln euro. Kilka pozwów zostało już złożonych przez pojedynczych zatrudnionych, głównie tłumaczy, którzy z tego powodu mają poważne zaległości w opłacaniu składek na ubezpieczenie społeczne.

- Są to osoby, które pracują na wyłączność policji i wymiaru sprawiedliwości. Praca dla ministerstwa stanowi 100 proc. ich aktywności zawodowej – powiedział adwokat David Dokhan. Dodał, że jego klient nie otrzymywał potwierdzenia wypłaty oraz nie miał żadnej socjalnej ochrony.

Ministerstwo podjęło już działania. W trybie pilnym zamierza zatrudnić na pełnych warunkach 45 tłumaczy.

Francja zmaga się z dylematem, jak zmniejszyć wydatki rządowe i ograniczyć deficyt budżetowy, jednocześnie utrzymując rozbudowany system pomocy społecznej. Problem cięcia wydatków i unikania opodatkowania stał się przedmiotem debaty publicznej.

Ujawnione nieprawidłowości i ich usunięcie będzie miało wysoki koszt dla budżetu oraz finansów urzędników, których pensje netto mogą zmniejszyć się na skutek różnych odliczeń nawet o 30 proc.

>>> Polecamy: Rynek pracy po polsku. Bezrobotnym nie opłaca się pracować