Alarmujące dane z Warszawy
To kapitulacja stołecznej polityki transportowej. Mimo zapewnień, że miasto stawia na transport publiczny, zachęcania do zostawienia samochodu, wprowadzania płatnych stref czy rozbudowy sieci metra, coraz więcej osób wraca do korzystania z samochodu.
Dane, które zawiera Warszawskie Badanie Ruchu (prowadzone w 2024 i 2025 roku), są alarmujące. Miasto pokazało je w dość dziwny sposób, jakby chcąc zmniejszyć skalę problemu. Tym razem, inaczej niż dekadę temu, miasto podzielono na trzy strefy:
- centrum (obszar Strefy Czystego Transportu) – ok. 7 proc. powierzchni miasta,
- reszta miasta,
- metropolia warszawska, czyli ruch z gmin ościennych.
Samochód zdecydowanie wygrywa
Tylko w centrum, czyli głównie w Śródmieściu i na Pradze-Północ, komunikacja zbiorowa wygrywa z samochodem – 40,6 proc. do 23,6 proc. I to głównie ze względu na metodologię. Czytamy w niej, że chodzi o „podróże kończące się w centrum Warszawy”.
Poza tym, na terenie aż 93 proc. miasta, dominuje samochód. Z WBR wynika, że aż 35,5 proc. podróży odbywa się samochodem. Komunikacją miejską – jedynie 23,3 proc., rowerem – 3,1 proc., a resztę stanowią podróże piesze. Tak duży udział aut jest alarmujący.
W badaniu brakuje danych całościowych. W związku z tym nie można dokładnie zestawić obecnych wyników z tymi z 2015 roku. Wtedy w całej Warszawie królował transport publiczny – odpowiadał za aż 46,8 proc. podróży. Teraz tak dobrego wskaźnika nie ma nawet w ścisłym centrum.
Mieszkańców Warszawy jest więcej niż dekadę temu (1,85 mln wobec 1,7 mln), a mimo to suma podróży transportem zbiorowym zmniejszyła się. A przecież od 2015 roku powstała niemal cała druga linia metra, a także linie tramwajowe na Białołękę czy do Wilanowa. Wprowadzono też płatne parkowanie w większości dzielnic oraz Strefę Czystego Transportu.
Zalewają Warszawę samochodami. Codziennie 1,7 mln aut
Prawdziwy problem ukrywa się poza granicami miasta. Nakładając na siebie dwa badania – Generalny Pomiar Ruchu (GPR) oraz Warszawskie Badanie Ruchu (WBR) – widać, że „urosła” cała aglomeracja. W dekadę przybyło tam 187 tys. osób. Większość z nich pracuje w Warszawie i dojeżdża do miasta samochodem.
Każdego dnia do stolicy „wlewa się” 1,7 mln samochodów (wobec 0,9 mln w 2015 roku). Obecnie, według danych ZDM, węzeł Opacz obsługuje aż 270 tys. pojazdów dziennie. To rekordowy wynik w skali kraju. Zdaniem urzędników olbrzymie skrzyżowanie S2 i S8 jest już na granicy przepustowości.
Jeżeli spojrzymy na drogi ekspresowe, to aż 24 kolejne najbardziej obciążone odcinki w Polsce znajdują się w Warszawie lub są częścią obwodnicy. Trasą S8 przejeżdża codziennie ok. 180 tys. samochodów, a S2 (po przeciwnej stronie miasta) – ok. 120 tys.
Co dalej? Perspektywy są nieciekawe
Urzędnicy prezentujący raport wskazują na dwa problemy:
- zwiększoną liczbę „przejazdów na aplikację”,
- brak ustawy metropolitalnej.
W ciągu ośmiu lat liczba samochodów typu Uber czy Bolt zwiększyła się z ok. 11 tys. do aż 75 tys. „To całkowicie nowy sposób przemieszczania się w mieście, a przejazdy samochodami na aplikację zaliczane są do podróży samochodami” – czytamy w raporcie.
Kolejnym problemem jest „brak rozwiązań systemowych – ustawy metropolitalnej”. To odpowiedź na ogromne liczby (1,7 mln) samochodów wjeżdżających do Warszawy. Jednak teoretycznie wspólny z WTP transport zbiorowy mają 24 gminy ościenne. O jedną mniej niż dawniej, bowiem w sierpniu współpracę zerwał Otwock.
Prawdziwy problem: brak obwodnicy
Wydaje się, że inny ważny problem związany jest z układem obwodnicy. Obecnie krajowy ruch północ–południe i wschód–zachód przechodzi przez Warszawę. Przez Ursynów (tunelem S2) odbywa się tranzyt w kierunku wschodniej granicy, a przez Włochy ruch z Gdańska w stronę Krakowa (S7).
Kierowcy nie mają wyboru. Wciąż brakuje wschodniej obwodnicy Warszawy (WOW), która powinna odciążyć S2 i S8. Na jej budowę, ze względu na piętrzące się błędy proceduralne, poczekamy jeszcze lata.
Ale gdy WOW zostanie otwarta (2034), prawdopodobnie do miasta „wleje się” jeszcze więcej samochodów. W tym samym czasie gotowy będzie brakujący łącznik S7 (trasa z Gdańska) z S8 (obwodnica miasta). Ruch na będącej na granicy przepustowości trasie zwiększy się o kolejne dziesiątki tysięcy samochodów.
Te wyniki pokazują, jak bardzo „na już” potrzebna jest Obwodnica Aglomeracji Warszawskiej. To droga planowana jako S50 (na północy) oraz A50 (na południu), która ma odciążyć pierwszy ring wokół stolicy. Jak zapewniał w rozmowie z „Forsalem” Paweł Woźniak, szef GDDKiA, pierwszy odcinek ma być gotowy w 2032 roku. To może być ratunek dla stolicy zalewanej tysiącami samochodów dziennie.
