Kto poleci z Portu Polska?
Choć do uruchomienia Portu Polska (CPK) jeszcze mniej więcej sześć lat, przewoźnicy już zastanawiają się, czy będą operować z nowego lotniska. Szefostwo CPK podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach zapowiedziało, że stawki dla linii lotniczych będą wyższe niż na lotnisku Chopina.
W tej chwili wysokie koszty nieco odstraszają największe linie w Polsce. Tzw. wielka trójka, czyli Ryanair, Wizz Air i Enter Air, odpowiada za 60–70 proc. ruchu w Polsce. Żaden z przewoźników nie podjął jednoznacznej decyzji w sprawie operowania z lotniska w Baranowie.
Enter Air stawia na Katowice
– Port Polska będzie dwa, a może trzy razy droższy niż Chopin. W przypadku naszego pasażera myślę, że to nie będzie aż tak dramatyczne. Pojawi się jednak pytanie, czy sam rozmiar Portu Polska pozwoli na szybkie nawroty. Odpowiedź brzmi: raczej nie. Efektywność floty nie będzie taka jak w Katowicach, gdzie potrafimy robić nawroty w ciągu 30–40 minut – przekonuje Andrzej Kobielski, wiceprezes ds. handlowych Enter Air.
Jak przyznał, Katowice są obecnie najważniejszym lotniskiem dla polskiego przewoźnika czarterowego. Zdaniem Kobielskiego „urosnąć” mogłaby Warszawa – lotnisko Chopina – ale tam brakuje przepustowości.
Zdaniem wiceprezesa Enter Air w przyszłości będzie rosła mobilność lotnicza Polaków, ale wybierać będą porty położone blisko domu: Katowice, Gdańsk czy Wrocław. – Port Polska w założeniu ma obsługiwać ruch hubowy. Czy przyciągnie kogoś z regionów? Wątpię. Pasażerowie nie potrzebują jechać koleją dużej prędkości, bo mają blisko „swoje” lotnisko. Obecność Portu Polska, w zamian za Chopina, nie zmieni trendów, a udział lotnisk regionalnych w rynku będzie wynosić ok. 70 proc. – dodał.
Ryanair nie będzie latał z Portu Polska. „Zostaniemy tam, gdzie jesteśmy”
Swojego zdania nie zmienia też największy przewoźnik w Polsce – Ryanair. Tania linia od dawna zapowiada, że nie chce latać z Portu Polska. Zdaniem Michaela O’Leary’ego, CEO Ryanaira, nowe lotnisko będzie zbyt daleko dla pasażerów, którzy podróżują dalej niż 2–3 godziny. W nieco łagodniejszym tonie wypowiada się szef polskiej spółki należącej do tej grupy.
– Pewnie chcielibyśmy się rozwijać również na lotnisku centralnym, ale – jak rozumiemy – nie jest to lotnisko projektowane dla linii niskokosztowych. W praktyce zostaniemy na lotniskach, na których dzisiaj jesteśmy, i tam będziemy się dalej rozwijać – mówił Michał Kaczmarzyk, CEO Buzz (grupa Ryanair), podczas dyskusji na kongresie w Katowicach.
Czy LOT udźwignie ciężar Portu Polska?
Przedstawiciele spółki CPK zapowiedzieli, że budowa Portu Polska ruszy jeszcze w tym roku, prawdopodobnie we wrześniu. W przyszłym roku zacznie rosnąć terminal przyszłego lotniska. Jego otwarcie zapowiedziano na 2032 rok. Zgodnie z planem od samego początku Port Polska ma obsługiwać ponad 30 mln pasażerów. To ostrożny wynik, bowiem w 2030 roku taki ruch ma obsługiwać lotnisko Chopina. Jednak na CPK większość pasażerów powinien zapewnić narodowy przewoźnik – PLL LOT.
– Nie jest tajemnicą, że główna linia hubowa musi mieć ok. 50 proc. ruchu na nowym lotnisku. Taki jest plan LOT-u. Za jakiś czas przewoźnik przedstawi nową strategię rozwoju. W kolejnych latach ma zwiększyć liczbę samolotów szerokokadłubowych – zapowiada Maciej Lasek, wiceminister infrastruktury odpowiedzialny za lotnictwo.
Branża lotnicza nie jest przekonana, że LOT „udźwignie” ten ciężar. W 2025 roku linia przewiozła 11,7 mln pasażerów. Wynik dotyczy jednak wszystkich lotnisk, z których LOT operuje. W tym roku linia zaoferowała 11,5 mln miejsc z Warszawy tylko na sezon letni (trwa do 24 października). W Porcie Polska ta liczba będzie musiała być o ok. 30 proc. większa. Spółka już wcześniej informowała, że poza otwieraniem nowych tras stawia na wymianę floty. Większe samoloty pozwolą na poprawę wyników. Do 2031 roku LOT zamówił 40 Airbusów A220. Pierwsze zostaną dostarczone w przyszłym roku.
– Pozostałe 50 proc. (slotów - red.) zostanie zaoferowane innym przewoźnikom, w tym niskokosztowym i czarterowym – dodaje Dariusz Kuś, członek zarządu CPK.
